Rentowności włoskich obligacji śrubują wieloletnie maksima. Choć sytuacja nie jest (jeszcze?) tak napięta jak w roku 2011 czy 2012, to europejska waluta w dalszym ciągu traci względem dolara.


Już 3,70%. Do takiego poziomu we wtorek przed południem podniosła się rentowność włoskich obligacji 10-letnich. To najwyższy poziom od lutego 2014 roku. W ostatnich dniach rentowność włoskiego długu rośnie w galopującym tempie: dziś do południa o 13 pb., wczoraj o ponad 16 pb., a w piątek o 7,5 pb. Wzrost rentowności oznacza (przy niezmienionych pozostałych parametrach) spadek jej ceny rynkowej.
Póki co koszty obsługi włoskiego długu pozostają znacznie niższe, niż w czasie apogeum pierwszej fazy kryzysu strefy euro. Wówczas obawy o wypłacalność Italii pchnęły rentowność włoskich 10-latek nawet powyżej 7%. Ale niepokój budzi tempo zwyżki w ostatnich kilku miesiącach – jeszcze przed majowym kryzysem rządowym włoskie obligacje płaciły niespełna 1,8%. Teraz już ponad dwa razy więcej.
Zobacz także
Wierzyciele włoskiego rządu mają prawo obawiać się planowanego wzrostu deficytu budżetowego. Aby zrealizować obietnice nowych wydatków socjalnych rząd Ruchu 5 Gwiazd i Ligi na 2019 rok planuje zwiększenie manka w kasie państwa do 2,4% PKB. Tymczasem poprzednia ekipa rządząca uzgodniła z Komisją Europejską osiągnięcie zrównoważonego budżetu w roku 2020. Konflikt na linii Rzym-Bruksela jest już na tyle ostry, że włoscy politycy muszą regularnie zaprzeczać, jakoby chcieli wyprowadzić Italię ze struktur Unii Europejskiej.
Włoski kryzys ciąży europejskiej walucie. We wtorek wczesnym popołudniem kurs EUR/USD zniżkował o 0,4%, schodząc do 1,448 dolara za jedno euro. To najniższy poziom od sierpnia.
Jednak tym razem wyprzedaży włoskich obligacji nie towarzyszą tak silne spadki na giełdzie w Mediolanie, gdzie po 12:00 indeks FTSE MIB tracił niespełna 0,7%. Niemiecki DAX zniżkował o 0,6%, a francuski CAC40 o 0,4%.
KK




























































