Kierowca oświadcza: auto było nieużywane, stało na parkingu. Wtedy fiskus przesyła zdjęcia z kamer, które udowadniają, że to nieprawda. Skutek: trzeba zapłacić zaległy podatek, nawet 20 tys. zł. Do prześwietlania kierowców skarbówka wykorzystuje nowe narzędzie – zdjęcia z bazy ANPRS. Do tej pory celowała nim w przemytników paliwa, teraz przestawiła się na zwykłych przedsiębiorców.


Fiskus domaga się od kierowców zaległych podatków. Przesyła do nich zdjęcia ich samochodów zrobione przez kamery stojące przy głównych drogach. Wielu kierowców już dostało korespondencję z wezwaniem do zapłaty - opisuje portal Wyborcza.biz. Przywołuje wypowiedź prawnika z renomowanej kancelarii w centralnej Polsce:
– Zgłosił się do mnie klient, nazwijmy go X, który właśnie dostał pismo ze skarbówki. Skarbówka poinformowała, że samochód X w dniu (tu wymieniono datę i godzinę) poruszał się po drogach województwa pomorskiego, choć według ewidencji przejazdów auto nie było używane i miało stać na parkingu. Fiskus poprosił mojego klienta o wyjaśnienia tej rozbieżności. Gdy ten stawił się, aby sprawę wyjaśnić, pokazano mu zdjęcia z kamer potwierdzających, że rzeczywiście w terminie wskazanych w piśmie auto było użytkowane – mówi prawnik portalowi Wyborcza.biz.
Bitwa z fiskusem na pisma i dowody
Jak dodaje, mężczyzna nie miał wyboru i musiał skorygować błędy w rozliczeniu i dopłacić podatek.
ReklamaZobacz także
– W sumie zapłacił 10 tys. zł. Ale na tym może się nie skończyć, bo skarbówka chce jeszcze dodatkowych kar przewidzianych w kodeksie karno-skarbowym, a my je kwestionujemy. Na razie trwa wymiana pism z urzędem – mówi prawnik.
To jedna z wielu tego typu spraw opisywanych w ostatnim czasie przez media. Korespondencję od skarbówki otrzymał m.in. przedsiębiorca z Małopolski. Wcześniej zadeklarował on fiskusowi, że auto było nieużywane i stało w garażu. Fiskus przesłał mu dowody, że mija się z prawdą – i musi zapłacić zaległy podatek.
Bezpieczne 50 proc. - czy 100 proc. z ryzykiem kontroli?
Jakich przepisów dotyczą powyższe sprawy? Chodzi o korzystanie z aut służbowych do celów prywatnych. W takim przypadku – czyli tzw. użytku mieszanym – następuje odliczenie 50 proc. VAT od ceny zakupu samochodu, opłat związanych z leasingiem, kosztów na eksploatację i paliwa.

Możliwe jest również odliczenie 100 proc. VAT – przypomina Wyborcza.biz. Jeśli podatnik chce skorzystać z takiej opcji, ma obowiązek złożenia fiskusowi tzw. deklaracji VAT 26, musi prowadzić ewidencję przebiegu auta oraz stworzyć instrukcję jego użytkowania, czyli regulamin użytkowania auta w firmie przy wykluczeniu użytku prywatnego.
Kierowca ma wybór – może zdecydować się na bezpieczne odliczenie 50 proc. bez narażania się na szczegółowe kontrole albo 100 proc., jednak tu możliwe jest sprawdzenie każdej czynności związanej z pojazdem i w razie nieprawidłowości zostanie wymierzona kara. Wielu wybiera drugą opcję, nie przestrzegając jej zasad.
Celownik z przemytników na przedsiębiorców
Kontrole kilometrówek fiskus prowadzi już od wielu lat, jednak teraz zaczął korzystać z nowego narzędzia - zdjęć pochodzących z bazy Automatycznego Systemu Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych (ANPRS). Jak mówi portalowi Wyborcza.biz Robert Nogacki, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Skarbiec, system automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych Krajowa Administracja Skarbowa uruchomiła już w grudniu 2017 r., jednak przez ostatnie lata pomagał on głównie rozbijać karuzele VAT-owskie oraz zwalczać przemyt.
– Teraz jednak zdecydowano się na nową analitykę. Chodzi o masowe, automatyczne krzyżowanie odczytów kamer z bazą zgłoszeń VAT-26 i ewidencjami przebiegu. Zmieniła się nie technologia, lecz adresat. Mówiąc inaczej: skarbówka przypomniała sobie, że ma takie narzędzie i przestawiła celownik z przemytników paliwa na zwykłych przedsiębiorców – podkreśla Robert Nogacki.
Co grozi za błędy w ewidencji?
Co to oznacza dla tych ostatnich? W przypadku, gdy fiskus podważy zadeklarowaną przez kierowcę ewidencję przebiegu auta, konieczna będzie korekta odliczenia VAT ze 100 proc. do 50 proc. oraz zwrot różnicy za cały okres błędnego odliczenia do pięciu lat wstecz.
To nie koniec kar. Kierowca będzie musiał zapłacić odsetki i ponieść sankcję VAT, czyli dodatkowe zobowiązanie nakładane w sytuacji, gdy podatnik zaniżył należny podatek lub zastosował zbyt duże odliczenie. Taka kara wynosi zwykle 30 proc. błędnej kwoty. Jak wyliczył Robert Nogacki, w przypadku auta o wartości 150 tys. zł ostateczny rachunek od skarbówki przekracza 20 tys. zł. Przy kilku samochodach kwota należności znacznie się zwiększy.
W grę wchodzą też kolejne sankcje.
– Gdy urzędnicy KAS stwierdzą fałszowanie ewidencji przebiegu w celu odliczenia VAT, bo np., kierowca wskazał fikcyjne trasy, to kontrolerzy mogą sięgnąć dodatkowo po sankcje przewidziane w kodeksie karno-skarbowym. Tutaj karą może być grzywna, ale też pozbawienie wolności do lat trzech – mówi portalowi Wyborcza.biz Przemysław Hinc, doradca podatkowy i członek zarządu PJH Doradztwo Gospodarcze.


























































