Handel w niedziele wraca w wybranych regionach Niemiec, donosi biznes.interia.pl. Decyzja obejmuje ponad 150 miejscowości, w tym popularne kurorty nad Morzem Bałtyckim i Północnym, co może wpłynąć na ruch przygraniczny oraz wybory części Polaków, zwłaszcza w miejscowościach przygranicznych.


Niemcy luzują zakaz handlu
W Niemczech od połowy marca obowiązuje sezonowe poluzowanie zakazu handlu w niedziele w ponad 150 miastach i gminach północnych landów, informuje biznes.interia.pl. Zmiana obejmuje przede wszystkim regiony turystyczne nad Morzem Północnym i Bałtykiem, w tym wyspę Uznam, która bezpośrednio graniczy z Polską. Sklepy mogą być tam otwarte przez maksymalnie sześć godzin między 11:00 a 19:00, a na Helgolandzie nawet od 8:00 do 20:00. Lokalne władze liczą, że większa dostępność usług handlowych przyciągnie turystów i zwiększy wpływy do budżetów.
Decyzja ma obowiązywać do 31 października br, a dodatkowo handel będzie możliwy także w okresie świąteczno-noworocznym – od 17 grudnia do 8 stycznia. Otworzą się głównie sklepy z artykułami codziennego użytku, żywnością, pamiątkami i produktami kierowanymi do turystów. Niemieckie samorządy podkreślają, że to rozwiązanie ma charakter lokalny i sezonowy, a jego celem jest wsparcie gospodarki w najbardziej obleganych miejscach.
Polskie kurorty stracą turystów?
Liberalizacja handlu u zachodnich sąsiadów budzi pytania o wpływ na polskie miejscowości turystyczne, zwłaszcza te położone blisko granicy. Większa dostępność sklepów w niedzielę może skłonić część turystów do spędzenia weekendu po niemieckiej stronie, co może pogorszyć sytuację lokalnych przedsiębiorców. Polska Izba Turystyki ocenia, że sam zakaz handlu nie wpływa na atrakcyjność turystyczną, ale w szczycie sezonu może obniżać komfort pobytu i ograniczać spontaniczne wydatki. Dla branży liczy się wygoda klienta i dostępność usług, dlatego brak możliwości zrobienia zakupów, szczególnie w trakcie krótkich wyjazdów, może wpłynąć na decyzje turystów.
Miasta przygraniczne spokojne o turystów
Świnoujście, które bezpośrednio sąsiaduje z niemiecką częścią wyspy Uznam, nie dostrzega na razie negatywnych skutków zmian. Przedstawiciele miasta podkreślają, że oferta gastronomiczna i rekreacyjna jest dostępna bez ograniczeń, a mały handel działa również w niedziele. Nie odnotowano sygnałów, że obecne przepisy stanowią problem dla turystów.

Lokalne władze zwracają uwagę, że sklepy w północnych Niemczech otworzyły się dopiero w połowie marca, dlatego trudno ocenić skuteczność nowych regulacji. Prawdziwy test nadejdzie latem, gdy ruch turystyczny osiągnie szczyt i dopiero wtedy będzie można stwierdzić, czy niedzielny handel po niemieckiej stronie granicy rzeczywiście wpłynie na decyzje odwiedzających.
Czy Polska powinna przywrócić handel w niedzielę?
W Polsce zakaz handlu w niedziele obowiązuje w całym kraju, również w miejscowościach turystycznych - wyjątkiem są sklepy, w których za ladą staje właściciel, stacje paliw, apteki i punkty gastronomiczne. Handel jest też dopuszczony w kilka konkretnych niedziel w roku, np. na koniec każdego kwartału. Nie ma informacji, czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej analizuje wpływ zakazu na gospodarkę i turystykę ani czy rozważa zmiany.
Eksperci z branży handlowej i turystycznej, m.in. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, wskazują, że ewentualna liberalizacja mogłaby się przysłużyć miejscowościom turystycznym, dla których niedzielny handel jest kluczowy, ale zmiany przepisów powinny uwzględniać dobro zarówno pracowników, jak i klientów. Luzowanie zasad mogłoby dotyczyć wybranych gmin o wyraźnie turystycznym charakterze i obowiązywać w określonych miesiącach. Takie rozwiązanie wymagałoby określenia precyzyjnych kryteriów, według których dana miejscowość byłaby uznana za turystyczną, wprowadzenia godzin otwarcia sklepów czy powiązania z obsługą ruchu turystycznego, a nie z całościową liberalizacją handlu, precyzuje Katarzyna Turosieńska z Polskiej Izby Turystyki.
Oprac. AD






























































