WAKACJE NA GIEŁDZIE

WAKACJE NA GIEŁDZIEKrótka gra, szybkie zyski? Tuszkiewicz: Najlepszy czas na start jest właśnie dziś

Aleksander Ogrodnik2026-07-17 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-07-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Giełda to nie tylko liczby, wykresy i potężne zyski, ale przede wszystkim prawdziwa szkoła emocji, charakteru i radzenia sobie ze stresem. Każdy inwestor pamięta swoje pierwsze kroki – nierzadko stawiane w szkolnych ławkach podczas wirtualnych symulacji, które potrafią zaszczepić rynkową pasję na całe życie. Czy da się uniknąć bolesnego zderzenia z giełdową rzeczywistością, gdy przechodzimy na prawdziwe pieniądze? Jak skutecznie pomnożyć wirtualny kapitał, gdy mamy na to tylko kilka letnich tygodni? O blaskach i cieniach tradingu, pułapkach dla początkujących oraz strategiach na rynkowy sukces rozmawiają Aleksander Ogrodnik oraz Marcin Tuszkiewicz, CEO Investio i Squaber.com

Z licealnej ławki na finansowe parkiety

Początki na giełdzie potrafią być niezwykle wciągające, a dla wielu obecnych ekspertów zaczynały się właśnie od szkolnych konkursów. To tam rodzi się fascynacja mechanizmami rynku, możliwością stawiania śmiałych tez inwestycyjnych i sprawdzania na żywo, jak weryfikuje je rzeczywistość. Mimo że wirtualne zmagania mają krótki horyzont czasowy, pokazują jedną bardzo atrakcyjną cechę rynków finansowych: możliwość wygenerowania dużych zysków w stosunkowo krótkim czasie.

– Zaczynałem w grze, którą w liceum jeszcze startowaliśmy z kolegami. To tak naprawdę ukształtowało to, w którą stronę poszedłem, bo gra zainteresowała mnie na tyle, że analizowaliśmy spółki, podejmowaliśmy jakieś decyzje, rywalizowaliśmy między sobą – wspomina Marcin Tuszkiewicz.

Giełda, oprócz obietnicy zysków, jest także bezlitosnym lustrem, które błyskawicznie weryfikuje nasze podejście do pieniądza oraz odporność na stres. Konkursy takie jak "Wakacje na Giełdzie" pozwalają wejść w ten wymagający świat bez ryzykowania własnych oszczędności, zachowując jednak niezbędny dreszczyk emocji wynikający z rywalizacji z innymi. Giełda daje też każdemu niesamowitą możliwość partycypowania w rozwoju zaawansowanych biznesów – chociażby spółek kosmicznych – bez konieczności ich samodzielnego zakładania czy posiadania wielkich nakładów inwestycyjnych na start.

Wakacje na giełdzie

Wirtualne zyski, prawdziwe emocje i pułapka nowicjusza

Często można usłyszeć rady rynkowych wyjadaczy, sugerujących, że aby się czegoś nauczyć, trzeba od razu zaryzykować duże, własne pieniądze i wykorzystać dźwignię finansową, by poczuć prawdziwy ból straty. Marcin Tuszkiewicz wyraźnie przestrzega przed takim podejściem, argumentując, że w ten sposób można sparzyć się "na grubo", przez co wiele osób bezpowrotnie zrezygnuje z dalszego inwestowania. Sytuację często pogarsza "szczęście początkującego", które buduje złudną pewność siebie podczas pierwszych transakcji, by później przerodzić się w bolesne przekombinowanie.

Najlepszym rozwiązaniem jest start w bezpiecznym środowisku, aby w ogóle poznać zachowania rynku, mechanizmy zawierania transakcji i analizowania spółek. Ważne jest jednak, by w odpowiednim momencie pójść o krok dalej.

– Nie jestem zwolennikiem tego, żeby siedzieć na rachunku wirtualnym, tym demonstracyjnym przez 10 lat, aż w końcu będziemy mieli tego świętego czy złotego Graala – zauważa CEO Inwestor i Squaber.

Gdy nabierzemy pewności, kluczowe jest wpłacenie własnych, nawet niewielkich środków, by powoli i sukcesywnie budować swój kapitał w prawdziwych warunkach rynkowych.

Przepis na sukces w krótkiej grze giełdowej

Strategia długoterminowa, nastawiona na emeryturę za 30 lat, kompletnie nie sprawdzi się w dynamicznym konkursie inwestycyjnym. Tutaj reguły gry są inne – aby wygrać, należy wcielić się bardziej w rolę spekulanta i szukać rynkowego "momentum". Uczestnicy muszą skupić się na aktywach i spółkach charakteryzujących się podwyższoną zmiennością, które w konkretnym okresie kilku tygodni mogą przynieść wysokie stopy zwrotu.

Gdzie szukać takich okazji?

  1. Analiza techniczna i wybicia: Poszukiwanie wybić z wąskich konsolidacji, co pozwala regularnie łapać zyski rzędu 20-30 procent. Nie należy jednak liczyć na zyski rzędu 300 procent z jednej spółki, ale raczej polegać na sile procentu składanego i kilku mniejszych, udanych transakcjach.
  2. Katalizatory cenowe (newsy): Obserwacja spółek ogłaszających ważne raporty finansowe lub walczących o lukratywne umowy, takie jak np. nowe kontrakty wokół projektu CPK.
  3. Geopolityka i surowce: Ogromny wpływ na giełdę mają obecnie Stany Zjednoczone, kampania Donalda Trumpa oraz napięcia na Bliskim Wschodzie wpływające na rynek ropy.
  4. Branża Agro: Spółki z tego sektora borykają się z wysokimi cenami ropy i nawozów, a dodatkowo na rynki towarowe (np. ryż czy pszenicę) wpływają anomalie pogodowe, takie jak El Nino, budzące obawy o wielkość światowych zbiorów.

Najlepszy czas na start jest właśnie dzisiaj

Lato na rynkach tradycyjnie kojarzy się z sennym "sezonem ogórkowym" i mniejszą płynnością. Jednak przy obecnym, szalonym tempie globalnych wydarzeń politycznych trudno oczekiwać niskiej zmienności i spokoju. Paradoksalnie to właśnie wakacje są doskonałym czasem na rozpoczęcie swojej przygody z rynkiem – studenci nie mają zajęć, a osoby pracujące często przebywają na urlopach, dzięki czemu zyskują wolną przestrzeń na edukację finansową. W dzisiejszych czasach nie potrzebujemy nawet komputera stacjonarnego; cały rynek mamy zawsze przy sobie, w telefonie komórkowym.

Jaką radę ekspert przekazałby swojemu młodszemu "ja", stawiającemu pierwsze kroki na giełdzie podczas wakacji w 2008 roku?

– Powiedziałbym paradoksalnie, żeby trochę mniej to pilnował. (...) Obserwacja notowań na zasadzie patrzenia jak się słupki zmieniają, powodują nadpobudliwość w sensie tego, że musimy coś z tym zrobić – radzi Marcin Tuszkiewicz.

O ile w konkursie giełdowym czy agresywnym tradingu (skalpingu) ciągły monitoring bywa konieczny, o tyle w klasycznym inwestowaniu w akcje lepiej sprawdzają się alerty cenowe, zlecenia stop loss i spokojna analiza rynku po zakończeniu sesji. Pozwala to na chłodną ocenę sytuacji i uchroni nas przed nerwowym "klikalnictwem".

Pełnej rozmowy o początkach na giełdzie, zarządzaniu kapitałem, rynkowym momentum i strategiach inwestycyjnych wysłuchasz w najnowszym odcinku podcastu towarzyszącemu akcji Wakacje na Giełdzie.

Podcast dostępny jest na YouTube, Spotify oraz na Bankier.pl.

Zapraszamy!


Bankier.pl

Źródło:
Aleksander Ogrodnik
Aleksander Ogrodnik
redaktor Bankier.pl

Doktorant w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Specjalista z zakresu PR-u oraz marketingu politycznego. W swojej pracy naukowej zajmuje się również kampaniami wyborczymi, mediami, sztuczną inteligencją oraz polityką międzynarodową. W przeszłości związany między innymi z Polskim Radiem (usłyszeć można go było m.in. w Radiu Wrocław, Jedynce czy Trójce), gdzie zajmował się najważniejszymi tematami politycznymi i społecznymi. Wieloletni redaktor naczelny Politicusa - czasopisma i portalu popularnonaukowego Koła Młodych Politologów UWr. Prywatnie entuzjasta muzyki elektronicznej oraz twórczości Marka Hłaski. Telefon: 532 803 383

Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
jacek-19
Krótka gra, szybkie zyski - to nie inwestowanie to ruletka.
Inwestycja prawdziwa jest dlugoterminowa.
Czego mozna nauczyc tych "baranow w grze" rano kupil popolodniu sprzedal ?
Prawdziwe inwestowanie to kupic np. Asbis po 2,70 zl w 2017 r. i miec go do dzisiaj,
albo MCI po 1,05 zl w 2002 r. i tez je miec. Trzdeba
Krótka gra, szybkie zyski - to nie inwestowanie to ruletka.
Inwestycja prawdziwa jest dlugoterminowa.
Czego mozna nauczyc tych "baranow w grze" rano kupil popolodniu sprzedal ?
Prawdziwe inwestowanie to kupic np. Asbis po 2,70 zl w 2017 r. i miec go do dzisiaj,
albo MCI po 1,05 zl w 2002 r. i tez je miec. Trzdeba w takie cos wlozyc wiele przemyslen,
sprawdzic bilanse, popatrzec na rozwoj, posluchac prezesow mowiacych o przyszlosci i i i .
Wtedy mozemy wylonic zwyciezce w inwestowaniu i dotego jak wlozy wlasne pieniadze w kupno np. 10 000 ASB czy 50 000 MCI. Wtedy to jest "gra".
daniel_1
Fajny koleś, szkoda tylko, że za kaskę powie wszystko za co mu zapłacą.
peluquero
tylko zyski zyski, podczas gdy w Bałtyku zalegają miliony ton trucizn, zbiornik Pilchowicki czyszczony z metali ciężkich z sposób który nie śni się Niemcom Austryjakom tam zarząd spółki poszedłby pod naciskiem opinii publicznej od razu w kajdanki, bo tam są rzeczywiście zieloni
pogo0
No to przeznacz swoje zyski na usuwanie tego.
Będą i zyski i czysty Bałtyk.
To takie PROSTE!

Powiązane: Wakacje na giełdzie - konkurs Bankier.pl i GPW

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki