REKLAMA
PALIWA

"Tragedia dla wielu rodzin". Umowa z Mercosur dotknie pracowników wielu branż

Katarzyna Wiązowska2026-01-22 06:00, akt.2026-01-22 07:05redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-01-22 06:00
aktualizacja
2026-01-22 07:05

Podpisana w ubiegłym tygodniu umowa handlowa między Unią Europejską a państwami bloku Mercosur wciąż nie jest wolna od kontrowersji, szczególnie pod kątem konsekwencji dla handlu i konkurencyjności polskiego rolnictwa. Jednak wiele wskazuje na to, że wpłynie ona także na rynek pracy. Zapytaliśmy ekspertów, co w związku z tym może się zmienić dla polskich pracowników.

"Tragedia dla wielu rodzin". Umowa z Mercosur dotknie pracowników wielu branż
"Tragedia dla wielu rodzin". Umowa z Mercosur dotknie pracowników wielu branż
fot. Mariusz Rutkowski / / Forum

Blisko tydzień temu, 17 stycznia 2026 roku, podpisano umowę handlową między Unią Europejską a krajami Mercosur (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem). To jedno z największych porozumień o wolnym handlu na świecie, które zakłada stopniowe znoszenie ceł i innych barier handlowych, ułatwiając wymianę towarów między Europą a Ameryką Południową. Dla UE oznacza to dostęp do rynku liczącego około 270 milionów konsumentów, a dla państw z Ameryki Południowej - szansę na szerszy eksport, zwłaszcza produktów rolno-spożywczych, na bogaty rynek europejski. Tymczasem nie wszyscy są zadowoleni z takiego obrotu spraw. Polska była wśród krajów sceptycznych, wskazując na zagrożenia dla rodzimego rolnictwa.

Rolnicy przeciwni umowie z Mercosur

Według Wiktora Szmulewicza, prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych, umowa z Mercosur budzi zdecydowany sprzeciw polskich rolników ze względu na realne zagrożenia dla konkurencyjności europejskiego rolnictwa, standardów produkcji żywności oraz ochrony konsumentów.

– Jej wejście w życie w obecnym kształcie prowadzi do długofalowych i trudnych do odwrócenia skutków gospodarczych i społecznych. Uderza ona w europejskich rolników, którzy nie są w stanie konkurować z importem produkowanym poza unijnymi normami – mówi Bankier.pl Wiktor Szmulewicz. – Warunki produkcji w krajach Mercosur są zupełnie inne niż w Europie. Po pierwsze klimat, który umożliwia uprawę przez cały rok i zbiory plonów 3 razy w roku. Na konkurencyjność wpływa też tamtejsza struktura własnościowa, czyli ogromne przedsiębiorstwa rolne. Polskie rolnictwo nie ma szans konkurować z tak odmiennym systemem produkującym na skalę przemysłową.

Możliwa redukcja zatrudnienia

Zdaniem prezesa KRIR, w wyniku zderzenia z napływem tańszych towarów rolnych upadną przede wszystkim gospodarstwa, które dotychczas stawiały na rozwój i zaciągały na ten cel kredyty.

– W konsekwencji w trudnej sytuacji znajdą się zakłady przetwórstwa rolnego powiązane z polskim rolnictwem. Może nastąpić redukcja zatrudnienia i upadki wielu firm – uważa Wiktor Szmulewicz. – Z pewnością rolnicy po bankructwie gospodarstw będą zmuszeni do szukania środków do życia w innych sektorach gospodarki lub wyjazdu za granicę. Będzie to tragedia dla wielu rodzin.

Czy umowa z Mercosur zagrozi polskiemu rynkowi pracy?

Z kolei jak twierdzi Izabela Samulska - Ugorska, Business Development Manager w Smart Solutions HR, w debacie o Mercosur bardzo często mówi się o bilansie handlowym, konkurencyjności cenowej czy wpływie na PKB, a zdecydowanie zbyt rzadko o ludziach.

–  Umowa ta to nie tylko kwestia handlu, ale także realny wpływ na rynek pracy, szczególnie na obszarach wiejskich – uważa Izabela Samulska-Ugorska. – W polskim rolnictwie i sektorach powiązanych, takich jak przetwórstwo, transport czy usługi, zatrudnione są setki tysięcy osób. Napływ tańszych produktów rolnych z krajów Mercosur może obniżyć opłacalność produkcji w Polsce, co w praktyce oznacza ograniczenie inwestycji w lokalne zakłady przetwórcze oraz presję na redukcję zatrudnienia w mniejszych i średnich gospodarstwach.

Konieczna będzie migracja zarobkowa?

Zdaniem ekspertki Smart Solutions HR, konsekwencje umowy UE–Mercosur dla rynku pracy w Polsce będą długofalowe, ale mogą okazać się trwałe i strukturalne. Według niej najsilniej odczują je regiony o dużym udziale rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego w lokalnym zatrudnieniu.

– Rolnictwo w Polsce pełni funkcję znacznie szerszą niż tylko produkcyjną - jest ważnym stabilizatorem rynku pracy na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach – uważa Izabela Samulska - Ugorska. – Ubytek miejsc pracy w gospodarstwach i zakładach przetwórczych oznacza mniejsze zapotrzebowanie na pracowników sezonowych i stałych, spadek popytu na usługi transportowe, magazynowe i serwisowe, a także osłabienie lokalnych rynków pracy, które już dziś charakteryzują się ograniczoną liczbą alternatywnych ofert zatrudnienia. W praktyce może to przełożyć się na przyspieszenie migracji zarobkowej – zarówno do dużych miast, jak i za granicę, a także dalsze wyludnianie się wsi.

Przez zmiany rynkowe ucierpieć mogą setki tysięcy osób utrzymujących się z produkcji wołowiny, drobiu, trzody, upraw zbóż czy buraków. Szczególnie narażone mogą być osoby o niższych kwalifikacjach, pracujące fizycznie w rolnictwie i przetwórstwie.

Jedni tracą, inni zyskują

Według Izabeli Samulskiej - Ugorskiej długoterminowo część utraconych miejsc w rolnictwie może zostać zrekompensowana nowymi miejscami pracy w sektorach korzystających z umowy. 

– Skala tych potencjalnych korzyści dla rynku pracy jest niepewna i z pewnością nie zrównoważy w 100 proc. strat w rolnictwie, ale może łagodzić obawy związane z negatywnymi konsekwencjami – uważa ekspertka. – Liberalizacja handlu może wzmocnić branże, które już dziś są konkurencyjne eksportowo i mniej wrażliwe na presję cenową ze strony krajów Ameryki Południowej. Z perspektywy Polski są to przede wszystkim przemysł przetwórczy, sektor maszynowy, chemiczny, motoryzacyjny oraz logistyka i transport. Otwarcie rynków Mercosur stwarza nowe możliwości eksportowe dla producentów maszyn, urządzeń przemysłowych, komponentów, środków ochrony roślin czy nawozów. Wzrost wymiany handlowej oznacza również większe zapotrzebowanie na usługi transportowe, spedycyjne, portowe i magazynowe, co może przełożyć się na nowe miejsca pracy, głównie w dużych ośrodkach logistycznych i przemysłowych.

Zyska przemysł i logistyka

Natomiast Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, ekspert rynku pracy, uważa, że umowa UE-Mercosur nie wywróci polskiego rynku pracy, ale będzie miała wpływ na kilka sektorów, co spowoduje stopniowe przesuwanie popytu na pracę tam, gdzie polskie firmy są konkurencyjne eksportowo.

– Dla rynku pracy to raczej proces adaptacji niż szok, który będzie rozłożony w czasie i zależny od tego, jak firmy wykorzystają nowe możliwości handlowe – mówi Bankier.pl Krzysztof Inglot. –  Największe zmiany będą widoczne tam, gdzie handel międzynarodowy ma realne znaczenie. Po stronie potencjalnych beneficjentów są przemysł, produkcja, motoryzacja, maszyny, chemia oraz usługi okołoprzemysłowe i logistyczne. Z drugiej strony presję mogą odczuć rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze, zwłaszcza w regionach, gdzie zatrudnienie jest mniej zdywersyfikowane. To nie musi oznaczać redukcji etatów z dnia na dzień, ale większą potrzebę restrukturyzacji i zmiany profilu działalności.

Problemem jest niedopasowanie kometencji

Zdaniem przedstawiciela Personnel Service, polski rynek pracy jest dziś znacznie bardziej elastyczny niż dekadę temu, ale wciąż nie w pełni gotowy na szybkie przesunięcia sektorowe.

Problemem nie jest brak pracy, tylko niedopasowanie kompetencji. Mamy doświadczenie w absorbowaniu zmian – migracje, automatyzacja, zmiany demograficzne już nas tego nauczyły, ale bez inwestycji w przekwalifikowanie i mobilność pracowników ten proces będzie wolniejszy i bardziej bolesny lokalnie – uważa Krzysztof Inglot.

Według niego, w sektorach, które skorzystają na ekspansji eksportowej, może się zwiększyć presja na wzrost płac.

– Firmy konkurujące globalnie muszą walczyć o kompetencje, a to zwykle oznacza lepsze wynagrodzenia i warunki pracy. Jednocześnie rośnie znaczenie stabilności, benefitów i długofalowych relacji z pracownikami, bo rotacja w branżach eksportowych jest kosztowna. Krótko mówiąc: tam, gdzie będzie wzrost, pracownik będzie w coraz lepszej pozycji negocjacyjnej – dodaje ekspert.

Możliwe wyludnienie wsi

Tymczasem zdaniem Wiktora Szmulewicza, choć w budżecie UE na lata 2028-2034 są zaplanowane środki w wysokości 6,3 mld euro przeznaczone na łagodzenie skutków wszystkich skutków ubocznych we wszystkich krajach członkowskich, to jest to kwota niewspółmierna do skali zagrożenia.

Programy przekwalifikowania lub wsparcia lokalnych przedsiębiorstw, nawet jeśli powstaną to nie będą w stanie przywrócić równowagi ekonomicznej polskich i europejskich wsi. Może nastąpić wyludnienie wsi co będzie miało konsekwencje dla samorządów lokalnych i dla całego państwa – podsumowuje prezes KRIR.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Columbus zasugerował falę pozwów. Na liście m.in. Olga Malinkiewicz i media
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (37)

dodaj komentarz
romulus6
I tak po kolei wszystko będzie z zagranicy. A lemingoza potem będzie pytać jak to mogło się stać . Ciekawe jak wymyślą nowego coviego to co zrobimy.
prawnuk
to skąd weżmiesz walutę na import?
W handlu zagranicznym - poza inwestycjami - jest stan równowagi
miketheripper
Przecież są te nalepki "produkt polski" na produktach - kto normalny kupi inny?
derper
To trochę jak z chińszczyzną: wszyscy płaczą, że jakość słaba, że przemysł ubija i że kapitał odprowadza, ale jakimś cudem handel chińszczyzną kwitnie.
I jakoś nie przekonują ludzi argumenty, że w ubraniach i kosmetykach są ftalany czy w telefonach poinstalowane oprogramowanie szpiegowskie. Kupujemy, bo tańsze.
No to teraz
To trochę jak z chińszczyzną: wszyscy płaczą, że jakość słaba, że przemysł ubija i że kapitał odprowadza, ale jakimś cudem handel chińszczyzną kwitnie.
I jakoś nie przekonują ludzi argumenty, że w ubraniach i kosmetykach są ftalany czy w telefonach poinstalowane oprogramowanie szpiegowskie. Kupujemy, bo tańsze.
No to teraz żarcie będzie tańsze. I nie ma co UE winić za własne postępowanie, akurat w tym przypadku rządzą zgodnie z tym co robi konsument.
Ale jest jeszcze szansa, analogicznie jak z chińszczyzną: wystarczy świadomie wybierać produkty. Proste. Choć oczywiście za trudne dla tych "zbyt zapracowanych" i mających inne "dobre powody", żeby kupować cokolwiek.
bangladesznadwisla
Bardzo dobra umowa. Są bardzo niskie limity na import żywności do Europy. Większość o tym nawet nie wie ale import będzie niewielki a to otwiera się wielki rynek dla przemysłu w tym polskich fabryk. Po drugie nikt nie ma tyle dopłat na świecie co rolnicy w Eu a i tak im wiecznie źle a żyją na koszt ludzi w miastach
j2oen
Ty kolego ewidentnie żyjesz na koszt ludzi zdrowych psychicznie. Jak rolnictwo padnie i wpływy z podatków (wpływów z ceł nie będzie), zamienią się w zapomogi socjalne dla rolników. To na czyich barkach to będzie? Cwaniaków od mercosour nawijających ci propagandę na uszy, czy na Twoich?
barysza51 odpowiada j2oen
Zostaną wpływy z VAT. Już teraz płacimy im zapomogi socjalne (KRUS).
pimpgrandhotelu
Rolnicy wytwarzają 3 % produktu krajowego brutto. W samym KRUS jest zarejestrowanych ponad milion osób ( którym państwo opłaca 96% składki). Średnie gospodarstwo w Polsce to 10 hektarów, w Niemczech 65 h. Podatnicy podatków w miastach dostaną tańszą żywność, a rolnicy działkowcy zostaną zmuszeni do zmiany zawodu i opłacenia składek Rolnicy wytwarzają 3 % produktu krajowego brutto. W samym KRUS jest zarejestrowanych ponad milion osób ( którym państwo opłaca 96% składki). Średnie gospodarstwo w Polsce to 10 hektarów, w Niemczech 65 h. Podatnicy podatków w miastach dostaną tańszą żywność, a rolnicy działkowcy zostaną zmuszeni do zmiany zawodu i opłacenia składek ZUS. Prawdziwa tragedia.
moravietz
1. Bagatelizowanie 3% PKB to dopiero swiadczy o ignorancji
2. Cieszysz sie, ze bedziesz ładowac na talerz chemie i pestycydy w stopniu niedopuszczalnym w UE?
derper odpowiada moravietz
1a) Te rolnicze 3% PKB ucierpi najwyżej w 5%. Choć, niech zgadnę, pewnie wieszczysz, że rolnictwo upadnie całkowicie, nie? :-)
1b) Eksport części moto i innych produktów przemysłowych zrekompensuje cierpienia z nadwyżką.
2) Jeśli w stopniu niedopuszczalnym w UE, to nie zostanie dopuszczone w UE. Tak działa dopuszczalność w
1a) Te rolnicze 3% PKB ucierpi najwyżej w 5%. Choć, niech zgadnę, pewnie wieszczysz, że rolnictwo upadnie całkowicie, nie? :-)
1b) Eksport części moto i innych produktów przemysłowych zrekompensuje cierpienia z nadwyżką.
2) Jeśli w stopniu niedopuszczalnym w UE, to nie zostanie dopuszczone w UE. Tak działa dopuszczalność w UE. Że cię ktoś przekonał, że nie będzie kontroli jakości, to już twój problem.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki