Banki ściągają Włochy w przepaść

analityk Bankier.pl

Biuro podróży EuroKryzys dokłada do swojej oferty kolejny kierunek. Po Cyprze i Grecji kolejne kryzysowe lato spędzić możemy we Włoszech. Konsekwencje włoskich problemów mogą niebawem przyćmić nawet Brexit.

Od dwóch tygodni w centrum uwagi światowych mediów pozostaje Wielka Brytania, jednak już niebawem oczy całego ekonomicznego świata mogą się zwrócić na Włochy. Kondycja tamtejszych banków – dużo większych od instytucji greckich czy cypryjskich – wciąż się pogarsza, a twarde negocjacje w trójkącie Rzym-Bruksela-Frankfurt mogą wstrząsnąć całą Unią i strefą euro.

Banki ściągają Włochy w przepaść
Banki ściągają Włochy w przepaść (YAY Foto)

Banki w morzu złych kredytów

O ile bezpośrednią przyczyną wzrostu napięcia we włoskim sektorze bankowym jest Brexit, który wzmógł niepokój na wszystkich rynkach finansowych, o tyle fundamenty złej kondycji banków w Italii sięgają o wiele głębiej. Przede wszystkim wskaźnik „złych” (czyli niespłacanych) kredytów sięga w tym kraju aż 17%, co odpowiada ok. 360 miliardom euro. Jak przypomina „Wall Street Journal”, dla porównania w USA w przededniu kryzysu z 2008 r. wskaźnik wynosił jedynie 5%.

Kiedy na rynki finansowe wkracza niepokój, a na rynku międzybankowym zaczyna brakować wzajemnego zaufania, wówczas toksyczne aktywa ciążą jeszcze mocniej. Na dodatek włoskie banki narzekają, że ich zyskowność poważnie ogranicza łagodna polityka monetarna Europejskiego Banku Centralnego – kierowana przez Włocha Mario Draghiego instytucja obniżyła stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu.

Dopełnieniem tego ponurego obrazu jest niskie tempo wzrostu gospodarczego w trzeciej największej gospodarce strefy euro (w pierwszym kwartale 0,3% k/k i 1% r/r), które choć oczywiście lepsze jest od pokryzysowej recesji, to nadal nie daje nadziei na to, że los włoskich przedsiębiorstw i konsumentów w najbliższej przyszłości odmieni się na tyle, że zaczną oni regulować swoje zobowiązania wobec banków.

Rząd na pomoc

W trudnej sytuacji bankom chce pomóc – a jakżeby inaczej – włoski rząd. Rzym natrafia jednak na spory problem w postaci nowych regulacji przyjętych w ramach tworzenia europejskiej unii bankowej. Na początku tego roku we Włoszech weszła w życie dyrektywa BRRD, której kluczowym zapisem jest tzw. reguła „bail-in” zakładająca, że środków na pomoc bankom znajdującym się w tarapatach w pierwszej kolejności należy szukać u ich akcjonariuszy, wierzycieli, a nawet deponentów.

Historia Unii Europejskiej i strefy euro wielokrotnie udowodniła już, że zapisane na papierze regulacje to jedno, a praktyka ich stosowania – szczególnie wobec graczy wagi ciężkiej - to drugie. Skoro Francja regularnie gra na nosie Komisji Europejskiej, raportując deficyty budżetowe większe od założonych, to Włochy mogą spróbować nagiąć reguły w sposób, który umożliwi im ratowanie krajowego sektora bankowego przy użyciu pieniędzy podatników.

Furtkę dla premiera Matteo Renziego stanowi zapis w unijnym prawie o pomocy publicznej, który „w wyjątkowych okolicznościach” pozwala na uchylenie wymogu ponoszenia w pierwszej kolejności strat przez akcjonariuszy i wierzycieli. Zgodę na to muszą wydać jednak wszystkie państwa członkowskie, a dotychczas na taki scenariusz nie godził się najważniejszy gracz w UE - Niemcy. Dodatkowo od 2014 r. nadzór nad największymi europejskimi bankami sprawuje EBC, a włoski paszport Mario Draghiego póki co nie przekłada się na lobbowanie na rzecz instytucji ze swojego kraju. Premier Renzi stwierdził wręcz, że szef EBC „mógłby robić więcej, aby pomóc włoskim bankom”.

Włosi włożyli już nogę między drzwi i otrzymali od Brukseli zielone światło na ustanowienie opiewających na 150 mld euro sześciomiesięcznych gwarancji dla krajowych banków (wcześniej taki przywilej otrzymały m.in. Grecja, Portugalia czy Cypr). Na tym jednak ambicje Rzymu się nie kończą – włoski rząd chciałby po prostu wstrzyknąć do systemu bankowego dodatkowych 40 mld euro. W mediach spotyka się także spekulacje o planach utworzenia „złego banku gromadzącego toksyczne aktywa”, na wzór Hiszpanii czy Belgii.

Tytan z niewielką sakiewką

Póki co Włochom udało się jedynie uruchomić fundusz Atlante (skojarzenie z tytanem Atlasem wskazane), który dysponował kapitałem 4,25 mld euro wniesionym tam w kwietniu przez duże banki. W teorii fundusz miał kupować od włoskich banków „toksyczne aktywa” celem ich dalszej sprzedaży (głównie inwestorom zagranicznym) oraz kupować akcje podmiotów, które zobowiązane zostały przez regulatora do wypełnienia wymogów kapitałowych.

Ponad połowę kwoty zgromadzonej w funduszu (2,5 mld euro) wykorzystano już na potrzeby ratowania Banca Popolare di Vicenza i Veneto Banca, a jeżeli sytuacja sektora bankowego się nie zmieni – a na razie nic na to nie wskazuje - potrzeby będą znacznie, znacznie większe. Pomocy wymagać będą te wielkie banki, które do tej pory zrzucały się na ratowanie mniejszych. Pierwszym kandydatem jest Monte Paschi di Siena – najdłużej nieprzerwanie funkcjonujący bank na świecie (założony w 1472 r.) – w którym odsetek złych kredytów wynosi blisko 35%.

Trudne chwile włoskich banków doskonale widać na mediolańskiej giełdzie. W ciągu ostatniego miesiąca grupujący banki indeks FTSE stracił blisko 30%, a w ciągu pół roku 55%. Po dnie szorują akcje takich gigantów jak UniCredit (-65% od początku roku), Intesa Sanpaolo (-48%), Monte dei Paschi di Siena (-76%) czy Banco Popolare (-78%). W porównaniu do kursów sprzed upadku Lehman Brothers, skala przeceny jest jeszcze większa.

(Bloomberg)

Jak udowodniło już poprzednie mocne uderzenie kryzysu, kostki europejskiego (i światowego) domina bankowego rozstawione są tak, że problemy w jednym kraju błyskawicznie rozprzestrzenić mogą się także na inne.

Kryzys z referendum w tle

Problemy, przed którymi stoi rząd Matteo Renziego, mogą rzutować na wynik zaplanowanego na październik referendum. Włosi zostaną zapytani w nim o poparcie dla reformy konstytucji zakładającej przekształcenie senatu w izbę regionów, jednak komentatorzy podkreślają, że głosowanie może zamienić się w plebiscyt poparcia dla urzędującego premiera.

Jeżeli forsowany przez Renziego pomysł przepadnie w referendum, wówczas Włochy czekać może kolejny okres politycznego chaosu, co negatywnie wpływać będzie na stabilność sektora bankowego oraz całej gospodarki.

Najbliższe dni i tygodnie przyniosą pierwszą prawdziwą próbę ognia dla nowych unijnych regulacji dotyczących porządkowania sektora bankowego. Jeżeli po raz kolejny okaże się, że ścisłe przestrzeganie prawa dotyczy tylko maluczkich (Cypr został przykładnie przeczołgany za relatywnie niewielkie 10 mld euro), wówczas upadnie jakakolwiek wiara w to, że Unia i strefa ma pomysł na rozwiązanie problemów sektora bankowego. To o tyle istotne, że banki francuskie i niemieckie – z potężnym Deutsche Bankiem na czele – również nie należą do najzdrowszych przedstawicieli swojego gatunku.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~incitatus

Pewne jest tylko to, że w Berlinie i Paryżu drożeją pampersy, bo o ile Grecję można było udźwignąc z pomocą Londynu, to z Włochami będzie większa zagwozdka

! Odpowiedz
0 5 ~marcinw

Tak się kończy życie ponad stan.

! Odpowiedz
6 29 ~autor

Jakby nie Pekao to Unicredit już by nie istniał. Ale od dawno wiadomo w jakim kraju banki mają najlepiej i gdzie można doić wedle prawa.

! Odpowiedz
2 26 ~Cynik

Ktoś ma jakieś info. Czy Deutsche Bank już upadł czy upadnie w najbliższych dniach ? Bo jeśli nie to chyba nikt w to nie wątpi że to nie nastąpi?

! Odpowiedz
0 1 ~pozdr

malpoludy

! Odpowiedz
0 16 ~Alfred

Ciakawa sprawa, że Unicredit zabronił udzielania kredytów w CHF Pekao. Nauczyli się już doświadczeniem na innych rynkach, jaki będzie tego finał. Z tego wynika, że to tylko kwestia czasu, jak to poleci i u nas. Szczerze te brednie o dobrej spłacalności można wsadzić między bajki, wiedząc jak to jest wykazywane itp. Jak to się skumuluje, to nawet kryptonit tego nie zatrzyma, o EBC czy śmiesznym BFG nie wspominając.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 28 ~Michał

Wczoraj pisało że Włosi przejmą hub finansowy po londyńskim City , a tu nie ma czym. Wszyscy to napompowani bankruci, tylko w Polsce się mówi jak pięknie na zachodzie , tylko zaniedlugo tam będzie strach wieczorami chodzić, a miodu już dzisiaj nie ma.

! Odpowiedz
7 22 ~StanRS

I o to w tym wszystkim chodzi, żebyście się bali, a ci przy korycie będą budować państwo policyjne. Oczywiście dla waszego "dobra".

! Odpowiedz
0 0 ~DanielP

Jak zagraniczny właściciel bankrutuje to co się dzieje z naszym krajowym bankiem ? Zostaje sprzedany i przechodzi w inne ręce czy jak ?

! Odpowiedz
0 12 ~Alfred

Akcje trafiają do masy upadłościowej ale KNF musi wyrazić zgodę komu będą sprzedane.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% X 2017
PKB rdr 4,7% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl