Po środowych spadkach w czwartek rano notowania srebra i złota stabilizują się tuż powyżej lipcowych minimów. Metalom szlachetnym nie sprzyjają wzrosty na amerykańskim rynku akcji oraz umacniający się dolar.


W czwartek rano za uncję złota w ramach kontraktów terminowych płacono 1.317,25 dolarów, czyli o 0,1% więcej niż wczoraj, gdy notowania żółtego metalu spadły o 1,25%. W ciągu poprzednich ośmiu sesji kurs złota spadł łącznie o 4,2% po tym, jak osiągnął najwyższą wartość od marca 2014 roku.
Pojawienie się korekty akurat w tym momencie nie było przypadkowe. Kurs złota zatrzymał się dokładnie na oporze wyznaczanym przez 38,2% zniesienia bessy z lat 2011-15. Opór ten był dodatkowo wzmocniony faktem, że na podobnej wysokości (1.388 USD/oz.) leży lokalny szczyt z marca 2014 roku.
Wraz ze złotem w dół poszły notowania srebra, które na przełomie czerwca i lipca było inwestycyjnym hitem, drożejąc z 16 USD do przeszło 21 USD za uncję. W czwartek rano białym metalem handlowano po cenie 19,39 ISD/oz.
Pretekstu do realizacji zysków na rynku metali szlachetnych dostarczyły nowojorskie giełdy, gdzie S&P500 i Dow Jones systematycznie śrubują nowe rekordy wszech czasów. Drożejące akcje pozwoliły inwestorom zapomnieć o przyczynach, dla których złoto miałoby być wcześniej kupowane: Brexit, kryzys bankowy we Włoszech i coraz bardziej ujemne stopy procentowe w strefie euro.

Krzysztof Kolany































































