REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wyrzuć fakturę elektroniczną do kosza!

2010-07-09 08:25
publikacja
2010-07-09 08:25
Fiskus kolejny raz pokazuje, że potrafi szokować. Obecnie, po wyroku NSA w sprawie przesyłania faktur drogą elektroniczną, zastanawia się nad tym, czy zaakceptować rozstrzygnięcie sądu, czy też nie oddawać pola i walczyć dalej o swoje racje.

Wyrok NSA z 20 maja 2010 r. otworzył nową drogę przedsiębiorcom – pozwolił im wystawiać faktury elektronicznie i wysyłać je zwykłym mailem bez konieczności podpisywania ich drogim e-podpisem  (roczny koszt takiego podpisu to około 400 zł). Poprawności faktur zapisanych najczęściej w pdf i wysyłanych pocztą elektroniczną nie potwierdza jednak Ministerstwo Finansów. Jak podaje Gazeta Wyborcza cytując odpowiedź rządową: "Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, że respektuje rozstrzygnięcia Sądu (...), co nie oznacza, że podziela argumentację prawną".

- To oczywiste, że wyrok w sprawie sądowej nie posiada mocy powszechnie obowiązującego prawa, a zatem dotyczy tylko stron występujących przed NSA – przekonuje Piotr Szulczewski, analityk Bankier.pl – Nie można mieć od razu nadziei, że po jednym wyroku fiskus zmieni całkowicie stosowaną dotychczas wykładnię prawa. To wymaga czasu.

Potrzebujesz więcej informacji o podatkach? Skorzystaj z naszego Niezbędnika przedsiębiorcy i podatnika
Spojrzeć warto chociażby na podobną sprawę dotyczącą rozliczania delegacji  kierowców. Dla uzyskania interpretacji ogólnej Ministerstwa Finansów, a więc interpretacji obowiązującej wszystkich podatników, pozwalającej tak naprawdę spać spokojnie, potrzebne były wielokrotne spory sądowe i gruntowanie się nowej linii orzeczniczej. Art. 170 ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi wskazuje, że orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby.

Przywołany przepis ustanawia tzw. prawomocność materialną wyroku, wyrażającą się tym, że organy muszą brać pod uwagę fakt istnienia prawomocnego orzeczenia sądu. Wynikający z niej stan związania, z którym organy powinny się liczyć ograniczony jest tylko do rozstrzygnięcia zawartego w sentencji orzeczenia i stron orzeczenia. Tym samym cały czas możliwe jest gruntowanie innych rozstrzygnięć w sprawach podobnych, a nie identycznych – a takich zapewne nie będzie brakowało (podobnie wskazuje NSA w wyroku z 20 kwietnia 2010 r., sygn. akt II OZ 338/10).


- Stoimy zatem na początku drogi i niejedno jeszcze przed nami - wyjaśnia analityk Bankier.pl – trzeba się liczyć z tym, że podatnikom kontrolowanym przez fiskusa będzie tak jak dotychczas zarzucane prawo do odliczenia podatku VAT z faktur przesłanych w formacie PDF, nawet faktur wydrukowanych. W takim przypadku warto iść w zaparte – wyrok NSA ma tę zaletę, że sądy wojewódzkie, orzekając w podobnych sprawach, choć niezawisłe, respektują orzeczenia wyższej instancji i z reguły zgadzają się z nimi. Do dnia wydania interpretacji ogólnej lub też ustalenia wewnętrznych wytycznych Ministerstwa, podatnicy i fiskus stać będą po przeciwstawnych stronach barykady, a dopiero sąd rozstrzygać będzie, kto ma rację.

SP
 
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~jerry ueberaktiv
zagranicznych zapowiedział, że od 1 sierpnia zaprzestaje wysyłać faktury drogą pocztową pozostając tylko przy elektronicznej. Teraz będę musiał długo tłumaczyć się dlaczego obstaję przy poczcie.
~ok
Wszyscy zaczynają tak robić, ba nawet kiedyś dostawałem od pewnej firmy faktury do wydruku ale był problem z ich otwarciem i wydrukiem to poprosiłem o wysyłanie ich Pocztą.

I co się okazało?
A to, że drukowali sami i NIE PODPISYWALI - jak już wysyłali tradycyjnie mogli to zrobić!

Efekt identyczny do tego jakbym sam
Wszyscy zaczynają tak robić, ba nawet kiedyś dostawałem od pewnej firmy faktury do wydruku ale był problem z ich otwarciem i wydrukiem to poprosiłem o wysyłanie ich Pocztą.

I co się okazało?
A to, że drukowali sami i NIE PODPISYWALI - jak już wysyłali tradycyjnie mogli to zrobić!

Efekt identyczny do tego jakbym sam sobie je wydrukował!

W końcu naprawili błąd w przysyłanych fakturach e-mailem i sam sobie je drukuję!

Podstawą do odebrania prawa do odliczenia podatku VAT powinien być tylko i wyłącznie brak przedstawienia/rozliczenia faktury (kopii) przez sprzedawcę, przecież US dostaje rozliczenie sprzedawcy (w trakcie kontroli są przedstawiane do wglądu) a chce odebrać odliczenie kupującemu! - to jest po prostu kradzież.
~adsasda
rzad dba w ten sposób o swojego pupilka Pocztę. Przeciez spadną im obroty jak przejdzie efaktura.
~CD
Pierwsza głupota to fakt, że faktura bez podpisu ma byc respektowana. Druga głupota to koszty podpisu elektronicznego. Który w nieco prostszej formie mógłby kosztowac prawie zero złotych i powinien byc po prostu rozdany wszystkim obywatelom. Sam byłbym w stanie wygenerować kilka milionów podpisów w parę dni.
~Marek / MarKust71
Ja bym tylko uściślił. Jedynym kryterium dla prawidłowości faktur powinno być to, że i wystawiający i odbierający mają dokument o identycznej treści, na podstawie którego jeden z nich podwyższa kwotę VAT, którą ma zapłacić, a drugi na jego podstawie swoją kwotę VAT pomniejsza, bez względu na to, jaką formę, materialną czy nie, takie Ja bym tylko uściślił. Jedynym kryterium dla prawidłowości faktur powinno być to, że i wystawiający i odbierający mają dokument o identycznej treści, na podstawie którego jeden z nich podwyższa kwotę VAT, którą ma zapłacić, a drugi na jego podstawie swoją kwotę VAT pomniejsza, bez względu na to, jaką formę, materialną czy nie, takie dokumenty mają. Cała reszta, czyli przesyłanie, podpisywanie, przechowywanie to niepotrzebne bzdury, które jak tysiące innych podobnych, wymyślono tylko po to, żeby nadać sens zatrudnianiu setek głąbów pracujących ogólnie w administracji, w tym skarbowej.
Co do kosztów podpisu elektronicznego, to tym razem pismak się nie przygotował do tematu i podaje wydatek związany z zakupem i sprzętu i samego podpisu ważnego co najmniej dwa lata (chociaż chyba już trudno wydać na taką początkową inwestycję więcej niż 300-350 zł). Obecnie przedłużenie ważności podpisu elektronicznego na kolejne dwa lata wynosi niecałe 160 zł brutto, a jego generowaniem i zachowywaniem zajmują się wyłącznie komputery, w których działa stworzone raz na wieki wieków oprogramowanie, a ew. koszty związane są z utrzymaniem pracującego non-stop sprzętu rodzaju serwerów, łączy internetowych itp.
~TED
Czyli NSA do NASSA i tak z 16miliardów lat świetlnych od Polski, powinno wystarczyć aby przypomnieć sobie o służebnej roli wobec narodu - i to POLSKIEGO!
~bibi
Jaki atom ? przciez wybory wystarczaja - ale jak TAK LUDZISKA CHCA ? to nir zwalac na atomy
~obiektywny
US i ZUS uber alles, nawet atom ich nie ruszy!!!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki