Średnie ceny najmu w Londynie przebyły już psychologiczną granicę 1000 funtów. Na początku 2026 roku ta średnia wynosiła 970 funtów. Ceny wciąż rosną, ponieważ po wprowadzeniu rządowych reform chroniących lokatorów, właściciele wycofują swoje oferty. Liczba ogłoszeń spadła o ponad 7 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.


Po raz pierwszy od 2023 roku wzrosły ceny wynajmu pokoi w Londynie. Ma to być efekt kurczącej się podaży przez pakiet reform. Zgodnie z "Ustawą o najemcach" właściciele nie mogą zawierać umowy najmu na czas określony. Wprowadzono także limity podwyżek czynszu do jednego w roku i zlikwidowano możliwość przeprowadzenia eksmisji "bez podania przyczyny" (tzw. "no fault evictions"). Rząd umożliwił najemcom podważanie cen najmu, które nie odzwierciedlają tych rynkowych, zakazując tym samym wojen licytacyjnych o nieruchomości.
Liczba ogłoszeń spadła, ponieważ ustawa odstraszyła właścicieli. Niektórzy uważają, że możliwości inwestycyjne nie są już warte wysiłku związanego ze spełnianiem wymogów prawnych - przyznaje Matt Hutchinson ze SpareRoom w dzienniku "The Telegraph".
Agenci nieruchomości z Wysp przyznają, że teraz rynek można określić jednym przymiotnikiem: szalony. A dokładniej - najbardziej szalony od 30 lat. Mieszkania i domy są wystawiane ich zdaniem w górnych przedziałach cenowych, co znacznie utrudnia najem mieszkań osobom ze średnimi zarobkami.
Wrześniowe dane pokazują, że średnia cena najmu mieszkania w Londynie osiągnęła rekordowo wysoki poziom w II kwartale bieżącego roku. Podana kwota to 2791 funtów miesięcznie, co oznacza wzrost o 2 proc. od stycznia. Czynsze poza Londynem również wzrosły o 1,9 proc. do średnio 1397 funtów miesięcznie od kwietnia do czerwca.
Jednym z celów tego rządu labourzystów jest powrót do mieszkań przystępnych cenowo dla Brytyjczyków. Na razie jednak nie widać zbyt dużego efektu. Dodatkowo mieszkania w Londynie przestały się sprzedawać, a deweloperzy tną swoje plany.

Elitarna dzielnica stała się rynkową pułapką. Domy potaniały o połowę, a kupców wciąż brak
Superdzielnica Londynu nie jest w stanie sprzedać ekskluzywnych rezydencji w stylu gregoriańskim z prywatnymi ogrodami. Mimo przecen nikt nie chce się osiedlić na Montpelier Square w dzielnicy Knightsbridge. Ten przykład to zdaniem ekspertów skupia jak w soczewce problemy brytyjskiego rynku nieruchomości.
opr. aw



























































