
Image licensed by Ingram Image
Ponad 40% rodziców co roku na wyprawkę szkolną wydaje więcej niż 700 zł na każde dziecko. Średnio wydajemy ok. 500 zł na jeden zestaw, w skład którego wchodzą podręczniki, przyrządy szkolne i zeszyty. Przeciętnie koszt wszystkich podręczników to ok. 400 zł. Licząc, że w Polsce mamy ponad 5 mln dzieci w wieku szkolnym, daje nam to zawrotną kwotę 2 mld zł rocznie. I tak co roku. Część szkół, kuszonych przez wydawnictwa dodatkowymi korzyściami, zmienia wymagane podręczniki. Zwykle oznacza to wzrost kosztów dla rodziców.
Rozwiązaniem problemu mogą być darmowe cyfrowe podręczniki, które rodzice mogliby pobrać w wersji elektronicznej i w takiej wersji dać dzieciom do korzystania lub wydrukować. Koszty wyprawki spadłyby wtedy o ponad 50%. Jednocześnie oznaczałoby to kryzys w branży wydawniczej i w zasadzie stawiałoby pod znakiem zapytania jej dalsze funkcjonowanie w sektorze szkolnym.
Jeszcze długa droga przed nami
![]() | » Co oznacza niski wzrost PKB? |
W 2014 roku będą pierwsze w pełni gotowe podręczniki, a dopiero w 2015 roku pojawi się 18 podręczników do 14 przedmiotów. Na razie będą one testowane w 399 szkołach. MEN tłumaczy, że wynika to z potrzeby doposażenia tych jednostek w niezbędne oprogramowanie i sprzęt. Jeszcze długa droga do zmian.
Skąd wziąć pieniądze na wyprawkę?
Część nauczycieli jest przeciwna wprowadzeniu jednolitych podręczników. Są różni uczniowie i są różne szkoły. Dlatego nie może być tak, że wszyscy uczą się z jednej wersji, która dla jednych może być za łatwa, a dla innych za trudna. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by dostępnych było kilka elektronicznych wersji podręcznika do każdego przedmiotu: w wersji podstawowej i z programem rozszerzonym.
Nikt na razie nie liczy się z rodzicami, którzy co roku muszą wydawać setki złotych na wyposażenie dziecka w niezbędne pomoce naukowe. Nie wszystkie książki mogą być używane. Niestety, Polacy nie są krezusami, dlatego wielu z nich musi posiłkować się kredytem gotówkowym, aby kupić wszystko do razu. Na program wyprawek szkolnych z budżetu państwa wydajemy ok. 400 mln zł rocznie. To wszystko trafia do wydawnictw i producentów pomocy szkolnych.
Wydawnictwa stracą miliardy złotych
![]() | » Pensje są wciąż nikczemne |
Proste rozwiązania są najlepsze
Problem w tym, że trudno mówić o różnorodności, skoro wszystko musi być zgodne z programem nauczania zatwierdzonym przez MEN. Ponadto nikt nie mówi o niszczeniu wydawnictw – te dalej będą mogły wydawać i sprzedawać swoje produkty tym rodzicom i szkołom, które wspólnie uznają, że dany produkt jest lepszy niż ten oferowany przez MEN i warto w niego zainwestować. Innymi słowy, wydawnictwa będą musiały się bardzo postarać, aby przekonać rodziców i nauczycieli do swojej oferty.
Martwi opieszałość urzędników w kwestii wprowadzenia cyfrowych wersji podręczników. Szkoły od dawna mogłyby mieć dostęp do państwowych książek, które rodzice mogliby spokojnie kopiować na domowych komputerach, a nawet drukować. To byłoby najprostsze rozwiązanie. Rzecz w tym, że resort edukacji szykuje Polakom rozwiązanie spektakularne, które będzie odpowiadać najnowszym zdobyczom techniki i wykorzystywać wszystkie możliwości wsparcia edukacji, w tym internet.
To z kolei powoduje konieczność przeszkolenia nauczycieli w zakresie obsługi komputerów, oprogramowania itp. Słowem, za bardzo komplikują sprawę, co tylko przedłuża moment wprowadzenia e-podręczników. Stworzenie i opracowanie listy kilku wersji darmowych podręczników gotowych do pobrania i wydrukowania nie powinno zajmować 5 lat. Szkoda, bo w końcu szkoła powinna uczyć, że proste rozwiązania są najlepsze.
Zróbmy to w PDF-ach
94,6% polskich rodzin z dziećmi ma komputer. 91,5% tych samych gospodarstw ma w domu dostęp do internetu. Przeglądarka PDF-ów jest bezpłatna. Przygotowanie podręcznika cyfrowego kosztuje tyle, ile papierowego na etapie przed drukiem. Należy zapłacić autorowi, redaktorowi, korekcie i grafikowi, pokryć koszty grafik i w końcu przygotować odpowiedni plik PDF. Na razie bułka z masłem.
![]() | » Czy spółki ustawiają przetargi? |
Dobrze przemyślany, przygotowany, w pełni czytelny podręcznik w PDF-ie będzie miał kilkanaście megabajtów. Ministerstwo powinno z własnych pieniędzy opłacić przygotowanie kompletu elektronicznych podręczników. Udostępnić w internecie i problem z głowy. A jeśli szkoła chce korzystać z podręczników uzupełniających, musi to uzgodnić z rodzicami.
Łukasz Piechowiak, Romuald Gnitecki
Bankier.pl



































































