REKLAMA
FORUM FINANSÓW

"Żeby nikt zza oceanu nie wyciągnął kluczyków". Polacy budują własny sektor kosmiczny

2026-10-09 06:00
publikacja
2026-10-09 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

10-krotne zwroty z publicznego kapitału, półmiliardowy kontrakt dla wojska i świeże zdjęcia wywiadowcze Los Angeles oraz Chin z polskiego satelity. Podczas inauguracji funduszu #SpaceTech Fund szefowie pięciu czołowych spółek kosmicznych podsumowali swoją drogę od badań do komercjalizacji na orbicie oraz zdradzili, jak finansować dalszy wzrost, zdobywać nowe rynki i budować autonomię technologiczną.

"Żeby nikt zza oceanu nie wyciągnął kluczyków". Polacy budują własny sektor kosmiczny
"Żeby nikt zza oceanu nie wyciągnął kluczyków". Polacy budują własny sektor kosmiczny
/ Bankier.pl

We wtorek 6 października w Krakowskim Parku Technologicznym ogłoszono powstanie pierwszego polskiego funduszu kosmicznego BGK i Vinci, powołanego w celu finansowania innowacyjnych projektów. Wydarzeniu towarzyszyła debata reprezentantów najważniejszych krajowych przedsiębiorstw sektora kosmicznego. 

Dyskusję prowadził dziennikarz Patrycjusz Wyżga, a wśród słuchaczy znalazł się Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański. W panelu udział wzięli: Rafał Modrzewski - prezes i współzałożyciel ICEYE, Grzegorz Brona - prezes Creotech Instruments, Jędrzej Kowalewski - prezes Scanway, Piotr Sybilski - prezes Sybilla Technologies oraz Przemysław Dróżdż - wiceprezes Liftero.

Wystrzeliwanie pieniędzy w kosmos? Te inwestycje się spłacają

Patrycjusz Wyżga zapytał panelistów o to, jak przekonać polityków i inwestorów, że wyłożenie publicznego kapitału na technologie kosmiczne nie jest przepalaniem budżetu.

W odpowiedzi Grzegorz Brona, prezes Creotechu, przedstawił wyliczenia dotyczące zaangażowania Skarbu Państwa poprzez Agencję Rozwoju Przemysłu, która weszła do spółki w latach 2014–2015. Wycena firmy wynosiła wtedy około 35-40 mln zł. Dziś spółki z grupy Creotech wyceniane są na giełdzie na ponad 350 mln zł, a firma zatrudnia 400 specjalistów.

Scammingout

- Policzyliśmy, kto na tym finansowo zyskał. Wzrost wyceny, płacone podatki oraz te, które inwestorzy zapłacą przy zbyciu akcji, przebijają wszystkie dofinansowania i wejścia kapitałowe. Każda złotówka zainwestowana przez Skarb Państwa w sektor kosmiczny w naszą firmę zwróciła się lub za chwilę zwróci 10-krotnie - wyliczał Grzegorz Brona.

O wysokich stopach zwrotu mówił również Rafał Modrzewski. Szef ICEYE przypomniał, że gdy 12 lat temu zakładał firmę, pozyskanie kapitału w Polsce graniczyło z cudem, co zmusiło twórców do szukania inwestorów w Finlandii i w Dolinie Krzemowej. 

Dziś ICEYE posiada na orbicie ponad 80 satelitów radarowych (SAR) i zatrudnia ponad 500 osób. Bank Gospodarstwa Krajowego, który zainwestował w ICEYE poprzez spółkę Vinci 24 miesiące temu, zanotował na tym zaangażowaniu niemal 10-krotny wzrost wartości kapitału - wskazał Modrzewski.

Dane dotyczące wczesnych inwestycji przedstawił też prezes Scanwaya Jędrzej Kowalewski. W latach 2017–2018 fundusz związany z Dolnośląskim Inkubatorem oraz spółka Quinta Ventures zainwestowały w firmę łącznie 2,6 mln zł przy wycenie na poziomie 5 mln zł. Z biegiem lat wartość tej początkowej inwestycji w Scanway wzrosła 35-krotnie.

Wielkie kontrakty i ambitne plany polskiego space-techu

Szefowie spółek podkreślali, że polski sektor kosmiczny przeszedł z etapu eksperymentów do terminowego dowożenia gotowych produktów. Creotech realizuje dla polskiego wojska projekt Mikroglob o wartości 500 mln zł, obejmujący cztery satelity obserwacji optycznej oraz segment naziemny.

- Ostatni z czterech satelitów został umieszczony na orbicie w ubiegłym tygodniu. W poniedziałek satelity przesłały pierwsze zdjęcia operacyjne m.in. Los Angeles i Chin. Pokazaliśmy, że potrafimy przestawić się z torów firmy prowadzącej badania i rozwój na tory firmy, która terminowo dowozi niezawodny produkt - poinformował Grzegorz Brona, dodając, że spółka przygotowuje się do otwarcia biur we Francji i w Niemczech.

Piotr Sybilski podkreślił, że jego firma Sybilla Technologies przez 15 lat rozwijała się bez zewnętrznego finansowania, reinwestując wypracowane zyski. Przełomem okazało się wejście funduszu Vinci w maju tego roku, co pozwoliło podwoić moce operacyjne w pięć miesięcy.

- Dziś mamy oddziały w Kazachstanie, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Dostarczamy dane z zakresu bezpieczeństwa kosmicznego dla ministerstw obrony Wielkiej Brytanii, Australii czy Indii, a z niemiecką agencją kosmiczną negocjujemy budowę podobnego systemu - ujawnił Sybilski. Dodał, że do 2030 roku w Unii Europejskiej powstaną trzy duże centra zarządzania i dowodzenia przestrzenią kosmiczną, a jedno z nich ma szansę ulokować się w Polsce.

Na budowanie portfolio długoterminowych zamówień oraz skalowanie produkcji stawiają obecnie Liftero oraz Scanway. Przemysław Dróżdż z Liftero podkreślił, że po przetestowaniu technologii napędów na orbicie firma koncentruje się na budowaniu komercyjnego portfela i zdolności produkcyjnych. Jędrzej Kowalewski ze Scanwaya dodał, że trwały wzrost buduje się w oparciu o klientów rządowych i instytucjonalnych, którzy zamawiają całą infrastrukturę kosmiczną.

Dojrzały sukces komercyjny prezentuje ICEYE. Rafał Modrzewski podkreśli, że firma jest w pełni dochodowa, a jej przychody liczone są w dziesiątkach milionów euro.

- Jesteśmy w momencie historycznym, w którym kosmos przestaje być technologią laboratoryjną, a staje się użytkową. Kosmos zaczyna być wykorzystywany zarówno przez rządy, jak i firmy, a w niedalekiej przyszłości będzie używany przez obywateli – podsumował prezes ICEYE.

Wyścig po nowe lądy i autonomię strategiczną

Gdy Patrycjusz Wyżga zapytał, jak uzasadnić ministrowi finansów strategiczną konieczność dalszego inwestowania w ten sektor, Rafał Modrzewski odwołał się do historii rynku kapitałowego.

- Pierwsza giełda na świecie, w Amsterdamie, powstała właśnie po to, aby finansować dalekie wyprawy morskie. Nie dlatego, że to było proste, tylko trudne. Jesteśmy w takim momencie historycznym, w którym kosmos zaczyna być użytkowy. Kto pierwszy dopłynie do nowego kontynentu, ten odnajdzie złoto i postawi tam swoją flagę. Żeby w tym wyścigu brać udział, naprawdę potrzeba kapitału - podkreślił prezes ICEYE.

Przemysław Dróżdż z Liftero wskazał z kolei, że budowanie europejskich technologii to kwestia bezpieczeństwa i bezpośredniej przewagi konkurencyjnej:

- Gdy idziemy do firmy europejskiej i mówimy, że jesteśmy z Europy, dajemy gwarancję, że nie będzie takich sytuacji, że ktoś zza oceanu "wyciągnie kluczyki" i powie, że nie udostępni nam danych czy infrastruktury. Wierzę w to, że my jako Polska na obecnym etapie bylibyśmy w stanie złożyć swojego satelitę w dużej mierze z polskich komponentów - podkreślił wiceprezes Liftero.

Jędrzej Kowalewski ze Scanwaya przypomniał historyczne znaczenie programu Apollo dla rozwoju technologii cyfrowych. Zauważył, że tworzone wówczas oprogramowanie sterujące było pierwszym w historii oprogramowaniem decydującym o życiu i śmierci człowieka, a gdyby nie ówczesny wyścig kosmiczny, dzisiejszy rozwój sztucznej inteligencji wyglądałby inaczej. 

Sens sięgania po ambitne projekty skwitował prezes Creotechu Grzegorz Brona, przywołując klasyczną myśl: - Arystoteles powiedział kiedyś, że człowiek tym różni się od pewnego zwierzęcia, że ma jeden dodatkowy kręg w szyi. Dzięki niemu może popatrzyć w górę, popatrzyć w gwiazdy - najpierw po to, żeby pomarzyć, a teraz po to, żeby je zdobywać.

MM

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Kosmos: przemysł, loty, badania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki