Branża budowlana apeluje do rządu o realistyczne plany inwestycyjne, obawia się, że nie podoła wszystkim zamierzeniom inwestycyjnym - poinformował na Platformie X członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Damian Kaźmierczak.


"Chciałbym mocno uczulić wszystkich, w tym w szczególności przedstawicieli struktur państwa, przed snuciem nazbyt entuzjastycznych planów inwestycyjnych w oderwaniu od realiów. Musimy stąpać twardo po ziemi i dobrze znać potencjał rodzimej branży budowlanej, której zasoby – co zrozumiałe – są ograniczone, a ich skokowe zwiększenie w krótkim, czy nawet średnim terminie, jest po prostu niemożliwe. Zamierzenia inwestycyjne państwa muszą być ambitne i skrojone na miarę naszych narodowych aspiracji, ale jednocześnie powinny one pozostawać w zasięgu naszych realnych możliwości" - napisał.
Kaźmierczak dodał, że liczba małych i średnich firm na polskim rynku budowlanym systematycznie maleje, a dużych firm od lat nie przyrasta.
"Ewentualne uchylanie drzwi dla nowych wykonawców z zagranicy jest całkowicie pozbawione sensu, bo to psuje rynek, a większość firm z zewnątrz i tak korzysta z polskich zasobów, o które muszą rywalizować z polskimi podmiotami. Wprawdzie firmy tureckie i koreańskie potrafią przywozić własnych pracowników z Azji i to setkami, ale w Polsce nie jesteśmy na to ani otwarci, ani mentalnie gotowi" - napisał.
⚠️🖋 Podmieńmy różowe okulary na zwykłe, przezroczyste i pogadajmy.
— Damian Kaźmierczak (@DamKazmierczak) June 6, 2024
❗️Chciałbym MOCNO uczulić wszystkich, w tym w szczególności przedstawicieli struktur państwa, przed snuciem nazbyt entuzjastycznych planów inwestycyjnych w oderwaniu od realiów. Musimy stąpać twardo po ziemi i… pic.twitter.com/bFigo9OKGB
Kaźmierczak wskazał, że w budownictwie od lat pracuje ok. 1,3 mln osób i trudno spodziewać się, by nagle było ich np. o 50 proc. więcej. Poza tym nowoczesne budownictwo potrzebuje wyspecjalizowanych pracowników o unikalnych kwalifikacjach, których brakuje w całej Europie.
"Wojna drastycznie ograniczyła dostęp do pracowników z Ukrainy, których dzisiaj na polskich budowach jest 10x mniej niż przed agresją Rosji. Polska od wielu (lat - PAP) nie potrafi opracować i wdrożyć zasad polityki migracyjnej, więc firmy sprowadzają pracowników z innych państw własnym sumptem bez składu i ładu" - napisał.
Dodał, że instytucje finansowe mogą nie być w stanie zabezpieczyć realizacji inwestycji o wartości setek miliardów złotych, które będą wykonywane równocześnie.
"Zejdźmy z planami inwestycyjnymi na ziemię i przygotujmy się na silne nierównowagi, które w polskim budownictwie nieuchronnie przed nami" - napisał. (PAP Biznes)
map/ osz/
































































