Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk poinformowała, że w poniedziałek wieczorem jest planowany pierwszy transport osób poszkodowanych w wypadku na Węgrzech. Ze szpitala w Egerze będzie to sześciu lub czterech polskich pacjentów - co do dwóch lekarze jeszcze nie podjęli decyzji o wypisie.


W związku z wypadkiem polskiego autokaru z pielgrzymami na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, a wielu rannych trafiło do lokalnych szpitali, premier Donald Tusk zdecydował o wysłaniu na Węgry polskiego samolotu specjalnego z przedstawicielami MSZ i służb medycznych.
Delegacja wizytuje cztery placówki, w których przebywają ranni pielgrzymi. Polscy medycy na Węgrzech od rana działają w dwóch grupach. Pierwszymi szpitalami, do których się udali, były placówki w Egerze i Nyíregyháza.
Wiceszefowa MZ, która przebywa w Egerze, przekazała w poniedziałek przed południem, że ze szpitala w tym mieście do Polski zostanie dziś przetransportowanych sześciu lub czterech pacjentów - co do dwóch lekarze jeszcze nie podjęli decyzji o wypisie. Kolejne trzy osoby są w stanie stabilnym, ale muszą pozostać jeszcze w szpitalu; kolejna może opuścić szpital (zajmie się nią rodzina przebywająca na Węgrzech).
Rozpoczęto organizację transportu powrotnego rannych Polaków
Wiceszef MSZ Wojciech Zajączkowski powiedział w węgierskim Debreczynie, że spodziewa się, iż w poniedziałek wieczorem do Polski powróci około 30 polskich obywateli poszkodowanych w niedzielnym wypadku autobusu. Dodał, że samolot wystartuje z lotniska w Debreczynie lub z Budapesztu.
Przedstawiciele polskiego rządu wraz z zespołem medycznym polecieli w niedzielę wieczorem na Węgry, gdzie doszło do tragicznego wypadku polskiego autobusu. 12 osób zginęło, ranni trafili do szpitali w czterech miejscowościach: Nyíregyháza, Egerze, Miszkolcu i Debreczynie.
Zajączkowski rano był w szpitalu w mieście Nyíregyháza, natomiast po południu - w Debreczynie, gdzie powiedział, że tutejszy szpital w poniedziałek będą mogły prawdopodobnie opuścić dwie, trzy osoby.
- W sumie spodziewamy się, że około 30 osób (ze wszystkich szpitali) być może uda się ewakuować do kraju - powiedział wiceszef MSZ dziennikarzom.
Dodał, że trwa ustalanie, skąd wystartuje samolot do Polski. - W grę wchodzą dwa lotniska - Budapeszt lub Debreczyn, chcielibyśmy, żeby to się odbyło z Debreczyna, ponieważ jest to lotnisko położone najbliżej wszystkich trzech sąsiednich miast, gdzie ulokowali są chorzy - zaznaczył Zajączkowski.
Wyjaśnił, że właśnie do Debreczyna najłatwiej byłoby przywieźć wszystkich Polaków, którzy mają wrócić do kraju. Podkreślił jednocześnie, że gdyby lot z Debreczyna z jakiś powodów okazał się niemożliwy, to przygotowany będzie wylot z Budapesztu.
Podtrzymał, że lot powrotny do Polski planowany jest w poniedziałek, w godzinach wieczornych.

Szłapka: Pierwszy transport w godzinach wieczornych
Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że pierwszy transport Polaków poszkodowanych w niedzielnym wypadku autokaru na Węgrzech będzie w poniedziałek w godzinach wieczornych.
Na poniedziałkowym briefingu Szłapka przypomniał, że poszkodowani w niedzielnym wypadku znajdują się w czterech węgierskich szpitalach, a te są odwiedzane i zabezpieczane ze strony zarówno konsularnej, jak i medycznej. Obecnie – jak wskazał - medycy kwalifikują osoby, których stan pozwala na powrót do kraju pierwszym transportem.
- Ten pierwszy transport to będzie dzisiaj w godzinach wieczornych. Rozmawiałem kilkanaście minut temu z panią minister Kacperczyk (wiceszefowa MZ), to będzie około dwudziestu osób, które będą wracały do Polski – powiedział Szłapka.
Podał też, że powrót odbędzie się z międzylądowaniem w Rzeszowie.
Dopytywany powiedział, że osoby, których stan zdrowotny zostanie zakwalifikowany jako bardziej wymagający, zostaną przetransportowane – jak dodał – specjalnym samolotem zabezpieczenia medycznego. Szłapka powiedział, że w przypadku poszkodowanych, których stan zdrowia nie będzie obecnie pozwalał na przetransportowanie do kraju, będą oni mogli pozostać pod opieką medyczną na Węgrzech.
Zespół medyczny na Węgrzech ocenia stan rannych Polaków
Zespół medyczny MZ od rana odwiedza cztery węgierskie szpitale, by ocenić stan Polaków rannych w wypadku autokaru. W gotowości do transportu są dwa samoloty LPR oraz polskie szpitale – poinformowała w poniedziałek minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
- Bezzwłocznie po otrzymaniu informacji podjęłam decyzję o zadysponowaniu zespołu humanitarno-medycznego, który funkcjonuje w ramach Ministerstwa Zdrowia. Ten zespół wraz z panią minister Kacperczyk wczoraj w godzinach wieczornych wylądował na Węgrzech – powiedziała minister.
Jak przekazała, od rana w poniedziałek członkowie polskiej delegacji odwiedzają cztery węgierskie placówki medyczne, w których przebywają ranni Polacy. W skład zespołu wchodzi trzech ratowników oraz trzech lekarzy: neurolog, ortopeda i anestezjolog.
Zadaniem medyków jest przeprowadzenie – we współpracy z lekarzami węgierskimi – oceny stanu medycznego pacjentów pod kątem możliwości ich bezpiecznego transportu do kraju.
- W gotowości mamy dwa samoloty LPR-u, które mogą zabrać po trzech pacjentów w pozycji leżącej. Będą tacy pacjenci, mogący oczywiście ze względów zdrowotnych być transportowani, przewożeni na teren Polski – podkreśliła minister.
Ranni w pierwszej kolejności trafią do szpitali w województwie podkarpackim, aby znajdować się jak najbliżej swoich domów i rodzin. Gotowość do przyjęcia poszkodowanych zgłosiły liczne polskie placówki medyczne, w tym szpitale kliniczne oraz jednostki różnych stopni referencyjności.
Minister zaznaczyła, że cała akcja jest ściśle koordynowana z Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
(PAP)





























































