S&P 500 i Nasdaq kolejny już raz poprawiły rekordy wszech czasów. Szampańskie nastroje na Wall Street kontrastowały z pogorszeniem sentymentu amerykańskich gospodarstw domowych.


Za nami kolejna spokojna i wzrostowa sesja na nowojorskich parkietach. Dzięki udanej końcówce dnia Nasdaq zyskał 0,5% i po raz pierwszy w historii zakończył sesję powyżej 14 000 punktów. Historyczny rekord poprawił także S&P500 po zwyżce o 0,47%, wspinając się na wysokość 3 934,83 pkt. Dow Jones zyskał jedynie 0,09% i nowego rekordu nie ustanowił, pozostając tuż poniżej szczytu.
Spójny przekaz płynął też z rynku długu, gdzie doszło do dalszego spadku cen obligacji skarbowych USA. Rentowność 10-letnich Treasuries przekroczyła 1,20% i znalazła się na najwyższym poziomie od blisko roku. Rosnąca rentowność sygnalizuje spadek ceny rynkowej obligacji.
Od kilku tygodni gra na Wall Street toczy się tylko do jednej bramki. Ceny akcji bez choćby śladu korekty idą w górę od początku października. Inwestorzy kupują akcje spółek cyklicznych antycypując istotną poprawę ich rentowności w obliczu spodziewanego ożywienia gospodarczego wywołane kolejnym pakietem wydatków budżetowych w USA. Mix ultra luźnej polityki fiskalnej i monetarnej jednoznacznie premiuje akcje względem obligacji skarbowych.
- Nie doceniamy efektu opóźnienia tych wszystkich pieniędzy wpompowanych w system i coraz większej liczby dostarczonych szczepionek, podczas gdy kraj coraz bardziej się otwiera po lockdownie – powiedział Reutersowi Thomas Hayes, szef nowojorskiego funduszu Great Hill Capital. – Kontynuujemy tą rotację w ramach nowego cyklu koniunkturalnego – rentowności obligacji idą w górę, a spółki cykliczne napędzają wzrosty – dodał Hayes.

Odmiennego zdania jest zapewne wielu Amerykanów, którzy wciąż borykają się z częściowo zamkniętą gospodarką, brakiem perspektyw na znalezienie zatrudnienia oraz ciągle rosnącymi kosztami życia. Odzwierciedleniem tych trudności było kolejne pogorszenie indeksu nastrojów konsumentów. Wskaźnik sporządzany przez Uniwersytet Michigan w lutym spadł do 76,2 punktów wobec 79 pkt. w styczniu. Analitycy spodziewali się jego wzrostu do 80,8 pkt. Dla porównania, przed wiosennym lockdownem wskaźnik ten wahał się w pobliżu 100 punktów, a w kwietniu 2020 spadł do 71,8 pkt.
KK




























































