Pracownicy banku Wells Fargo złożyli pozew zbiorowy przeciwko swojemu pracodawcy. Zadośćuczynienia za nakładanie na nich wyśrubowanych celów sprzedażowych domagają się zarówno nadal pracujący etatowcy, jak i ci zwolnieni w wyniku nacisków szefostwa. Walczą o 2,6 mld dolarów.
Autorami wniosku są osoby zatrudnione w firmie przez ostatnie 10 lat w Kalifornii. Ci pracujący nadal, wniosek motywują niesprawiedliwymi karami za niespełnianie wymogów sprzedażowych pracodawcy, a ci zwolnieni domagają się zadośćuczynienia za zwolnienie z powodu zbyt wygórowanych wymagań – donosi agencja Reutera.
O sprawie pisaliśmy już niejednokrotnie. Punktem wyjścia jest zwolnienie przez bank Wells Fargo 5300 pracowników. Akcja wynikała z założenia klientom bez ich wiedzy i zgody nowych kont osobistych i kart kredytowych (łącznie ok. 2 mln umów). Pracownicy dopuścili się takich praktyk z powodu zbyt wyśrubowanych norm sprzedażowych, jakie musieli wyrobić. Pisaliśmy o tym więcej w artykule: „Tak Wells Fargo szkoli bankowców: 8 produktów na klienta”.
Niedługo trzeba było czekać na rozwój sytuacji i odejście z firmy szefowej działu odpowiedzialnego za plany sprzedażowe. Carrie Tolstedt okazała się głównym winowajcą całej afery, która pociągnęła za sobą zwolnienie kilku tysięcy pracowników. Tym razem jednak pracownicy postanowili zawalczyć o zadośćuczynienie, kiedy cała sprawa wyszła na jaw. We wniosku wskazują na poniżające i uwłaczające warunki pracy za 12 dolarów za godzinę. – Wells Fargo wiedział, że siłą napędową nieetycznych zachowań pracowników były niewyobrażalne wymogi sprzedażowe – wszystko w celu oszukańczego zwiększenia ceny akcji banku i zysków dla prezesa, kosztem pracowników niższego szczebla – napisano w pozwie.
Rzecznik banku odmówił komentarza. Kolejne bomby godzące w wizerunek i markę Wells Fargo pojawiają się od kilku tygodni i wygląda na to, że to jeszcze nie koniec.






























































