Polacy szukający własnego „M” na rynku wtórnym coraz częściej spoglądają na wracającą do łask „wielką płytę” – wynika z danych serwisu nieruchomości Otodom. Głównie za sprawą rosnącego popytu, ceny mieszkań rodem z czasów PRL w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosły od 40 do 60 proc.


Przeczytaj także
We wrześniu blisko co piąta oferta wyświetlona w serwisie Otodom dotyczyła sprzedaży mieszkania usytuowanego w budynku z "wielkiej płyty".
– Najwięcej, ponad 4 tys. ofert sprzedaży mieszkań w budynkach z wielkiej płyty, notowaliśmy w Warszawie. Wśród pozostałych największych polskich miast dominował Wrocław (ok. 1,3 tys. ogłoszeń) oraz Kraków i Łódź (po ok. 1,1 tys. ogłoszeń) – zauważa Jarosław Krawczyk z serwisu Otodom.pl.
Jak zauważają eksperci zajmujący się rynkiem nieruchomości, mieszkania wzniesione w technologii wielkopłytowej, jeśli już zostaną wystawione na sprzedaż, szybko znajdują nabywców, o czym świadczyć mają m.in. dane dotyczące kredytów hipotecznych. Jak bowiem wynika z danych PKO BP, na sześciu największych polskich rynkach wtórnych, odsetek wniosków kredytowych na zakup mieszkań w blokach z "wielkiej płyty" wyraźnie przewyższa odsetek dostępnych ofert.
Ta tendencja w ostatnich latach najmocniej uwidoczniła się w Trójmieście, gdzie wnioski kredytowe dotyczące mieszkań z "wielkiej płyty" stanowiły 36 proc. ogółu, a liczba ofert sprzedaży 11 proc. oraz w Krakowie (odpowiednio 32 proc. i 7 proc.).

Mieszkania z wielkiej płyty drożeją najszybciej
Zwiększony popyt na mieszkania z wielkiej płyty rodem z czasów PRL wpływa także na wzrost oczekiwań osób sprzedających takie lokale. Choć rosnące ceny na rynku nieruchomości to zjawisko obserwowane od lat w całej Polsce i w przypadku wszystkich rodzajów mieszkań, tempo wzrostu stawek dyktowanych za mieszkania w „wielkiej płycie” wyróżnia się na tle pozostałej części rynku wtórnego.
Jak wynika z danych Banku PKO PB, „wielka płyta” drożała szybciej od pozostałych mieszkań oferowanych na rynkach wtórnych w czterech spośród sześciu największych polskich miast: Warszawie, Trójmieście, Krakowie i Poznaniu.
Raport "Puls Nieruchomości" pokazał, że jeszcze w 2015 r. za mieszkania w blokach z "wielkiej płyty" usytuowanych w Warszawie płacono średnio nieco powyżej 6 tys. zł/mkw. W 2020 r. średnia cena transakcyjna oscylowała już wokół 10 tys. zł/mkw. W Trójmieście w 2015 r. za mieszkania z "wielkiej płyty" płacono średnio poniżej 5 tys. zł/mkw. W 2020 r. średnia kwota wpisywana w aktach notarialnych dotyczących sprzedaży tego typu nieruchomości zbliżyła się do 8000 zł/mkw.
Dane PKO BP wskazują, że wzrost średniej stawki notowanej w Warszawie i Trójmieście w relacji pięcioletniej wahał się od 40 do 60 proc. W podobnym tempie rosły w ostatnich pięciu latach także kwoty płacone za mieszkania w blokach w Krakowie, Poznaniu, Łodzi i Wrocławiu, przy czym w stolicy woj. łódzkiego "wielka płyta" drożała w podobnym tempie do pozostałych rodzajów mieszkań, a we Wrocławiu wolniej od lokali usytuowanych w kamienicach.
Przeczytaj także
Skąd renesans „wielkiej płyty”?
Zgodnie z raportem "Szczęśliwy dom" opublikowanym przez serwis Otodom we współpracy ze Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej, najwięcej – 32 proc. badanych swoje wymarzone mieszkanie widziało w pobliżu terenów zielonych, 30 proc. wskazało na chęć posiadania balkonu, a 27 proc. ankietowanych chciała mieć własne "M" blisko miejsca pracy.
– Być może nadal o mieszkaniach w blokowiskach trudno mówić jako o tych wymarzonych, jednak ich atuty znajdują pokrycie w tym, czego szukają Polacy. W latach 60. i 70. minionego stulecia osiedla były lokowane blisko centrów i ważnych węzłów komunikacyjnych, lokale często wyposażano w balkony, a projektanci nie skąpili miejsca na parki, skwerki, lokalne sklepy i punkty usługowe. Do dziś takie blokowiska wyróżniają się dużą ilością zieleni i miejsca pomiędzy budynkami. Brak tego miejsca często jest wytykany nowopowstającym osiedlom – mówi Jarosław Krawczyk z serwisu Otodom.pl.
Jak dodaje, na wzrost zainteresowania "wielką płytą" wpływ mogła mieć także pandemia COVID-19, która uświadomiła Polakom niezauważane dotąd potrzeby mieszkaniowe.
– W starszym budownictwie normą był rozkładowy układ mieszkania, w którym każde pomieszczenie pełniło własną, odrębną funkcję. Nowe mieszkania to już często salony z aneksem kuchennym czy pokój dzienny pełniący równocześnie rolę biura. Pandemia pokazała nam, że potrzebujemy oddzielenia sfer odpoczynku i pracy – wskazuje Jarosław Krawczyk.
Z drugiej strony mieszkaniom w blokach z wielkiej płyty budowanym w czasach PRL można przypisać także kilka minusów. To przede wszystkim niska izolacja akustyczna oraz termoizolacja, która z kolei może przekładać się na wyższe koszty ogrzewania. Koszty podwyższają także czynsze obarczone wysokimi kwotami płaconymi na fundusze remontowe. Problemem, przynajmniej na części osiedli wielkopłytowych, może być także niewystarczająca liczba miejsc parkingowych.
Bloki z wielkiej płyty trwalsze, niż oczekiwano
Jak wynika z najnowszych ekspertyz przygotowanych przez Instytut Techniki Budowlanej, bloki budowane w technologii wielkopłytowej powinny przetrwać co najmniej 100 – 120 lat. To znacznie dłużej niż początkowo zakładano. Jeszcze niedawno trwałość konstrukcji z wielkiej płyty szacowano na 50, maksymalnie 70 lat. Dlatego też, zgodnie z opinią ekspertów, nawet budynki, które zbudowano w latach 60. XX w. powinny wytrzymać jeszcze co najmniej czterdzieści lat.
Analizy Instytutu Techniki Budowlanej wskazują także, że liczba usterek w budownictwie wielkopłytowym pozostaje na zbliżonym poziomie do konstrukcji mieszkalnych wznoszonych innymi metodami.
Przeczytaj także
Nowa wielka płyta marginesem
W I poł. 2021 r. w Polsce oddano do użytku 9 budynków zbudowanych w technologii wielkopłytowej, w których znalazło się 469 mieszkań. Choć to więcej niż w całym 2020 r. (13 budynków i 385 mieszkań), to mieszkania w "wielkiej płycie" stanowiły jedynie 0,9 proc. wszystkich oddanych lokali w budynkach wielorodzinnych.
Tymczasem, jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, budowa budynków mieszkalnych z wielkiej płyty trwała średnio 19 miesięcy, ponad dwukrotnie krócej niż w przypadku najczęściej wznoszonych przez deweloperów budynków w technologii tradycyjnej udoskonalonej.






















































