Po atakach w szkołach policjanci skontrolowali 10 tys. placówek oświatowych - poinformowała w piątek Komenda Główna Policji. Policjanci działają także w sieci. Do tej pory w związku z groźbami karalnymi zatrzymano 10 osób.


O kontrolach i zatrzymaniach Policja poinformowała na platformie X. We wpisie zwróciła uwagę, że tragiczne zdarzenia z ostatnich dni wywołały w przestrzeni medialnej falę nieprawdziwych informacji, powodując „ogromny niepokój społeczny”.
„Niestety, pojawiły się również osoby, które próbowały zaistnieć w sieci na bazie tych dramatycznych wydarzeń, traktując ludzką tragedię jako pretekst do niemądrych żartów i budowania zasięgów” - napisała Policja.
Zapewniła, że od pierwszych chwil funkcjonariusze w całym kraju podejmują działania, których celem jest zweryfikowanie wszystkich zgłoszeń dotyczących gróźb, zapowiedzi przemocy oraz incydentów mogących zagrażać uczniom i pracownikom placówek oświatowych.
„Każdy, nawet najmniejszy sygnał jest szczegółowo sprawdzany. Policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości przez całą dobę monitorują sieć. Dotychczas 13 zdarzeń uzasadniało podejrzenie popełnienia przestępstw, zatrzymano 10 osób, które odpowiedzą w większości za kierowanie gróźb karalnych” - napisała Policja.

Dodała, że służby monitorują internet i „błyskawicznie reagują na niepokojące treści”.
„Nad bezpieczeństwem dzieci i pedagogów w całym kraju czuwać będą funkcjonariusze Policji. Wiąże się to nie tylko ze zwiększoną liczbą patroli wokół szkół - policjanci wezmą również udział w spotkaniach z młodzieżą, podczas których będą mówić o tym, jak zachować się w niebezpiecznych sytuacjach” - czytamy we wpisie.
Policja zaapelowała o powściągliwość w rozpowszechnianiu niezweryfikowanych informacji oraz o przeciwdziałanie dezinformacji oraz o opieranie się wyłącznie na faktach.
MSWiA apeluje do młodych: Zgłaszajcie podejrzane zachowania
Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański zaapelował do uczniów i ich rodziców o zgłaszanie służbom wszelkich niepokojących sygnałów w związku z atakami w szkołach. Zapowiedział, że od piątku policjanci będą kontrolowali tereny wokół szkół i za zgodą dyrektorów wchodzili do placówek.
Po atakach w szkołach i informacji o tym, że jeden z napastników miał na sobie kask z kamerką do transmisji nagrania, pojawiły się informacje o rzekomym challenge’u wśród uczniów. Doniesienia weryfikuje Policja, która do tej pory nie potwierdziła tych informacji.
„Informujemy, że dotychczas nic nie wskazuje na to, by pojawienie się takiego wydarzenia rzeczywiście miało miejsce. Niemniej policjanci w całym kraju, ale głównie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, cały czas pracują nad sprawą, reagują na wszystkie zgłoszenia i wyłapują w sieci każdy niepokojący sygnał” - poinformowała w piątek na platformie X Komenda Główna Policji.
Policjanci we wpisie zaapelowali o zachowanie spokoju, niepowielanie niesprawdzonych doniesień i korzystanie wyłącznie z wiarygodnych źródeł informacji.
„Jednocześnie przestrzegamy wszystkich, którzy w tej sytuacji celowo próbują wywołać panikę, że za takie działanie grozi odpowiedzialność karna” - dodała Policja.
Do apelu Policji przyłączył się minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. - Ponawiam apel. Słuchajmy tego, co mówi policja, tego, co mówi premier - zaznaczył w piątek w Radiowej Jedynce Siemoniak.
Podkreślił, że Policja „bardzo jasno zaprzecza” i podkreśla, że nie ma „żadnych informacji”, by ostatnie wydarzenia były związane z jakimś challenge`em.
- Bezpieczeństwo dzieci, młodzieży, nauczycieli, pracowników jest absolutnym priorytetem i też polityka informacyjna w tym zakresie musi być odpowiedzialna, wyważona, a każdy podejrzany sygnał, każde podejrzenie, że coś może się wydarzyć, trzeba natychmiast zgłaszać Policji - zaznaczył.
W związku z ostatnimi wydarzeniami w szkołach wiceszef MSWiA zaapelował do uczniów i rodziców o zgłaszanie wszelkich niepokojących sygnałów.
- Zwracam się jeszcze raz z apelem do wszystkich młodych ludzi, ale również do rodziców, nauczycieli, by, jeśli usłyszą jakąkolwiek informację, że w szkole któryś z uczniów albo któraś z osób mówi o tym, że chce popełnić określoną, niezgodną z prawem działalność, żeby powiadamiali policję. Na każdy taki alert dzisiaj reagujemy - zapewnił w piątek w Polskim Radiu 24 Wiesław Szczepański.
KGP przypomniała, że każda zapowiedź wywołania alarmu lub popełnienia przestępstwa niesie za sobą poważne konsekwencje prawne.
Jak informowała wcześniej Policja, funkcjonariusze zatrzymali w piątek dwóch 15-latków z Pruszkowa i 13-latka ze stołecznego Bemowa, którzy publikowali w mediach społecznościowych nagrania z groźbami pozbawienia życia innych osób. Funkcjonariusze z Józefowa na Mazowszu zatrzymali również 14-latka, który planował przynieść do szkoły nóż.
Z kolei policjanci ze Szczytna zatrzymali 16-letniego chłopaka, który miał zamieścić w internecie nagrania z groźbami kierowanymi do uczniów i nauczycieli jednej ze szkół w tym mieście.
W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który nożem ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób – 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. 19-latek miał też ze sobą plecak z materiałami wybuchowymi domowej roboty. Również w środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”.
Obowiązuje stopień "bravo". Ekspert: Dobrze, ale to nadal za mało
Trzy ataki w szkołach w ciągu dwóch dni świadczą o tym, że wprowadzenie stopnia alarmowego Bravo było uzasadnione, ale to nie wystarczy. Obecnie nie mamy kompleksowego systemu reagowania na zagrożenia związane z tzw. active shooters – uważa Tomasz Safjański, ekspert ds. zwalczania terroryzmu.
Do ataków doszło w czasie obowiązywania stopnia alarmowego Bravo, którego przedłużenie wprowadzono 1 września br. i ma obowiązywać do 30 listopada br. Jak wynika z rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 25 lipca 2016 r. w sprawie zakresu przedsięwzięć wykonywanych w poszczególnych stopniach alarmowych, wśród przedsięwzięć przewidzianych dla tego stopnia jest zakaz wstępu do przedszkoli, szkół i uczelni osobom postronnym.
Zdaniem Tomasza Safjańskiego, zastępcy dyrektora Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym Akademii WSB i byłego oficera Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji, z którym rozmawiała PAP fakt, że w ciągu dwóch dni doszło do trzech ataków, świadczy o tym, że wprowadzenie tego stanu było uzasadnione.
– Stan Bravo stawia przed administracją szkół wymóg kontroli osób wchodzących do obiektu i ich bagażu. Jednak te ataki zostały przeprowadzone przez insiderów – napastnicy byli członkami środowiska, w którym przeprowadzili atak. Znali szkołę i ludzi. W takim przypadku wprowadzenie tego stopnia nie będzie skuteczne – zaznaczył.
Jak dodał, obecnie nie mamy kompleksowego systemu reagowania na zagrożenia związane z tzw. active shooters (napastnicy prowadzący wciąż trwający atak w miejscu dostępnym dla postronnych osób, zazwyczaj z użyciem broni palnej, choć nie tylko - PAP), a powinniśmy takie rozwiązania jak najszybciej wypracować, tak aby nie tylko reagować, lecz rozpoznawać symptomy.
Zdaniem Safjańskiego Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które monitoruje internet pod kątem treści nawołujących do przemocy i reaguje, wykonuje dobrą robotę, to jednak nie wystarczy. Nie mamy bowiem systemu, który pozwalałby monitorować osobę, w przypadku której już wiadomo, że ma motywację do przeprowadzenia ataku.
Zastrzegając, że nie próbuje stawiać żadnej tezy, ekspert przypomniał, że jesteśmy w realiach wojny hybrydowej i musimy ustalić oraz poprzeć dowodami, czy napastnicy nie byli w jakiś sposób inspirowani z zewnątrz, na przykład w internecie.
Safjański przestrzegł, że nawet jeśli obce służby nie miały związku z atakami, to te zdarzenia i tak mogą zostać wykorzystywane przez wrogie państwa poprzez ich nagłaśnianie i polaryzowanie emocji społecznych, aby osiągnąć efekt naśladownictwa i zwielokrotnić skutki tych wydarzeń.
– Nie możemy wyłącznie reagować na tragedię, musimy działać wyprzedzająco. Dlatego ten stopień alarmowy jest ważny, ale to tylko działanie doraźne – podkreślił rozmówca PAP.


























































