Coraz więcej sklepów obchodzi zakaz handlu w niedziele, uzyskując status placówki pocztowej. Związkowcy z "Solidarności" mają kontrowersyjny pomysł, jak zniechęcić przedsiębiorców. Tymczasem w obliczu pandemii koronawirusa nasilają się głosy, by zakaz zmodyfikować, a nawet znieść.


Zakaz handlu w niedziele wszedł w życie trzy lata temu i od początku był kontestowany przez część klientów, pracowników i właścicieli sklepów. Sprzeciw społeczeństwa udało się ustawodawcy zredukować, wprowadzając zmiany stopniowo: w 2018 r. zakaz nie obejmował pierwszej i ostatniej niedzieli miesiąca, a rok później - ostatniej niedzieli miesiąca. Pomógł też fakt, że nie pojawiły się oczekiwane negatywne efekty zamknięcia sklepów - fala zwolnień czy istotny wzrost bezrobocia.
Przeczytaj także
Większość rządząca pozostawiła również liczne furtki, umożliwiające niektórym podmiotom normalne funkcjonowanie. Obok choćby stacji paliw, należących m.in. do kontrolowanego przez władze Orlenu czy Lotosu, które rozwinęły ofertę sprzedaży, w gronie zwolnionych z ograniczeń znalazły się też placówki pocztowe (i kilkadziesiąt innych wyjątków). Ten fakt wykorzystali przedsiębiorcy, którzy zaczęli również świadczyć usługi pocztowe, dzięki czemu mogli otworzyć sklepy w niedziele, a za ladą mogli stanąć ich pracownicy.
Na taki krok początkowo zdecydowali się m.in. zarządzający Żabkami, ale stopniowo dołączali do nich inni. Jak wylicza portal Wiadomości Handlowe, są to np. Stokrotka Express, Prim Market, Abc, Lewiatan, Delikatesy Centrum, Euro Sklep, Al. Capone, Sklep Polski, Topaz, Intermarche, Biedronka. "To długa i z pewnością niepełna lista sieci, których wszystkie, niektóre lub pojedyncze sklepy działają właśnie jako placówki pocztowe albo lada moment zaczną taką działalność. Z miesiąca na miesiąc lista otwartych w niedziele punktów handlowych się wydłuża, bo nikt nie chce zostać w tyle, widząc, że konkurencja znalazła sposób na legalną działalność w niedziele. "Spożywczych placówek pocztowych" jest już w Polsce co najmniej kilka tysięcy, a może nawet kilkanaście tysięcy" - pisze portal.
To, co podoba się klientom, budzi opór pomysłodawców zakazu. Jak dowiedziały się Wiadomości Handlowe, związkowcy z NSZZ Solidarność znaleźli sposób na obchodzących zakaz. Ale nie w przepisach dotyczących handlu w niedziele, lecz w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Chcą mianowicie znowelizować prawo tak, by zakazać sprzedaży napojów alkoholowych w placówkach pocztowych. Oczywiście nie tylko w niedziele, ale i pozostałe dni tygodnia. Tymczasem alkohol jest istotnym elementem oferty tych sklepów.

Podczas gdy związkowcy starają się uszczelnić zakaz handlu w niedziele, pojawiają się liczne głosy, by go zmodyfikować bądź całkowicie znieść. Popierający takie rozwiązanie przywołują już nie tylko do wcześniejsze argumenty (m.in. o ograniczeniu wolności gospodarczej czy możliwości wprowadzenia wolnych niedziel dla chętnych pracowników lub wyższego wynagrodzenia za pracę w tym dniu tygodnia), ale odwołują się również do bieżącej sytuacji pandemicznej: otwarcie w niedziele pozwoliłoby "rozładować" ruch w pozostałe dni tygodnia i zmniejszyć tłumy w sklepach.
MKa































































