REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Umowy śmieciowe - potrzebne czy nie?

    Łukasz Piechowiak2015-10-30 06:00główny ekonomista Bankier.pl
    publikacja
    2015-10-30 06:00

    Szacuje się, że na podstawie umów cywilnoprawnych w Polsce pracuje od 1 mln do 1,5 mln Polaków. Dokładna liczba nie jest znana, ale zdaniem NBP nie przekracza 10% w ogólnej liczbie umów między pracodawcami i pracownikami. Z danych CBOS wynika, że tylko co trzeci „zatrudniony” na podstawie umowy cywilnoprawnej zamieniłby ją na umowę o pracę, gdyby wiązało się to z obniżką wynagrodzenia netto.

    Umowy śmieciowe - potrzebne czy nie?
    Umowy śmieciowe - potrzebne czy nie?
    fot. Michal Lepecki / / FORUM

    Umowy cywilnoprawne powszechnie zwane śmieciowymi to specyficzny kontrakt, który w zależności od relacji między pracownikiem i pracodawcą, a także branży w jakiej działają – umową pożądaną lub nie. Dlatego trudno jednoznacznie stwierdzić, że kontrakty tego typu są szkodliwe dla pracowników w każdej sytuacji – naturalnie pomijając kwestie oszczędzania w ramach państwowego systemu emerytalnego.

    Dobre i złe umowy-zlecenia

    Przykładowo ochroniarz zatrudniony na podstawie umowy-zlecenia za 4 zł na godzinę w średniej wielkości sklepie z bardzo wysokimi obrotami, ale umiejscowionym w regionie z wyższą od przeciętnej stopą bezrobocia, raczej jest wykorzystywany przez swojego pracodawcę. Naturalnie nie ma przymusu pracy, ale życie pisze różne scenariusze i to też trzeba zrozumieć. Państwo niestety nie radzi sobie z egzekwowaniem prawa, zwłaszcza w przypadku gdy pracodawca w sposób oczywisty pomija prawo pracy, a co za tym idzie – przepisy o płacy minimalnej.

    Z drugiej strony znajdziemy też przypadki studentów, którym praca „na zleceniu” po prostu opłaca się ze względu na elastyczny wymiar czasu pracy i brak składek. Drobni freelancerzy wykonujący wolne zawody też wolą wykonywać „dzieła” niż prowadzić działalność gospodarczą. Przy stosunkowo niskim poziomie dochodów, dużej nieregularności w pozyskiwaniu klientów i często „innych planach życiowych” prowadzenie pełnoprawnej firmy z ZUS-em i księgowością zwyczajnie im się nie opłaca.

    Mamy też dorabiających emerytów czy też młodych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy i pracodawca ich najpierw testuje na „elastycznym kontrakcie”, a po kilku miesiącach w pełni legalizuje ich zatrudnienie i obie strony są zadowolone. Warto też wspomnieć o dorabiających pracownikach, którzy raz na jakiś czas wykonują zlecenia dla innych podmiotów. Innymi słowy, umowy cywilnoprawne mają szerokie zastosowanie, często stanowią dobre uzupełnienie do umów o pracę, ale często też są nadużywane. Trudno stwierdzić, jaki jest stosunek „dobrych” do „złych” umów cywilnoprawnych.

    Państwo często przymyka oko

    Państwo niejako akceptuje część patologii na rynku pracy m.in. z powodów statystycznych, wedle zasady "lepsza jest praca na podstawie umowy o dzieło niż żadna". Problem w tym, że od tych kontraktów też pobiera się składki i podatki, przez co w sytuacji, gdy np. umowa-zlecenie powinna być umową o pracę, państwo niejako sankcjonuje te patologie. Do tego dochodzi problem niedoboru dochodów składkowych do FUS-u, który – teraz bagatelizowany – będzie miał swoje duże konsekwencje w przyszłości w postaci niższych emerytur, niezadowolenia społecznego, konieczności wyższej waloryzacji z dochodów podatkowych, itp. Słowem, nie jest powiedziane, że akceptowanie prowizorycznych rozwiązań w przyszłości nie spowoduje konieczności wprowadzenia radykalnej, kosztownej i bardzo trudnej z powodów politycznych reformy Kodeksu pracy.

    31% zmieniłoby umowę-zlecenie na umowę o pracę

    Z badań CBOS-u wynika, że 59% zatrudnionych na podstawie umowy cywilnoprawnej nie chciałaby zmieniać formy zatrudnienia (gdyby wiązało się to ze zmniejszeniem wynagrodzenia netto). Na ten krok zdecydowałby się tylko co trzeci pytany. 10% nie ma zdania.

    Wyniki te można różnie interpretować. Naturalnie cześć nie widzi potrzebny zmiany formy zatrudnienia np. z powodu dłuższych okresów wypowiedzenia, mniej elastycznego czasu pracy, itp. Jednak w mojej opinii większość nie zgadza się na zmianę kontraktu tylko ze względu na bardzo wysokie obciążenia składkowe i podatkowe umów o pracę, które pracodawca skompensowałby poprzez obniżenie ich wypłaty netto.

    Przy stosunkowo niskich dochodach, przykładowo w sektorze mikroprzedsiębiorstw przeciętna „legalna” płaca wynosi ok. 1,6 tys. zł netto na rękę, obniżenie wynagrodzenia o 200 zł z powodów składkowych może doprowadzić do poważnych dramatów finansowych. Przy takim zarobkach to nie jest kwestia obniżenia standardu życia o dwie wizyty ze znajomymi w restauracji, ale np. rezygnacja z wizyty u dentysty, zakupu ciepłej kurtki, itp.

    Reasumując – zmienia się rząd, zmieni się także kierunek polityki społecznej i kształtowania rynku pracy – dobrze by było, by tym razem posłowie partii rządzącej nie zbagatelizowali potrzeb tych wyborców, którzy liczą na nich najbardziej.

    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Ochrona zdrowia doszła do ściany. Skąd wziął się kryzys? Oto odpowiedzi na najważniejsze pytania
    Tematy

    Komentarze (63)

    dodaj komentarz
    ~616
    Ochroniarz pracujący za 4 złote za godzinę ... raczej jest wykorzystywany przez swojego pracodawcę.Wypowiedz tego co napisał ten artykuł p.Piechowiaka mnie rozwala!Panie Piechowiak poproś pan pracodawce o umowę zlecenie do emerytury!!!
    ~waldek
    Za starych dobrych czasow za komunizmu nikt nie slyszal o umowie smieciowej bo wszyscy mieli umowy na stale kture liczyly sie do emerytury ,prawo do urlopu i kazdy mial ta prace ale nie bylo zasilkow dla nierobow dlatego tamten system byl wydajniejszy bo kazdy pracowal jak w mrowisku kazdy byl przydatny,dzis nic sie nie oplaca a Za starych dobrych czasow za komunizmu nikt nie slyszal o umowie smieciowej bo wszyscy mieli umowy na stale kture liczyly sie do emerytury ,prawo do urlopu i kazdy mial ta prace ale nie bylo zasilkow dla nierobow dlatego tamten system byl wydajniejszy bo kazdy pracowal jak w mrowisku kazdy byl przydatny,dzis nic sie nie oplaca a pieniadze wyrzuca sie na nierobow i pasorzytow
    ~Obserwator
    (wiadomość usunięta przez moderatora)
    ~StanRS
    Ale brednie niejakiego "eksperta" piechowiaka czy też innego kolany. Umowy śmieciowe ich zdaniem nie powinno się likwidować, bo w większości przynosi "zysk" przedsiębiorstwom (a że kosztem pracownika to już inna sprawa).
    W cywilizowanych krajach płaca poniżej minimalnej jest niedopuszczalna. Po co ta cała
    Ale brednie niejakiego "eksperta" piechowiaka czy też innego kolany. Umowy śmieciowe ich zdaniem nie powinno się likwidować, bo w większości przynosi "zysk" przedsiębiorstwom (a że kosztem pracownika to już inna sprawa).
    W cywilizowanych krajach płaca poniżej minimalnej jest niedopuszczalna. Po co ta cała ideologia. "Byznesmeni" polskojęzyczni zatrudniają na umowy śmieciowe bo mogą, i są znacznie niżej opodatkowane. Umowy o pracę powinny być niżej opodatkowane niż umowy śmieciowe i patologia by nie występowała. Jak ktoś chce zatrudnić pracownika w zastępstwie na kilka dni, niech płaci trochę drożej. A nie, żeby umowy śmieciowe były "standardem" w Polsce, zamiast umowy o pracę.
    ~szefuf
    Umowa "śmieciowa" nie oznacza od razu, że zarabiasz poniżej minimum. Pomyśl nie tylko o sobie ale też o innych. Jak byłem studentem to też chciałem sobie dorobić. Zatrudniać się na etat na 4 dni to paranoja (medycyna pracy, papierologia), własna firma też bez sensu. A tak brałem umowę - zlecenie i już mogę pracować.

    Nadużywanie
    Umowa "śmieciowa" nie oznacza od razu, że zarabiasz poniżej minimum. Pomyśl nie tylko o sobie ale też o innych. Jak byłem studentem to też chciałem sobie dorobić. Zatrudniać się na etat na 4 dni to paranoja (medycyna pracy, papierologia), własna firma też bez sensu. A tak brałem umowę - zlecenie i już mogę pracować.

    Nadużywanie umów "śmieciowych" to już inna sprawa, ale winę za to ponosi nie prawo a inspekcja pracy, która powinna to kontrolować, a zamiast tego popija kawkę przy biurku i ściąga kasę podatników.
    ~Janek
    Na umowach śmieciowych najwięcej zarabia pracodawca (w przeciwnym razie by ich nie stosował).
    Wartość 1,6 tys śmieciówki netto na rękę to totalne kłamstwo redaktora. Może z wyjątkiem Warszawy wszędzie netto śmieciówki jest mniejsze od netto najniższej płacy na umowę.
    Dla każdego zatrudnionego na umowie śmieciowej, przejście
    Na umowach śmieciowych najwięcej zarabia pracodawca (w przeciwnym razie by ich nie stosował).
    Wartość 1,6 tys śmieciówki netto na rękę to totalne kłamstwo redaktora. Może z wyjątkiem Warszawy wszędzie netto śmieciówki jest mniejsze od netto najniższej płacy na umowę.
    Dla każdego zatrudnionego na umowie śmieciowej, przejście na umowę o pracę oznacza wzrost płacy netto, a dla pracodawcy wyraźnie mniejszy zysk.
    ~StanRS
    W Warszawce ochroniarze mają na umowach śmieciowych napisane 50 złotych (i od tego odprowadzany jest podatek), a pracują po 230 godzin (i więcej) miesięcznie. Tacy "eksperci" piszą bzdury bo są oderwani od rzeczywistości, albo są łajdakami i myślą że jak będą wciskać propagandę, to ludzie nie zauważą.
    ~mhm
    „Dla każdego zatrudnionego na umowie śmieciowej, przejście na umowę o pracę oznacza wzrost płacy netto, a dla pracodawcy wyraźnie mniejszy zysk.”

    — nieprawda, dla mnie oznaczałoby to spadek, i to olbrzymi — pewnie kwota tego spadku mocno przewyższa twoją pensję ;)
    ~ppp
    Pracuje na umowę o dzieło dzięki czemu mogę zarobić o 30% więcej niż na UOP i jestem zadowolony. Tyle w temacie, JE**Ć ZUS
    ~mhm
    Mam nadzieję, że te dodatkowe 30% przeznaczasz na oszczędności emerytalne i ubezpieczenie medyczne.

    Powiązane: Praca, płaca i kariera

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki