REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Prezydent rozwiąże Sejm, jeśli politycy się nie dogadają? Radykalny projekt zmian w TK

2026-10-07 16:45
publikacja
2026-10-07 16:45
Dodaj Bankier.pl w Google

Przeniesienie obecnych sędziów TK w stan spoczynku, redukcja składu Trybunału do 12 sędziów wybieranych większością 3/5 głosów na maks. 12-letnie kadencje oraz prawo prezydenta do rozwiązania Sejmu w razie klinczu ws. wyboru sędziów TK – to główne elementy konstytucyjnego projektu stowarzyszenia Rozwój Plus, który ma uzdrowić TK.

Prezydent rozwiąże Sejm, jeśli politycy się nie dogadają? Radykalny projekt zmian w TK
Prezydent rozwiąże Sejm, jeśli politycy się nie dogadają? Radykalny projekt zmian w TK
fot. Jacek Szydlowski / / FORUM

W środę na konferencji prasowej lider Rozwoju Plus, b. premier Mateusz Morawiecki i posłowie tego klubu parlamentarnego Krzysztof Szczucki i Paweł Jabłoński przedstawili pomysł na „uzdrowienie Trybunału Konstytucyjnego” w formie projektu ustawy o zmianie Konstytucji RP. W ocenie Morawieckiego przedstawiona propozycja ma szansę „wyrwać z klinczu politycznego jedną z kluczowych instytucji” w Polsce.

Zwolnienia grupowe i sędziowska ruletka: 12 gniewnych ludzi

Współautor projektu poseł Rozwoju Plus Krzysztof Szczucki przedstawił najważniejsze elementy projektu nowelizacji Konstytucji, w którym do zmiany byłyby art. 190 i art. 194 Konstytucji RP dot. składu TK, sposobu wyboru sędziów TK, trwania ich kadencji i karencji. Jak mówił Szczucki, chodzi o „dwa artykuły, plus oczywiście jeszcze przepisy przejściowe”. 

Zgodnie z pomysłem Rozwoju Plus wszyscy dotychczasowi sędziowie TK „w kolejnej kadencji Sejmu – po tej kadencji, która uchwali nowelizację Konstytucji”, jak mówił Szczucki – zostaliby przeniesieni w stan spoczynku, a Sejm wybrałby nowy skład TK pomniejszony z 15 do 12  sędziów, których „ponowny wybór byłby niedopuszczalny”.

Zgodnie z przedstawionym projektem kadencja sędziego TK co do zasady miałaby trwać 12 lat, przy czym w przypadku pierwszego wybranego w ten sposób składu TK –  długość kadencji poszczególnych sędziów byłaby ustalana „w drodze publicznego losowania, przeprowadzonego (...) niezwłocznie po wyborze (...) przed złożeniem przez nich ślubowania”. – Każdemu sędziemu będzie przydzielana kadencja innej długości, od roku do 12 lat, tak żeby kadencje wszystkich sędziów nie wygasały równocześnie i aby w kolejnych latach i kadencjach Sejmu uzupełniać skład – tłumaczył Szczucki. Zdaniem pomysłodawców taki sposób ustalenie kadencji sędziów TK w drodze losowania, byłby „najbardziej pluralistyczny”.  

Scammingout

Zegar tyka: 100 dni na kompromis albo prezydent rozwiązuje Sejm

Co ważne, parlamentarzyści mieliby 100 dni na wybór sędziów do TK, dokonywany większością trzech piątych głosów podstawowego składu. Przy czym niewybranie sędziów TK w tym czasie, dawałoby prezydentowi prawo do skrócenia kadencji Sejmu. – To przewidziany w projekcie wyraźny impuls, który ma posłów tak z większości rządowej, jak i z opozycji, skłonić do współpracy i wybierania sędziów ponad podziałami – podkreślił Szczucki.

Przygotowany przez Rozwój Plus projekt nowelizacji „przewiduje wprost”, że sędzia składa ślubowanie wobec prezydenta, a kadencja sędziego „rozpoczyna się dopiero z momentem złożenia ślubowania”. – Cały mechanizm zakładający wybór większością trzech piątych, w duchu kompromisu politycznego, wyklucza w zasadzie możliwość wyboru postaci upolitycznionych, kontrowersyjnych, niespełniających kryteriów konstytucyjnych i ustawowych – argumentował Szczucki.

Koniec łaski premiera. Trybunał kupuje własną drukarkę i zamyka drzwi przed politykami

Pomysłem na rozwiązanie „jednego z głównych problemów i źródeł kryzysu wokół Trybunału”, jakim zdaniem polityków Rozwoju Plus jest niepublikowanie orzeczeń TK, ma być z kolei wprowadzenie Dziennika Urzędowego Trybunału Konstytucyjnego, w którym - jak stwierdza projekt ustawy - orzeczenia TK „podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu”.  – Nie będzie koniecznego udziału premiera ani żadnego innego organu państwa. Nie może być tak, że organ władzy wykonawczej nie publikuje orzeczeń tak ważnego sądu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny – podkreślał Szczucki. 

Projekt zakłada także czteroletni okres karencji dla każdego, „kto pełnił funkcje rządowe, był posłem, ministrem, nawet prezydentem RP, czy też pełnił funkcje w centralnych organach statutowych partii politycznych”. – Przez cztery lata od zakończenia pełnienia tych funkcji nikt nie będzie mógł zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego – powiedział poseł Rozwoju Plus.

Misja (prawie) niemożliwa: konstytucyjna matematyka w parlamencie

Politycy Rozwoju Plus zaapelowali do posłów o podpisanie się pod tym projektem zmiany Konstytucji, aby „jak najszybciej zaczął być rozpatrywany przez najpierw Sejm, później Senat”. Jak zaznaczył Morawiecki, Rozwój Plus niebawem przedstawi całościowy raport dot. bardzo głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości.

Obecnie art. 194 Konstytucji określa, że Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na okres dziewięciu lat, „spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą”, z brakiem możliwości ponownego wyboru. Zmiana tej liczby wymaga zmiany Konstytucji. Prezesa TK i wiceprezesa TK zgodnie z Konstytucją powołuje prezydent spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK.

Jak mówi art. 235 Konstytucji, z projektem ustawy o zmianie Konstytucji może wystąpić co najmniej jedna piąta ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent RP. Sejm uchwala ustawę o zmianie Konstytucji większością co najmniej dwóch trzecich głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Senat zaś większością bezwzględną głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Po zakończeniu tego postępowania Marszałek Sejmu przedstawia prezydentowi uchwaloną ustawę do podpisu, który ma na to 21 dni od dnia przedstawienia i zarządza jej ogłoszenie w Dzienniku Ustaw RP.

Grzech pierworodny, czyli krótka historia wielkiego sporu

Początek sporu ws. Trybunału Konstytucyjnego można datować na 8 października 2015 r., gdy Sejm VII kadencji wybrał - przede wszystkim głosami ówczesnej koalicji PO-PSL - pięciu nowych sędziów TK: Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka, Andrzeja Sokalę i Krzysztofa Ślebzaka. Mieli być oni następcami trzech sędziów kończących kadencję 6 listopada i dwóch sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu 2015 r., a więc już w czasie następnej kadencji parlamentu.

25 listopada 2015 r. Sejm nowej, VIII kadencji, w którym większość miał już PiS, przyjął uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. 2 grudnia Sejm wybrał zgłoszonych przez PiS: Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów TK. Trzech ostatnich było następcami sędziów, których kadencja wygasła w listopadzie.

3 grudnia 2015 r. TK - wówczas prezesem był Andrzej Rzepliński - uznał, że Sejm VII kadencji wybrał dwóch sędziów TK w sposób niezgodny z konstytucją (w miejsce tych, których kadencja kończyła się w grudniu); wybór pozostałej trójki (w miejsce tych, których kadencja skończyła się w listopadzie) był z nią zgodny. TK uznał też wtedy, że prezydent ma obowiązek „niezwłocznego” odebrania ślubowania od każdego nowo wybranego sędziego.

Telenowela trwa: Ślubowanie na odległość i zamknięte drzwi

To otworzyło główną oś sporu o obsadę trzech stanowisk sędziowskich w TK i zajmowanie tych stanowisk przez osoby określane przez ówczesną opozycję, a obecną koalicję rządzącą, a także część prawników, jako trzej „sędziowie dublerzy” mający zajmować w TK miejsca wcześniej prawidłowo obsadzone. W tym kontekście wskazywany był sędzia Mariusz Muszyński, który już przeszedł w stan spoczynku po zakończeniu kadencji w 2024 r., a także Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, wybrani w miejsce zmarłych Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego. W marcu br. na sędziów TK wybrani zostali: sędzia, dotąd przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury przy MS Krystian Markiewicz; dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej Taborowski; dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Dziurda (cała trójka rekomendowana przez KO); sędzia, dotąd prezes Sądu Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska (rekomendowana przez Lewicę); dr hab. prof. Uniwersytetu Śląskiego Dariusz Szostek (rekomendowany przez Polskę 2050), a także adwokat dr Magdalena Bentkowska (rekomendowana przez PSL).

W kwietniu spór wokół Trybunału Konstytucyjnego wszedł w nową fazę, prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowania tylko od dwóch osób spośród ww.  szóstki. 9 kwietnia podczas uroczystości w sejmowej Sali Kolumnowej czworo pozpostałych sędziów złożyło ślubowanie z formułą, że robią to „wobec prezydenta”, ślubowanie ponownie złożyło też dwoje sędziów TK, którzy już wcześniej zrobili to w obecności prezydenta. Następnie wszyscy przekazali pisemne roty ślubowań wobec prezydenta na biurze podawczym Kancelarii Prezydenta. 

Prezes TK Bogdan Święczkowski powiedział, że Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska nie objęły urzędów, bo wydarzenia w Sejmie z ich udziałem nie może uznać za ślubowanie „wobec prezydenta”. Krystian Markiewicz poinformował, że on i troje pozostałych sędziów, złożyli pismo do prezesa TK go z wnioskiem o umożliwienie wykonywania im obowiązków służbowych. (PAP)

(PAP)

jawa/ ugw/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Reforma sądownictwa czy przejęcie sądów przez PiS?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki