Hossy trwają krócej, bessy przychodzą znienacka, a kryzysy wybuchają częściej i intensywniej. Tym samym instrumenty finansowe oferowane na rynku dają możliwość ochrony kapitału w okresie podwyższonego ryzyka i czerpania zysków, gdy na rynki powracają byki. W takich przypadkach najlepiej sprawdza się powiedzenie, że byki wchodzą po schodach, a niedźwiedzie wyskakują przez okno. Tak też było w przypadku postkryzysowej hossy, rozpoczętej w lutym 2009 roku. Przez 24 miesiące byki wypracowały na WIG20 ponad 1500 punktów, po czym w ciągu 4 miesięcy niedźwiedzie odebrały indeksowi 1000 z nich.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych IZFiA. Kliknij, aby powiększyć
Sierpień okazał się bezlitosny dla wszystkich, którzy w swoim portfelu posiadali jednostki uczestnictwa w funduszach akcyjnych. W efekcie przewaga umorzeń nad sprzedażą w funduszach ogółem wyniosła wówczas -2,35 mld zł i nie była tak wysoka od przeszło trzech lat, czyli dnia upadku banku Lehman Brothers. Przez kolejne trzy miesiące aktywa TFI systematycznie topniały.
Na powyższym wykresie została podjęta próba prognozy pierwszych pięciu miesięcy 2012 roku. W pierwszym półroczu 2012 roku aktywa TFI będą się jeszcze zmniejszać. Inwestorzy, którzy sparzyli się sierpniowo-wrześniową dekoniunkturą na rynkach, będą pozostawać na "wymuszonym odpoczynku". Ale o tym nieco później.
Fundusze zmienne są - akcje, obligacje, rynek pieniężny
Hossa rozpoczęta w lutym 2009 roku wygasła z nastaniem maja bieżącego roku. Stąd też rosnące zainteresowanie funduszami akcyjnymi w pierwszych czterech miesiącach 2011 roku. Za sprawą kryzysu w Grecji i kłopotów całej strefy euro do łask wróciły fundusze inwestujące w polskie papiery dłużne i rynku pieniężnego.


Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych IZFiA. Kliknij, aby powiększyć
Im więcej paniki na rynku, tym większym zainteresowaniem darzono fundusze inwestujące w obligacje (rys. po lewej). Dopiero początek IV kwartału przekonał inwestorów do powrotu w fundusze akcyjne. Niestety, rewelacyjny październik był wszystkim, na co było stać giełdowe byki.
Pamiętaj o parasolu
Nie chodzi o zwykły parasol, lecz o tzw. fundusze parasolowe. Ten prosty mechanizm pozwala w trudnych czasach zmieniać ekspozycję na ryzyko i unikać wielokrotnego opodatkowania. Chodzi o to, że w ramach jednego funduszu inwestycyjnego istnieje kilka odrębnych subfunduszy, które różnią się polityką inwestycyjną. Przykładowo: jeden inwestuje w obligacje (niskie ryzyko), a inny w akcje (wysokie ryzyko). Dzięki temu inwestor może w dowolnym czasie zmniejszyć ryzyko inwestycji, przechodząc z subfunduszu akcyjnego w obligacyjny lub na odwrót. A że dzieje się to w obrębie jednego funduszu, od takiej zamiany inwestor nie musi zapłacić podatku Belki.Bilans pomiędzy umorzeniami jednostek w funduszach a ich sprzedażą (rys. po prawej) znakomicie przedstawia reakcje inwestorów na rynkową zawieruchę. Podczas gdy niedźwiedzie zaczynają biec w stronę okien, inwestorzy powinni sprawnie przemieścić swój kapitał z akcji w obligacje. W tym momencie "parasol" okazuje się błogosławieństwem.
Bądź gotów na 2012 rok - lokaty, obligacje i akcje
W warunkach zaskakująco wysokiej inflacji warto przyjrzeć się lokatom bankowym, a zwłaszcza tzw. lokatom antybelkowym. Lokaty te, omijając konieczność zapłaty podatku Belki, pozwolą pokonać inflację i ochronić kapitał w kryzysowych miesiącach. Lokaty antybelkowe pozostaną przy życiu przez 3 pierwsze miesiące nowego roku. Od 1 kwietnia za sprawą nowych przepisów znikną z rynku.
Skąd uciekał kapitał i dokąd płynął w 2011 roku?
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych IZFiA. Kliknij, aby powiększyć
Gdy inflacja zacznie wyraźnie spadać, należałoby pomyśleć nad wyborem funduszu inwestującego w polski rynek papierów dłużnych. Stąd kolejne 4 miesiące upływają pod znakiem funduszy obligacji. Okres wakacyjny trzeba wykorzystać na uważną obserwację rynku i wypatrywać odpowiedniego sygnału do zwiększenia poziomu ryzyka.
Tym samym pod koniec wakacji pieniądze ponownie podążą na rynek akcji. A to za sprawą rosnących zakupów jednostek uczestnictwa w funduszach akcyjnych i coraz większego zainteresowania inwestycjami na warszawskim parkiecie. Pięć ostatnich miesięcy 2012 roku upłynie pod znakiem zwyżkującego WIG20 i wyczekiwanego rajdu Św. Mikołaja, którego zabrakło rok wcześniej.
- Kupuj, gdy leje się krew - miał powiedzieć angielski bankier Nathan Rothschild w przededniu bitwy pod Waterloo, zalecając kupno przecenionych akcji. Jednak w 2012 roku zalecałbym wstrzymanie się z zakupami akcji do czasu fachowej interwencji medyka. Trochę giełdowej "krwi" może się jeszcze polać, a lekarza specjalisty dla strefy euro jak nie było, tak nie ma.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl

































































