Jared Kushner, zięć prezydenta USA Donalda Trumpa i jego wysłannik ds. wojen z Iranem i w Ukrainie, znalazł się „pod lupą” Demokratów. Chodzi o zarzuty dotyczące pieniędzy od bliskowschodnich przywódców, możliwego konfliktu interesów i ryzyko szantażu przez zagraniczny wywiad.


45-letni Kushner jest mężem Ivanki Trump, córki prezydenta. Biznesmen nie jest formalnym członkiem administracji, ale Trump powierzył mu rolę jednego z najważniejszych wysłanników na negocjacje w sprawie Iranu, Ukrainy i Strefy Gazy. Wraz ze Steve'em Witkoffem, przyjacielem Trumpa, są uważani za jednych z najbliższych i najbardziej wpływowych doradców prezydenta.
Biały Dom podkreśla, że Kushner prowadzi działania dyplomatyczne na zasadach wolontariatu.
Jak podkreślił „New York Times”, Kushner znalazł się „pod lupą” Demokratów, którzy w wyniku wygranych wyborów do Kongresu uzyskają większość w komisjach, mających uprawnienia do prowadzenia dochodzeń i wzywania świadków do składania zeznań.
Demokratyczny kongresmen Jamie Raskin, który może objąć stanowisko przewodniczącego komisji sprawiedliwości w Izbie Reprezentantów, wezwał Kushnera do zrezygnowania z udziału w negocjacjach dotyczących zarówno Bliskiego Wschodu, jak i Ukrainy.
Raskin zażądał od Kushnera udostępnienia dokumentacji finansowej, aby ustalić, czy przyjmował płatności od zagranicznych podmiotów w czasie, gdy sprawował istotne funkcje dyplomatyczne w imieniu Stanów Zjednoczonych, a także czy zagraniczne służby wywiadowcze zdobyły materiały mogące go skompromitować.
„Nie można w żadnym wypadku pełnić funkcji amerykańskiego dyplomaty, skoro co najmniej pięć obcych państw – Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Rosja, a nawet Holandia – zdaje się dysponować obciążającymi (daną osobę) materiałami kompromitującymi” - oświadczył Raskin.
Wskazał na potencjalny konflikt interesów między działaniami dyplomatycznymi Kushnera i kierowaniem przez niego funduszem inwestycyjnym Affinity Partners, pozyskującym środki z zagranicy.
Przeczytaj także
Dziennikarz Matthew Cole twierdzi w książce „Princes and Thieves”, która ma wkrótce trafić do księgarń, że Kushner miał dostęp do „miliardów dolarów” na niejawnych kontach bankowych za granicą. Środki miały być przekazane przez przywódców państw Bliskiego Wschodu w celu wywierania wpływu na amerykańską politykę zagraniczną - napisał autor.
Zarzuty dotyczą okresu, w którym Kushner pełnił funkcję doradcy w Białym Domu podczas pierwszej kadencji Trumpa. W tym czasie odgrywał on ważną rolę w kształtowaniu amerykańskiej polityki wobec Bliskiego Wschodu.
We fragmencie książki, opublikowanym w magazynie „Vanity Fair”, napisano, że według holenderskiego wywiadu w 2017 roku rosyjscy hakerzy włamali się do telefonu Kushnera. Holendrzy mieli zwerbować rosyjskiego szpiega i również uzyskać dostęp do telefonu zięcia Trumpa. Holenderskie służby miały podgląd ekranu urządzenia Kushnera. W tym czasie był on doradcą prezydenta, który m.in. zajmował się Bliskim Wschodem.
Holenderscy agenci wywiadu mieli być świadkami, jak Kushner logował się na konto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, na które – jak się przypuszcza – wpłynęły setki milionów dolarów z banku w Azerbejdżanie. Przywódcy Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich mieli też wpłacić co najmniej 2 mld dolarów na kilka rachunków bankowych powiązanych z Kushnerem.
Środki te miały być przeznaczone na realizację „nieoficjalnych celów dyplomatycznych”, takich jak wynegocjowanie porozumienia mającego zakończyć konflikt izraelsko-palestyński - napisał autor.
Saudyjski następca tronu, książę Mohammed bin Salman, miał wpłacić około 1 mld dolarów na co najmniej jedno konto powiązane z zięciem prezydenta. Środki te miały „służyć prywatnym interesom Kushnera”.
Kushner oraz jego prawnicy odrzucają te oskarżenia. „Zarzuty wysuwane przez tego autora są kompletnym absurdem i nigdy nie miały miejsca” - oświadczył Kushner. Stwierdził, że autor „nie przedstawił ani jednego weryfikowalnego dowodu na ich poparcie”.
„Nie przedstawiono żadnych wyciągów bankowych, potwierdzeń przelewów, numerów rachunków, dat transakcji ani żadnych innych możliwych do zweryfikowania informacji, które potwierdzałyby te niezwykle poważne oskarżenia” – dodał.
W rozmowie ze stacją CBS News w ubiegłym roku zięć Trumpa przekonywał, że jego kontakty biznesowe i finansowe stanowią wręcz atut w działalności dyplomatycznej.
- To, co inni nazywają konfliktami interesów, Steve (Witkoff) i ja postrzegamy jako doświadczenie oraz zaufane relacje, które zbudowaliśmy na całym świecie – powiedział zięć prezydenta.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ mal/

































































