Kolejna tymczasowa obniżka opodatkowania paliwa przyniosła kierowcom zdecydowaną ulgę. Niemniej październikowe stawki przy dystrybutorach trudno uznać za przesadnie okazyjne. A to dlatego, że zarówno benzyna jak i olej napędowy w hurcie wciąż są pioruńsko drogie.


Od soboty 3 października w Polsce obowiązuje tymczasowo obniżona stawka VAT na paliwa, którą rząd zredukował z 23% do 8%. Taki podatek ma obowiązywać do końca 2026 roku, co w opinii rządu pozwoli zachować w kieszeniach podatników ponad 5 mld zł. Wraz z obniżonym vatem powróciły także ustalane przez ministra energii ceny maksymalne. I tak w ten piątek litr benzyny Pb95 nie może kosztować więcej niż 6,90 zł, a oleju napędowego 7,82 zł.
Na skutek obniżenia opodatkowania paliwa w pierwszym tygodniu października litr benzyny Pb95 kosztował średnio 6,79 zł i był o 1,33 zł/l tańszy niż przed tygodniem – wynika z danych BM Reflex. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 7,70 zł/l, a więc o 1,41 zł/l taniej niż przed tygodniem. Średnia cena detaliczna autogazu uplasowała się na poziomie 3,31 zł/l, a więc o 5 gr/l wyższym niż przed tygodniem. Warto pamiętać, że rządowe rozporządzenia w sprawę obniżonych stawek VAT podobnie jak latem nie obejmuje LPG.
Na przełomie września i października detaliczne ceny paliw w Polsce osiągnęły historyczne rekordy. Litr benzyny Pb95 kosztował wtedy ponad 8 zł, a ceny oleju napędowego przekraczały 9 zł/l. Taka sytuacja spowodowana była kilkoma czynnikami. Po pierwsze, ukraińskimi atakami na rosyjskie rafinerie, w efekcie których Rosja wprowadziła embargo na eksport gotowych paliw. Po drugie, irańską blokadą cieśniny Ormuz, co ograniczało dostawy benzyn i innych destylatów z Zatoki Perskiej. Po trzecie, w ostatnich tygodniach i miesiącach doszło do umocnienia dolara amerykańskiego i osłabienia złotego. A to niemal automatycznie przekłada się na wyższe ceny w krajowych rafineriach.
Szczególnie napięta jest sytuacja na światowym rynku oleju napędowego. Tona tego paliwa na londyńskiej giełdzie w piątek kosztowała prawie 1500 USD i były to ceny bliskie kwietniowego rekordu wszech czasów (1588 USD/t). Z kolei galon benzyny na giełdzie nowojorskiej wyceniany był na 3,29 USD. W tym przypadku do rekordów z wiosny 2022 roku (4,32 USD/galon) jeszcze nam sporo brakuje.

Problem w tym, że ceny w europejskich rafineriach znacząco odbiegają w górę od tych zza Atlantyku. W piątkowym cenniku Orlenu metr sześcienny benzyny Eurosuper 95 figurował po 6 145 zł, czyli po 6,65 zł/l po doliczeniu 8% VAT-u. To wprawdzie o 168 zł/m3 więcej niż w zeszłą sobotę, ale też o 315 zł/m3 taniej niż jeszcze dwa tygodnie temu.
Olej napędowy dostępny był po 7 160 zł/m3, co po ovatowaniu daje stawkę rzędu 7,73 zł/l. Przy utrzymaniu takich parametrów w hurcie należy się liczyć z dalszymi podwyżkami cen ON także przy dystrybutorach, gdzie w przyszłym tygodniu ponownie możemy zobaczyć ceny z ósemką z przodu.





























































