Widmo lockdownu straszy inwestorów. Kurs euro idzie w górę trzeci dzień z rzędu. Źródeł słabości polskiej waluty można też upatrywać w czynnikach krajowych.


[Aktualizacja 12:45] W czwartek o 12:41 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5500 zł, a więc aż o 4,4 grosza powyżej kursu odniesienia. Jeśli sytuacja nie poprawi się do wieczora, to para euro-złoty wyznaczy najwyższy kurs zamknięcia w tym miesiącu. Inwestorzy obawiają się rosnących wskaźników zachorowań na koronawirusa i idących za nimi obostrzeń rujnujących aktywność ekonomiczną.
Środowe spadki cen akcji na nowojorskich parkietach nie były specjalnie gwałtowne, lecz wystarczyły, by kurs euro poszedł wczoraj w górę o blisko dwa grosze po tym, jak we wtorek urósł aż o cztery grosze. Czwartkowy poranek dodał do tego ponad dwa grosze. W efekcie w ciągu nieco ponad 48 godzin kurs EUR/PLN podniósł się aż o 10 groszy, powracając powyżej poziomu 4,50 zł.
Przeciwko złotemu mogą też przemawiać czynniki natury politycznej. W wielu krajach Europy rządy wracają do rujnującej gospodarkę polityki lockdownów. Władze Polski ślepo kopiują rozwiązania z Francji, Hiszpanii czy Wlk. Brytanii, co w praktyce gwarantuje nam drugie uderzenie recesji w IV. kwartale i grozi wprowadzeniem ujemnych stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski.
Mocno w górę poszły też notowania dolara amerykańskiego, który w ostatnich dniach zyskiwał względem euro. W czwartek rano za amerykańską walutę trzeba było zapłacić 3,8828zł, a więc o 4,5 grosza więcej niż dzień wcześniej.

Kurs franka szwajcarskiego kształtował się na poziomie 4,2495zł i po wzroście o niemal 5 groszy osiągnął najwyższy poziom od września. Funt brytyjski wyceniany był na 5,03 zł, czyli o ponad cztery grosze wyżej niż w środę wieczorem.
KK





























































