REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niemcy otwierają sklepy w niedziele. Turyści mogą odpłynąć z Polski

2026-04-15 09:20
publikacja
2026-04-15 09:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Handel w niedziele wraca w wybranych regionach Niemiec, donosi biznes.interia.pl. Decyzja obejmuje ponad 150 miejscowości, w tym popularne kurorty nad Morzem Bałtyckim i Północnym, co może wpłynąć na ruch przygraniczny oraz wybory części Polaków, zwłaszcza w miejscowościach przygranicznych.

Niemcy otwierają sklepy w niedziele. Turyści mogą odpłynąć z Polski
Niemcy otwierają sklepy w niedziele. Turyści mogą odpłynąć z Polski
fot. Jakob Berg / / Shutterstock

Niemcy luzują zakaz handlu

W Niemczech od połowy marca obowiązuje sezonowe poluzowanie zakazu handlu w niedziele w ponad 150 miastach i gminach północnych landów, informuje biznes.interia.pl. Zmiana obejmuje przede wszystkim regiony turystyczne nad Morzem Północnym i Bałtykiem, w tym wyspę Uznam, która bezpośrednio graniczy z Polską. Sklepy mogą być tam otwarte przez maksymalnie sześć godzin między 11:00 a 19:00, a na Helgolandzie nawet od 8:00 do 20:00. Lokalne władze liczą, że większa dostępność usług handlowych przyciągnie turystów i zwiększy wpływy do budżetów.

Decyzja ma obowiązywać do 31 października br, a dodatkowo handel będzie możliwy także w okresie świąteczno-noworocznym – od 17 grudnia do 8 stycznia. Otworzą się głównie sklepy z artykułami codziennego użytku, żywnością, pamiątkami i produktami kierowanymi do turystów. Niemieckie samorządy podkreślają, że to rozwiązanie ma charakter lokalny i sezonowy, a jego celem jest wsparcie gospodarki w najbardziej obleganych miejscach.

Polskie kurorty stracą turystów?

Liberalizacja handlu u zachodnich sąsiadów budzi pytania o wpływ na polskie miejscowości turystyczne, zwłaszcza te położone blisko granicy. Większa dostępność sklepów w niedzielę może skłonić część turystów do spędzenia weekendu po niemieckiej stronie, co może pogorszyć sytuację lokalnych przedsiębiorców. Polska Izba Turystyki ocenia, że sam zakaz handlu nie wpływa na atrakcyjność turystyczną, ale w szczycie sezonu może obniżać komfort pobytu i ograniczać spontaniczne wydatki. Dla branży liczy się wygoda klienta i dostępność usług, dlatego brak możliwości zrobienia zakupów, szczególnie w trakcie krótkich wyjazdów, może wpłynąć na decyzje turystów.

Miasta przygraniczne spokojne o turystów

Świnoujście, które bezpośrednio sąsiaduje z niemiecką częścią wyspy Uznam, nie dostrzega na razie negatywnych skutków zmian. Przedstawiciele miasta podkreślają, że oferta gastronomiczna i rekreacyjna jest dostępna bez ograniczeń, a mały handel działa również w niedziele. Nie odnotowano sygnałów, że obecne przepisy stanowią problem dla turystów.

Wakacje na giełdzie

Lokalne władze zwracają uwagę, że sklepy w północnych Niemczech otworzyły się dopiero w połowie marca, dlatego trudno ocenić skuteczność nowych regulacji. Prawdziwy test nadejdzie latem, gdy ruch turystyczny osiągnie szczyt i dopiero wtedy będzie można stwierdzić, czy niedzielny handel po niemieckiej stronie granicy rzeczywiście wpłynie na decyzje odwiedzających.

Czy Polska powinna przywrócić handel w niedzielę?

W Polsce zakaz handlu w niedziele obowiązuje w całym kraju, również w miejscowościach turystycznych - wyjątkiem są sklepy, w których za ladą staje właściciel, stacje paliw, apteki i punkty gastronomiczne. Handel jest też dopuszczony w kilka konkretnych niedziel w roku, np. na koniec każdego kwartału. Nie ma informacji, czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej analizuje wpływ zakazu na gospodarkę i turystykę ani czy rozważa zmiany.

Eksperci z branży handlowej i turystycznej, m.in. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, wskazują, że ewentualna liberalizacja mogłaby się przysłużyć miejscowościom turystycznym, dla których niedzielny handel jest kluczowy, ale zmiany przepisów powinny uwzględniać dobro zarówno pracowników, jak i klientów. Luzowanie zasad mogłoby dotyczyć wybranych gmin o wyraźnie turystycznym charakterze i obowiązywać w określonych miesiącach. Takie rozwiązanie wymagałoby określenia precyzyjnych kryteriów, według których dana miejscowość byłaby uznana za turystyczną, wprowadzenia godzin otwarcia sklepów czy powiązania z obsługą ruchu turystycznego, a nie z całościową liberalizacją handlu, precyzuje Katarzyna Turosieńska z Polskiej Izby Turystyki.

Oprac. AD

Źródło:
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
f_kruggeri
Kończy się dobrobyt - trzeba zacząć tyrać.
koelo
Nie mogę się doczekać. Chętnie pojadę w niedzielę po kostkę masła jak zabraknie.
matheous
oczywiście handel powinien wrócić w niedziele w Polsce. Pomysł zakazu jest skrajnie głupi i jak zwykle stali za nim intelektualiści z PiSu, którym chodziło jedynie o głosy poparcia nierobów ze związków zawodowych solidarności. Ludziom sprzedało się bajeczkę o przemęczonych pracownikach sklepów, którzy chcieliby niedziele z rodzinami oczywiście handel powinien wrócić w niedziele w Polsce. Pomysł zakazu jest skrajnie głupi i jak zwykle stali za nim intelektualiści z PiSu, którym chodziło jedynie o głosy poparcia nierobów ze związków zawodowych solidarności. Ludziom sprzedało się bajeczkę o przemęczonych pracownikach sklepów, którzy chcieliby niedziele z rodzinami spędzić na spacerze i polskie społeczeństwo, tradycyjnie w obronie uciśnionej mniejszości kupiło to.

Jasne, że społeczeństwo już się przyzwyczaiło, bo niby co miało zrobić? przecież żyć jakoś trzeba, ale to nie znaczy, że zakaz handlu w niedziele nie jest do zlikwidowania, bo jest i czym prędzej powinno być to zrobione. Są dziesiątki mechanizmów, którymi dysponuje Państwo, żeby uregulować zatrudnienie i pracę w niedziele z korzyścią dla pracownika, nie trzeba od razu wyciągać armaty na wróbla.
Wolny rynek sam by szybko zweryfikował czy opłaca się mieć otwarte czy nie.

to_i_owo
Ci intelektualiści z PiSu opanowali EUrope jeszcze zanim PiS powstał

Wiesz że w większości UE w niedzielę sklepy są zamknięte "od zawsze"?

Ostatnio, powoli luzują przepisy, ale przez długie dziesięciolecia markety i centra handlowe były pozamykane
matheous odpowiada to_i_owo
ale co mnie obchodzi, ze w Europie są pozamykane? a w Stanach na przykład są pootwierane i co to ma do rzeczy? Jeśli mamy kopiować rozwiązania innych to kopiujmy te dobre a my kopiujemy tylko same bzdety albo ideologiczne albo właśnie zakazowo/nakazowe zupełnie błędnie zakładając, że po ich wdrożeniu u nas będzie tak samo jak u nich.ale co mnie obchodzi, ze w Europie są pozamykane? a w Stanach na przykład są pootwierane i co to ma do rzeczy? Jeśli mamy kopiować rozwiązania innych to kopiujmy te dobre a my kopiujemy tylko same bzdety albo ideologiczne albo właśnie zakazowo/nakazowe zupełnie błędnie zakładając, że po ich wdrożeniu u nas będzie tak samo jak u nich. Otóż nie będzie i wynika to z szeregu czynników np. społecznych, demograficznych, socjologicznych czy geograficznych.
Zresztą Polska nie jest na poziomie zachodniej europy, żeby móc pozwolić sobie na takie przestoje w handlu. To są realne straty fiskalne dla Pańswa a potem dziwimy się, że zadłużenie rośnie i podatki są podwyższane, żeby załatać dziurę.

Jakimś dziwnym trafem nikt nie krzyczy, że właściciele sklepów wyzyskują zatrudnionych pracowników i dokładają im obowiązków, bo trzeba jednocześnie siedzieć na kasie, rozwiązywać problemy ludzi na kasach samoobsługowych i ogarniać automat do butelek z kaucją i robi to właśnie zazwyczaj jedna osoba bo sprytna sieć handlowa minimalizuje zatrudnienie.
Nowelizacja przepisów o PiP daje urzędnikom drakońskie możliwości względem przedsiębiorców a nie są w stanie uregulować bardzo prostego mechanizmu handlu w niedziele tylko poprzez jego zabronienie
koelo
Oczywiście jak ty zaczniesz pracować w biedronce w niedzielę. Chętnie przyjdę zobaczyć:)
matheous odpowiada (usunięty)
nie mierz wszystkich swoja miara. zejdz ze "sracza", wyjdz do ludzi i przekonaj sie, ze po galeriach chodzi cała masa ludzi
matheous odpowiada koelo
nie musze zaczynać, bo pracowałem kiedyś w handlu kiedy nie było takiego tworu jak niedziele niehandlowe i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że bardzo chętnie poszedłbym w niedziele jeśli miałbym zagwarantowane te 200% czy 250% dniówki + do odbioru dzień wolny w tygodniu.

tak to wystarczyło załatwić. a rentowność sklepu
nie musze zaczynać, bo pracowałem kiedyś w handlu kiedy nie było takiego tworu jak niedziele niehandlowe i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że bardzo chętnie poszedłbym w niedziele jeśli miałbym zagwarantowane te 200% czy 250% dniówki + do odbioru dzień wolny w tygodniu.

tak to wystarczyło załatwić. a rentowność sklepu sama by odpowiedziała czy się opłaca mieć otwarte czy się nie opłaca
estepan odpowiada matheous
Przy możliwościach PIPu (które nawet z nową ustawą są słabe, Donek nie pozwoli ruszyć mocodawców) zobaczyłbyś te 200-250% jak świnia niebo.
to_i_owo
Genialny tytuł

Tak, turyści odpłyną do Niemiec bo co można lepszego ma wakacjach w niedzielę robić jak zwiedzać Biedre?

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki