RPP czeka na listopadową projekcję inflacji, a jeżeli nie pokaże ona powrotu CPI w pobliże 2,5 proc. pod koniec 2027 lub na początku 2028 r., to w listopadzie konieczny będzie wniosek o podwyżkę stóp o 25 pb. - ocenia członek RPP Ludwik Kotecki. Jego zdaniem nie można dopuścić do sytuacji, gdy RPP nie reaguje na inflację przekraczającą dopuszczalny poziom odchyleń od celu trwale lub często.


"Rada postanowiła poczekać na listopadową projekcję i na dziś widzę dwa scenariusze. Jeżeli projekcja pokaże, że inflacja wraca w pobliże 2,5 proc. w IV kw. 2027 albo na początku 2028, to wtedy Rada może powinna się jeszcze powstrzymać i nie powinna reagować już w listopadzie. Natomiast jeżeli nie wraca, to nie ma żadnego dylematu – konieczny będzie wniosek o podwyżkę stóp o 25 pb., by pokazać, że pilnujemy inflacji i działamy, że jak będzie trzeba, Rada będzie reagować na dłużej trwające odchylenie CPI od celu" - powiedział Kotecki.
W ocenie Koteckiego członkowie RPP byli w październiku dużo bardziej jastrzębio nastawieni niż jeszcze przed miesiącem, ale ostatecznie Rada nie była gotowa w październiku na podwyżkę stóp.
"Oczywiście 4-proc. inflacja za wrzesień zrobiła na wszystkich wrażenie, ale wprowadzenie CPN uspokoiło nieco nastroje" - dodał.
Kotecki podkreślił, że inflacja pozostająca poza celem zbyt długo jest niebezpieczna, a bilans ryzyk dla inflacji jest jednoznacznie wychylony w górę.
"Przypomnę, że średniookresowy charakter celu inflacyjnego oznacza, że – ze względu na szoki makroekonomiczne i finansowe – inflacja może okresowo kształtować się powyżej lub poniżej celu, w tym również poza określonym przedziałem odchyleń od celu. I póki co mamy jeden miesiąc, czyli wrzesień, z inflacją poza tym akceptowalnym korytarzem odchyleń. Jednak powrót do niego możliwy jest jedynie dzięki działaniom rządu, czyli CPN 3.0. I mimo niego do celu punktowo określonego, czyli 2,5 proc., nie uda się w najbliższych miesiącach powrócić" - powiedział członek RPP.

"A ryzyk dla inflacji na początek przyszłego roku jest całkiem sporo. Choćby ceny administrowane czy regulowane mogą inflację podbić już od stycznia. Prawdopodobny jest też koniec niskiego tempa zmian cen żywności na rynkach światowych. (...) Bilans ryzyk dla inflacji w górę jest jednoznacznie negatywny. Ryzyka ze strony PPI w kraju i za granicą, inflacji w Chinach, inflacji w strefie euro, żywności na rynkach światowych, nawozów - to tylko najważniejsze z nich" - dodał.
Kotecki na razie nie widzi jeszcze efektów pośrednich czy drugiej rundy ze strony cen energii w Polsce, ale zaznacza, że Rada musi dbać o wiarygodność i nie może dopuścić do sytuacji, kiedy nie ma reakcji na inflację, przekraczającą dopuszczalny poziom odchylenia od celu trwale lub często.
"Program CPN obniża nieco inflację, ale na razie tylko do końca tego roku. W związku z tym bez CPN na początku przyszłego znowu będzie problem z 4-proc. inflacją. Im dłużej nie będziemy działać, gdy będzie trwał konflikt na Bliskim Wschodzie i będą utrzymywały się wysokie ceny paliw, to tym bardziej jest prawdopodobne, że jednak to się przesączy do naszej gospodarki i Trump-inflacja wpłynie na ceny krajowe szerzej" - dodał.
Prezes NBP A. Glapiński przekazał na czwartkowej konferencji, że RPP jest gotowa do podwyżek stóp już w listopadzie przy pojawieniu się niepokojących i narastających sygnałów inflacyjnych w najnowszej projekcji, choć nie przewiduje on na razie, że do działania na stopach wówczas dojdzie.
RPP utrzymała w październiku stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. siódmy miesiąc z rzędu.
Rafał Tuszyński (PAP Biznes)
tus/ osz/




























































