Narodowy Bank Węgier dokonał drugiej „kryzysowej” obniżki podstawowej stopy procentowej. Mimo to wciąż jest ona i tak wyższa niż w Polsce. Oba kraje są natomiast inflacyjnymi liderami UE.


Decyzją Narodowego Banku Węgier (MNB) referencyjna stopa procentowa została obniżona z 0,75 proc. do 0,6 proc. Cięcie o 0,15 punktu procentowego to węgierska specyfika – poprzednia, dokonana w czerwcu obniżka sprowadziła stopę z 0,9 do 0,75 proc. Dzisiejsze posunięcie władz monetarnych Węgier było zgodne z oczekiwaniami analityków.
Do koronawirusowego łagodzenia polityki monetarnej Węgrzy przystąpili relatywnie późno. W czasie, gdy NBP dokonywał kolejnych obniżek stóp, nad Balatonem podnoszono wręcz tygodniową i jednodniową stopę kredytu, aby w ten sposób bronić słabnącego w oczach forinta.
Przez lata stopy procentowe na Węgrzech były wyższe niż w Polsce. Zmieniło się to dopiero w drugiej połowie minionej dekady – w okres wielkiego zamrożenia stóp NBP wchodził ze stawką 1,5 proc., a MNB 0,9 proc.
Obecnie podstawowa stopa procentowa w Polsce (0,1 proc.) znów jest wyraźnie niższa niż na Węgrzech (0,75 proc.). Wyższe od polskich stopy utrzymują także inne państwa regionu, które zachowały kontrolę nad polityką monetarną – Czechy (0,25 proc.) i Rumunia (1,75 proc.). W strefie euro główna stopa procentowa wynosi natomiast okrągłe zero.

Zarówno złoty, jak i forint są obecnie wyraźnie słabsze względem euro niż na początku roku i jednocześnie wyraźnie mocniejsze niż w szczycie koronawirusowej zawieruchy na rynkach finansowych. W 2020 r. Polacy wchodzili z euro po 4,26 zł, Węgrzy płacili natomiast 330 forintów. Tegoroczne maksimum dla EUR/PLN to 4,63 zł, zaś dla EUR/HUF 369 forintów. Obecnie jedno euro wyceniane jest na 4,43 zł i 350 forintów.
Z kolei relacja między forintem i złotym utrzymuje się na zbliżonym poziomie – 100 forintów na początku 2020 r. było warte 1,29 złotego, obecnie jest to 1,26 zł. W szerszej perspektywie natomiast widać, że polska waluta zyskuje względem węgierskiej.
Inflacyjni bratankowie
Warto dodać, że Polska i Węgry są krajami z inflacyjnej czołówki Unii Europejskiej. Według danych Eurostatu, w czerwcu w naszym kraju ceny rosły w tempie 3,8 proc., co było najwyższym wynikiem w stawce. Węgry (2,9 proc.) zajęły trzecie miejsce, drugie zaś przypadło Czechom (3,4 proc.).
Polska i Węgry mają wszelkie szanse utrzymać wysokie miejsce na liście państw UE o najwyższej inflacji. Jak wynika z ostatniego zestawu prognoz makroekonomicznych Komisji Europejskiej, przewidywany w tym roku wzrost cen w naszym kraju wynosi 2,7 proc. Wyższą prognozę otrzymały jedynie Węgry (3,5 proc.). Z kolei w przyszłym roku inflacja HICP w Polsce (2,8 proc.) ma być najwyższa w UE, wraz z Węgrami i Rumunią. Dla całej UE prognoza na 2020 r. to 0,6 proc., a na 2021 r. 1,3 proc.
































































