Podczas poniedziałkowego spotkania na poligonie w Nowej Dębie wicepremierzy i ministrowie obrony Polski i Słowacji obserwowali ćwiczenia żołnierzy oraz podpisali list intencyjny ws. dwustronnej współpracy w ramach programu SAFE.


Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ich wspólna obecność z jego słowackim odpowiednikiem na poligonie to wspaniały moment oraz bezpośrednia zapowiedź nadchodzącego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.
– Słowacja to jest wspaniały sojusznik na dobre i na złe. Jak świeci słońce, jak pada deszcz. Nie zawsze łatwo jest podejmować decyzje o tym, żeby wspierać swoich przyjaciół, ale zawsze taką decyzję odpowiedzialny partner podejmuje – zaznaczył szef MON, dziękując Słowacji za przekazanie niedawno kupionych radarów do ochrony polskiej przestrzeni powietrznej w ramach operacji NATO Eastern Sentry.
Kosiniak-Kamysz ujawnił również kulisy tej decyzji, wskazując, że słowackie wsparcie nadeszło natychmiast po niedawnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej.
– To był ten moment, kiedy po naruszeniu naszej przestrzeni powietrznej właśnie pan (wice)premier (Robert) Kaliňák napisał do mnie: „co możemy zrobić, żeby pomóc”. Nie muszą, ale chcą być tutaj razem z nami. To pokazuje, że sojusz działa tylko wtedy, kiedy jest jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – oświadczył szef MON, wskazując na rozlokowanie radarów wraz ze słowacką obsługą wojskową już pod koniec września.

Oświadczył przy tym, że „nie zgadzam się na żadne podważanie Artykułu 5.”. - Jak czyni to, na przykład były minister obrony narodowej tutaj, w Polsce. To jest po prostu niepoważne podważanie naszych relacji sojuszniczych – powiedział Kosiniak-Kamysz. W ubiegłym tygodniu b. szef MON Mariusz Błaszczak zapytany w radiu Zet, czy gdyby Rosja zaatakowała państwa bałtyckie polscy żołnierze powinni ruszyć im z pomocą, odpowiedział, że „polscy żołnierze powinni bronić Polski”.
Kosiniak-Kamysz zapewnił, że polski rząd bezwzględnie dochowa wszystkich zobowiązań traktatowych i tego samego oczekuje od partnerów, co strona słowacka w pełni dzisiaj potwierdziła.
Wicepremier, minister obrony Słowacji Robert Kaliňák chwalił tempo polskiej modernizacji i podkreślił bliskie, braterskie więzi łączące oba narody.
– Mieliśmy okazję zobaczyć, dlaczego dzisiaj Polska jest liderem w modernizacji armii w Europie. Myślę, że w ostatnich latach przygotowałeś, Władysławie, dla Polski tak ogromną zmianę w obszarze obrony, w poczuciu bezpieczeństwa, które wzrosło, że wiele krajów patrzy teraz na Polskę, jak należy to robić – powiedział Kaliňák.
Jak wynika z podpisanego w poniedziałek dokumentu, współpraca obu państw ma przynieść konkretne korzyści dla krajowych przemysłów obronnych. Zwrócił na to uwagę Kosiniak-Kamysz. – Wszyscy mówili, że na tym (programie SAFE) skorzysta przemysł niemiecki. Okazało się to nieprawdą. Korzysta przemysł polski i przemysł słowacki, nasze narodowe przemysły – dodał.
Istotną częścią porozumienia jest produkcja amunicji wielkokalibrowej, zwłaszcza 155 mm, w której Słowacja ma bogate, wieloletnie doświadczenie i moce, które na podstawie umowy ramowej będą mogły być przenoszone do Polski.
Kluczowym elementem podpisanej umowy jest wspólny projekt obrony przeciwdronowej w ramach programu SAN, stanowiący najniższą, lecz niezwykle istotną warstwę obrony powietrznej, która ma niszczyć obecnie największe zagrożenia pola walki – drony.
Kosiniak-Kamysz określił ten program jako „oczko w głowie”, wskazując, że wyciąga on bezpośrednie wnioski z doświadczeń wojny w Ukrainie.
System integruje różnego rodzaju broń, w tym kalibru 35 mm wyprodukowaną przez zakłady w Tarnowie oraz inny sprzęt umieszczany na mobilnych platformach.
Podpisana umowa przewiduje wspólną budowę systemu SAN oraz dostarczenie go na Słowację, a inwestowane w program środki finansowe zasilą bezpośrednio polskie i słowackie zakłady zbrojeniowe. Polska strona potwierdziła także, że prowadzi już rozmowy o współpracy przy technologii antydronowej SAN z Norwegią.
Wchodzi w życie decyzja ws. testowania sprzętu w jednostkach wojskowych
Wojsko musi być zdolne szybko reagować na potrzeby żołnierzy; w poniedziałek w życie wchodzi decyzja ministra obrony ws. eksploatacji nadzorowanej w ramach małoskalowego pozyskiwania sprzętu - przekazał wiceszef MON Cezary Tomczyk. Decyzja dotyczy testowania m.in. codziennego wyposażenia żołnierzy.
Decyzję opublikowano w poniedziałek, 7 września, w Dzienniku Urzędowym Ministra Obrony Narodowej, wchodzi ona w życie z dniem ogłoszenia.
O tym fakcie poinformował wiceminister Tomczyk na platformie X. „Dziś w życie wchodzi decyzja MON w sprawie eksploatacji nadzorowanej w ramach małoskalowego pozyskiwania sprzętu. Wojsko musi być zdolne szybko reagować na nowe wyzwania i potrzeby żołnierzy” - napisał.
Tomczyk ocenił, że wprowadzona decyzja oznacza „więcej inicjatywy dla dowódców jednostek wojskowych i nowe możliwości szybkiego wdrażania rozwiązań odpowiadających na ich realne, codzienne potrzeby”. „Mniej barier. Więcej testowania. Szybsze wdrażanie” - podkreślił.
„To także szansa na praktyczną weryfikację najnowszych technologii i bliższą współpracę innowatorów z Sił Zbrojnych z polskim środowiskiem startupów dual-use (podwójnego zastosowania cywilnego i obronnego - PAP)” - zaznaczył wiceminister.
(PAP)
huk/ mok/





























































