„Ujawniamy piętrowe patologie, jakie panują w zadłużonych placówkach” – zapowiada czwartkowa „Rzeczpospolita”. Zdaniem dyrektorów placówek samo ograniczenie zarobków lekarzy to zdecydowanie za mało.


Według „Rzeczpospolitej” źródłem problemów polskich szpitali nie są wyłącznie wysokie zarobki części lekarzy, lecz przede wszystkim wadliwie skonstruowany system finansowania, który od lat prowadzi placówki do narastającego zadłużenia. Dyrektorzy szpitali opisują sytuację, w której nie mają środków na terminowe wypłaty dla personelu kontraktowego, opłacenie dostawców leków, energii czy sprzętu medycznego, a mimo zajęć komorniczych i narastających długów muszą nadal przyjmować pacjentów. Łączne zadłużenie szpitali przekroczyło już 37 mld zł, z czego ponad 5 mld zł stanowią zobowiązania przeterminowane.
„Kwoty te jednak nie pokazują skali dramatu i mizerii w publicznych szpitalach” – zauważa gazeta. Jej zdaniem niespłacone długi rosną same z siebie, nie tylko z powodu odsetek, ale także z powodu wymogów ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, które wprowadziły stałą rekompensatę za koszty windykacji – od 40 do 100 euro od każdej faktury.
Autor tekstu cytuje dyrektora szpitala: – Za każdą opóźnioną, nieopłaconą fakturę jesteśmy obciążani dodatkowo. Do 5 tys. zł to 40 euro, od 5 do 50 tys. zł – 70 euro i powyżej – 100 euro. Z takich długów się nie wychodzi - powiedział.
Gazeta wskazuje, że system generuje liczne absurdy organizacyjne i płacowe. Szpitale są zobowiązane do utrzymywania sztywnych norm zatrudnienia oraz wynagrodzeń wynikających z przepisów, niezależnie od swojej sytuacji finansowej. Jednocześnie większość lekarzy pracuje na kontraktach w kilku miejscach, a dyrektorzy mają ograniczone możliwości kontrolowania czasu ich pracy i kosztów. Zdaniem rozmówców „Rzeczpospolitej”, planowane przez Ministerstwo Zdrowia limity wynagrodzeń kontraktowych nie rozwiążą głównych problemów systemu.

Kolejną patologią jest narastanie zadłużenia w sposób niemal automatyczny. Oprócz odsetek szpitale ponoszą dodatkowe koszty związane z opóźnieniami w płatnościach, w tym ustawowe rekompensaty za windykację każdej przeterminowanej faktury. Placówki zalegają również z opłacaniem składek ZUS za pracowników – zadłużenie wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przekroczyło 1,15 mld zł i dotyczy ponad 500 podmiotów leczniczych. Mimo to pracownicy zachowują pełne uprawnienia emerytalne, a ciężar finansowania systemu przenoszony jest na pozostałych płatników składek.
Autorzy podkreślają, że zapowiadane przez resort zdrowia reformy – m.in. centralne monitorowanie czasu pracy medyków, limity wynagrodzeń czy rozszerzenie e-rejestracji – są przez wielu dyrektorów oceniane jako reakcja na pojedyncze głośne afery, a nie próba rozwiązania systemowych problemów. Ich zdaniem bez zmian w sposobie finansowania świadczeń i organizacji ochrony zdrowia kolejne regulacje nie zatrzymają narastającego kryzysu finansowego publicznych szpitali.
mir/ mhr/


























































