Jeśli wzrost kosztów frachtu utrzyma się na przestrzeni 2024 r. i następnie będzie stopniowo gasł, inflacja bazowa w Polsce z tego tytułu może być wyższa w najbliższych kwartałach o 0,3 pkt. proc. - prognozują ekonomiści Banku Pekao.


"Według naszego modelu inflacyjnego, zakładając że frachtowy szok utrzyma się na przestrzeni 2024 r. i następnie będzie stopniowo gasł, inflacja bazowa w Polsce z tego tytułu będzie wyższa w najbliższych kwartałach o 0,3 pkt. proc." - napisali na platformie X ekonomiści.
"Potencjalnym pocieszeniem jest to, że na całym świecie utrzymuje się nadwyżka podaży kontenerowców, co daje nadzieję, że po ustaniu szoków ceny frachtu dość szybko wrócą do równowagi" - dodali.
Jak wskazują ekonomiści, ceny frachtu od początku roku mocno wzrosły.
"Dzisiejsza awaria Microsoftu wpłynęła na funkcjonowanie instytucji i systemów na całym świecie. Takim bieżącym przykładem ze świata makro oddziaływania pojedynczych zdarzeń na inne o wielokroć większym zasięgu mogą być rosnące ceny frachtu (o ponad 120 proc. od początku roku)" - napisali ekonomiści.

Przeczytaj także
"Wszystko to dzieje się, gdy chaos związany z zatłoczeniem portów i brakiem dostępnej przepustowości podczas pandemii jest wciąż świeży w pamięci spedytorów. Dzisiejsza średnia cena kontenera stanowi już prawie 60 proc. szczytowej ceny z września 2021 r." - dodali.
Ekonomiści wskazują, że głównym powodem wzrostu cen jest zablokowanie trasy przez Morze Czerwone i Kanał Sueski, czyli najkrótszej trasy między Dalekim Wschodem a Europą, przez ataki rebeliantów Huti z Jemenu.
"Spowodowało to przekierowanie handlu dookoła Afryki i Przylądka Dobrej Nadziei. Dalsze konsekwencje idą kaskadowo: wzrost kosztów transportu, wymuszone przekierowania tworzące zatory w portach i opóźnienia w dostawach, zwiększanie importu towarów na zapas w obawie przed dalszym ograniczeniem przepustowości" - napisali ekonomiści Pekao.
"Jednak nie wszystkie problemy światowego frachtu skupiają się na Kanale Sueskim. Pojawiają się także ograniczenia w Kanale Panamskim ze względu na niski poziom wód. Na pozostałych trasach, na których nie ma powyższych 'wąskich gardeł' nie widać większej reakcji cenowej" - dodali.
Jak wskazują ekonomiści, polscy przedsiębiorcy korzystają w ostatnim czasie z deflacji cen producentów, kompensując sobie utrzymującą się silną presję płacową, jednak tak duży wzrost cen frachtu podbije koszty, co uwidoczni się w nasilonej presji inflacyjnej, szczególnie dóbr z dużym udziałem międzykontynentalnego importu.
"Jednakże, nie wyciągalibyśmy tak jednoznacznych wniosków biorąc tylko za przykład okres postpandemiczny. Czynniki cykliczne (obecnie umiarkowany popyt) mogą przecież łagodzić presję na wzrost cen, a pewna część kosztów wysyłki zostać zaabsorbowana przez obniżkę marż" - wskazali ekonomiści.
"Co więcej, obecny wzrost kosztów frachtu nie następuje wraz z powszechnymi zamknięciami fabryk i nagłymi wzrostami popytu, które przyczyniły się do gwałtownego wzrostu inflacji w następstwie pandemii. Sugeruje to mniejszą presję kosztową z tego tytułu w dzisiejszych warunkach" - dodali. (PAP Biznes)
pat/ gor/


























































