W 2030 r. ZUS odnotuje rekord niewypłacalności
2013-07-31 06:25
publikacja
2013-07-31 06:25
Rekord niewypłacalności odnotujemy ok. 2030 r., a później sytuacja będzie się poprawiać. To naturalne, że ZUS ma niedobór, czyli pieniędzy ze składek nie wystarcza mu na pokrycie świadczeń, mówi Rzeczpospolitej szef Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Zbigniew Derdziuk.
Podkreśla jednak, że niedobór w ZUS, liczony jako procent PKB maleje, a jego firma jest w pełni wypłacalną instytucją. Według niego systemy redystrybucyjne, czyli wypłacające świadczenia z bieżących składek, muszą mieć wsparcie państwa, szczególne w obecnej sytuacji demograficznej.
Jego zdaniem w Europie prawie nie ma kraju, który nie potrzebowałby państwowego wsparcia lub wykorzystania funduszy rezerwowych po to, by wypłacić emerytury. Nie można patrzeć na system emerytalny w oderwaniu od finansów publicznych. To system połączony.
Na pytanie ile w tym roku zabraknie w ZUS na wypłaty, Derdziuk wymienia kwotę ponad 49 mld zł. Tegoroczne wydatki ZUS ocenia na ok. 184 mld zł i nie zgadza się z tezą, że skoro prawie 30 proc. wypłacanych świadczeń pochodzi nie ze składek, ale z budżetu, to oznacza to, że ZUS jest niewydolny. (PAP)
Reklama
|
Komentuje Marcin Dziadkowiak, zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl: |
Nie można być rekordowo niewypłacalnym
Zbigniew Derdziuk w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” informuje, że kierowana przez niego instytucja będzie „rekordowo niewypłacalna” w 2030 r. Informacja ta może wprowadzić naszych czytelników w błąd, ponieważ w kwestię wypłacalności można rozpatrywać tylko jako sytuację zero-jedynkową. Firma czy instytucja mogą być albo nie być wypłacalne. Tego pojęcia nie można stopniować.
Prezes ZUS chciał zapewne powiedzieć, że instytucja zanotuje w 2030 r. największą dziurę w swoim budżecie. Czyli w tym właśnie roku budżet państwa będzie musiał zdobyć najwięcej pieniędzy spoza budżetu ZUS, aby zapewnić bieżące wypłacanie emerytur i rent.
Trzeba przyznać rację słowom Derdziuka, że w tej chwili ZUS jest instytucją wypłacalną. Niestety, dzieje się to tylko dlatego, że zaciąga dodatkowe kredyty, które ktoś kiedyś będzie musiał spłacić. A zapłacimy za to my wszyscy, płacąc wyższe podatki.
W tym kontekście kuriozalnie brzmią dla mnie słowa szefa ZUS, że „to naturalne, że ZUS ma niedobór”. Takie stwierdzenie oznacza moim zdaniem pogodzenie się ze stanem, że ZUS będzie musiał być dofinansowywany i sugeruje, że nie będą podejmowane żadne działania, które miałyby na celu radykalne zmniejszenie dziury budżetowej w ZUS. |
mp/