REKLAMA

10 najważniejszych wydarzeń według analityków Bankier.pl

2011-12-30 09:10
publikacja
2011-12-30 09:10
Katastrofa w Fukushimie, obniżka ratingu USA, zmiany na rynku kredytów hipotecznych, zmiana stawki podatku VAT czy burza wokół OFE to, zdaniem analityków Bankier.pl, najważniejsze wydarzenia mijającego roku. Oto, co jeszcze było kluczowe w roku 2011 w w Polsce i na świecie, na rynkach, w obszarze finansów osobistych, a także w obszarze firmy i podatków.

Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl

Kryzys w strefie euro to w mojej ocenie bezapelacyjnie najważniejsze wydarzenie A.D. 2011. Upadek Portugalii, restrukturyzacja długów Grecji, wysokie ryzyko niewypłacalności Włoch i groźba rozpadu eurostrefy to dopiero początek kryzysu nadmiernego zadłużenia, jaki ogarnie cały świat Zachodu. Te same problemy dotyczą też Wielkiej Brytanii, Japonii i Stanów Zjednoczonych, tylko o tym się jeszcze nie mówi.

W skutek zapaści Południa Niemcy przy wsparciu Francji stały się hegemonem Europy i usiłują wymusić wprowadzenie niemieckiej dyscypliny finansowej, nie wykluczając nawet ustanowienia w zadłużonych krajach „komisarzy” będących faktycznie namiestnikami Berlina. Pod wpływem nacisków Merkozy'ego władzę stracili premierzy Grecji i Włoch. Ten sam los - tyle że w drodze wyborów - spotkał władców Portugalii i Hiszpanii. Na ulice Aten, Lizbony i Rzymu wyległy tysiące protestujących przeciwko oszczędnościom budżetowym. To początek demontażu niewydolnego modelu państwa opiekuńczego w Europie.

Koniec hossy w funduszach inwestycyjnych. Wszyscy, którzy liczyli na trzeci rok postkryzysowej hossy w funduszach akcyjnych, srodze się rozczarowali. WIG20 zakończył rok o 22% niżej niż go rozpoczął, zaskakując niemal wszystkich analityków, którzy rok temu prognozowali wzrosty przynajmniej do 3.000 pkt.

Hossa rozpoczęta w lutym 2009 roku wygasła wraz z nastaniem maja bieżącego roku. Stąd też rosnące zainteresowanie funduszami akcyjnymi w pierwszych czterech miesiącach 2011 roku. Za sprawą kryzysu w Grecji i kłopotów całej strefy euro do łask wróciły fundusze inwestujące w polskie papiery dłużne oraz instrumenty rynku pieniężnego.

Dwie trzecie oferowanych w Polsce funduszy kończy 2011 rok na minusie. W ujęciu nominalnym zarobili tylko posiadacze funduszy papierów dłużnych. Ale po uwzględnieniu inflacji realne zyski mogli liczyć tylko ci, którzy ulokowali gotówkę w funduszach europejskich i amerykańskich obligacji

Utrata ratingu AAA przez Stany Zjednoczone nie wywołała erozji zaufania do amerykańskich obligacji skarbowych. Pod wpływem awantury w Kongresie grożącej nawet niewypłacalnością USA (Republikanie nie chcieli zgodzić się na podwyżkę limitu zadłużenia rządu bez cięć w wydatkach federalnych) agencja Standard & Poor’s obniżyła rating Ameryki do AA+, pozostawiając mu perspektywę negatywną.

Inwestorzy całkowicie zlekceważyli to posunięcie i wręcz zwiększyli zakupy amerykańskiego długu. Rentowność obligacji dwuletnich spadła do 0,25%, a dziesięcioletnich do 1,9%. Nawet papiery 30-letnie przynoszą dochód niższy od oficjalnej stopy inflacji. Oznacza to, że część inwestorów dobrowolnie godzi się na realną utratę kapitału, pożyczając pieniądze rządowi USA. W mojej ocenie mamy do czynienia z bańką spekulacyjną na rynku Treasuries.

Katastrofa w Fukushimie. Na skutek tragicznego zbiegu okoliczności fala tsunami wywołana potężnym podmorskim trzęsieniem ziemi zniszczyła awaryjne agregaty zasilające chłodzenie trzech reaktorów atomowych. Po raz pierwszy od czasu Czarnobyla (i po raz trzeci w historii) doszło do częściowego stopienia prętów atomowych, radioaktywnego wycieku i permanentnego wyłączenia elektrowni. Trzecia gospodarka świata znalazła się w kryzysie energetycznym, który zaburzył łańcuch dostaw w branży motoryzacyjnej. Świat zaczął odwracać się od energetyki atomowej. Najdalej poszły Niemcy, gdzie rząd zapowiedział zamknięcie wszystkich reaktorów jądrowych. Cena uranu spadła o 30%.


Wojciech Boczoń, analityk działu Finanse osobiste

Koniec wolnoamerykanki w wyliczaniu zdolności kredytowej. Rok 2011 obfitował w szereg wydarzeń, które znacząco wpłynęły na rynek kredytów hipotecznych. W pełnym zakresie zaczęły obowiązywać dwie rekomendacje: T i SII, które uporządkowały zasady obliczania zdolności kredytowej. Zgodnie z zapisami rekomendacji T, rata kredytu nie mogła przekraczać połowy dochodów netto kredytobiorcy. Rekomendacja SII zobowiązała banki do wyliczania zdolności kredytowych klienta przy założeniu, że spłaci on zobowiązanie w ciągu 25 lat. Obie rekomendacje ukróciły wolnoamerykankę przy wyliczaniu zdolności kredytowej, wprowadzając określone standardy. Dodatkowo w połowie roku rząd ulżył kredytobiorcom spłacającym kredyty walutowe, wprowadzając tzw. ustawę antyspreadową. Umożliwiła ona spłacanie kredytu walutą zakupioną na przykład w kantorze, z pominięciem spreadu dodatkowo zwiększającego koszt kredytu. Rok 2011 to także stopniowe wygaszanie popularnego programu Rodzina na swoim. W 2011 roku z banków większość banków wycofała z oferty kredyty walutowe (CHF i EUR). Z kolei posiadacze kredytów w szwajcarskiej walucie ze zgrozą będą wspominali ostatnie wakacje – kurs franka przebił wówczas barierę 4 zł. Wartość udzielonych kredytów hipotecznych osiągnęła rekordowe 300 mld zł.

Rząd zabija lokaty jednodniowe . Przez cały rok 2011 ważyły się losy cieszących się ogromną popularnością lokat z dzienną kapitalizacją odsetek. W ostatnich dniach grudnia prezydent ostatecznie przypieczętował los tzw. antybelek, podpisując ustawę okołobudżetową - za trzy miesiące nie uda się już uniknąć podatku na lokatach z dzienną kapitalizacją. Decyzja rządu w istotny sposób wpłynie na rynek depozytów w nadchodzącym roku i bezpośrednio uderzy niemal w każdy bank. Nie jest więc wykluczone, że banki chcąc zahamować odpływ środków, rozpętają kolejną wojnę na lokaty.

Zmiana trendu w cennikach kont osobistych. Większość banków wycofała z oferty bezpłatne konta, stawiając klientom warunek: jeśli chcesz mieć konto za darmo, musisz często płacić kartą lub zasilać je pensją. Niewątpliwie nie bez wpływu na ugruntowanie nowego trendu pozostały decyzje dwóch gigantów: PKO Banku Polskiego i mBanku. Pierwszy z nich wprawdzie zdecydował się uruchomić „Konto za Zero”, ale tylko dla osób zasilających je co miesiąc kwotą 2 tys. zł, drugi wprowadził opłaty za nieużywane karty. Dwa banki dały tym samym innym instytucjom zielone światło do wprowadzania ograniczeń i stawiania warunków. Już wkrótce większość banków skonstruuje cenniki w podobny sposób.

Łukasz Piechowiak, analityk działu Firma i podatki

Fiskalizm się rozrasta. Bez wątpienia zarówno przedsiębiorcy jak i podatnicy najdotkliwiej odczuli zmiany stawek podatku VAT, które od stycznia 2011 roku VAT wzrosły o 1pp (z 22% do 23% i z 7% do 8%) oraz ustalono VAT dla podstawowych produktów żywnościowych oraz książek i czasopism specjalistycznych na poziomie 5%. Warto tutaj przypomnieć jak wielkie problemy mieli przedsiębiorcy, którzy praktycznie z dnia na dzień musieli przeprogramować kasy fiskalne. Dla wielu z nich było to bardzo kosztowne przedsięwzięcie.

Nowy dzień wolny od pracy. Ciekawą i istotną zmianą było ustanowienie 6 stycznia, czyli Święta Trzech Króli, dniem wolnym od pracy. O ile kolejny dzień wolny teoretycznie kosztował łącznie przedsiębiorców ok. 1 mld zł, o tyle bardzo korzystną dla nich zmianą było odebranie pracownikom prawa do wolnego za święto przypadające w sobotę. Wbrew pozorom usunięcie tego kłopotliwego dla pracodawców przepisu należy uznać za uczciwe rozwiązanie.

Burza wokół Otwartych Funduszy Emerytalnych. W pierwszej połowie 2011 roku był to ekonomiczny temat numer jeden w Polsce. Specjaliści spierali się, czy rząd powinien obniżyć część składki przeznaczonej na emerytury kapitałowe z 7,3% do 2,3%. Niektórzy zgadzali się ze stroną rządową twierdząc, że pozwoli to wyeliminować „bezsensowne etapy krążenia pieniądza”, dodatkowo argumentując to faktem, że stopa zwrotu z inwestycji OFE jest niewiele wyższa niż waloryzacja ZUS-u. Tyle tylko że, emerytury kapitałowe to rzeczywiście odłożone pieniądze. W ZUS istnieją one tylko na papierze.

Budżet dodatkowo zyskuje ok. 2 mld zł miesięcznie zabranych wprost z portfeli 14 mln obywateli. Deficyt ZUS to ok. 80 mld zł, zatem biorąc pod uwagę wpływy z OFE, budżet zyskuje tylko doraźnie i pewnym jest, że w przyszłości rząd głębiej sięgnie do kieszeni podatników. Na kolejne zmiany nie trzeba było długo czekać. Już w lutym wzrośnie składka rentowa. Przy czym warto zauważyć, że zwiększenie obciążeń nakładanych na obywateli rzekomo w celu zapewnienia im godnej emerytury, transferowane są na bieżące zobowiązania rządu i nie mają nic wspólnego z tym co obecnie pracujący dostaną po osiągnięciu wieku emerytalnego - 67 lat.

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~mido
gdyby składka emerytalna zamiast do zusu i ofe była odkładana na zwykłe lokaty w pierwszym lepszym banku, to nikt by nie musiał pracować do 67 r. zycia. rozpoczynając pracę w wieku 25 lat, po 30 latach pracy (a więc w wieku 55 lat) przeciętny Kowalski zarabiający przeciętną krajową miałby na tym koncie grubo ponad gdyby składka emerytalna zamiast do zusu i ofe była odkładana na zwykłe lokaty w pierwszym lepszym banku, to nikt by nie musiał pracować do 67 r. zycia. rozpoczynając pracę w wieku 25 lat, po 30 latach pracy (a więc w wieku 55 lat) przeciętny Kowalski zarabiający przeciętną krajową miałby na tym koncie grubo ponad 1 milion zł. poza tym jak to jest, że ktoś płaci całe życie składkę, umiera dzień przed emeryturą i kasa przepada a nie jest zwracana rodzinie ??????? sprawa dla Trybunału Konstytucyjnego !!!!!
~Domino
I niekończący się problem emerytur w Polsce. Ja sobie nie wyobrażam żyć za 1000zł na emeryturze...

Powiązane: Podsumowania 2011, prognozy 2012

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki