Już nie 282, a 298 tysięcy i nie 294, a 308 tysięcy – takiej zmiany cennika w ciągu weekendu dokonał niedawno jeden z wrocławskich deweloperów. Do podwyżek w ostatnim czasie przyznał się też jeden z jego konkurentów, działający również na rynku stołecznym. Winą za podwyżki obarczają coraz droższe grunty i brak rąk do pracy.
Jeśli nadal jest pani zainteresowana naszą ofertą, polecam oglądanie mieszkania w piątek, szybką decyzję i podpisanie umowy najpóźniej w poniedziałek, kiedy to podniesiemy ceny mieszkań – pisał do klientów w połowie grudnia sprzedawca w jednej z wrocławskich firm deweloperskich. Podwyżki cen w trakcie realizacji inwestycji należały raczej do rzadkości.
Tak, ceny podwyższamy
Pracownicy wrocławskiej firmy Rafin Development, z którymi rozmawialiśmy, choć nie chcą, by podawać ich nazwiska, dość otwarcie mówią o podwyżkach, podkreślając, że dotyczą tylko jednej inwestycji, na osiedlu Partynice. Ceny ofertowe lokali 2-pokojowych wzrosły tam o kilka do kilkunastu tysięcy złotych na mieszkaniu. Stan zaawansowania robót pozwala już klientom wejść na budowę, co – biorąc pod uwagę, że tutejsze lokale nadal są w sprzedaży – w okolicy wcale nie jest standardem. I właśnie między innymi na fakt względnie bliskiego terminu zakończenia inwestycji powołuje się deweloper, argumentując podniesienie cen. W wielu inwestycjach nie tylko na tym, ale i na sąsiednich osiedlach wyprzedano już nawet te lokale, które zostaną oddane do użytku dopiero w 2019 roku. Przedstawicielka dewelopera uzasadnia nowy cennik także podniesieniem standardu przygotowywanych mieszkań, w tym stosowaniem materiałów z wyższej półki.
Wyższymi cenami mieszkań niedawno zaskoczył klientów także inny deweloper. „Dom Development na jednym z osiedli ostatnio podniósł ceny o 150 zł/mkw. Poinformowali telefonicznie osoby, które były drugie w kolejce” – pisze jeden z internautów w komentarzu do dyskusji na temat cen mieszkań. – W ostatnim czasie podnieśliśmy ceny mieszkań średnio o około 4 proc., porównując rok do roku – potwierdza Radosław Bieliński, rzecznik prasowy Dom Development. – Podwyżki dotyczą większości naszych inwestycji. Spodziewamy się, że wzrostowy trend sprzedaży mieszkań wyhamuje w związku z tym, że podaż może nie sprostać popytowi. Ponadto może to pociągnąć za sobą zdecydowany wzrost cen mieszkań po kilku latach relatywnej stabilizacji – dodaje przedstawiciel spółki.
Sprzedaż droższa, bo zakupy droższe
Deweloperzy powołują się na różne powody podwyżek. Niektórzy, jak Rafin, z poczucia posiadania produktu lepszego od konkurencji, inni - za sprawą drożejącego procesu inwestycyjnego. W tym drugim wymiarze jak bumerang powraca wątek zmieniających się przepisów. W tym roku gorące dyskusje toczyły się wokół projektu Ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z uproszczeniem procesu inwestycyjno-budowlanego. Gdyby pierwotne założenia nowych przepisów weszły w życie, mogłyby nie pozostać bez wpływu na rozpoczęcie i przebieg wielu osiedli mieszkaniowych.
– Za sprawą ustawy o ustroju rolnym, zasób terenów pod wielorodzinne budownictwo mieszkaniowe i tak został już mocno ograniczony, a ceny takich gruntów poszybowały. W przypadku wejścia planowanych przepisów w życie, sytuacja uległaby dalszej komplikacji. Trudno powiedzieć, jaka część gruntów deweloperskich nie spełnia warunków nowelizacji, a więc może na długo zostać wykluczona z procesu inwestycyjnego. Od tego będzie zależał wpływ nowelizacji na pierwotny rynek mieszkaniowy – analizował na łamach Bankier.pl potencjalne scenariusze w branży Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl.
Zbliżające się zmiany w przepisach czy nowe wymogi energooszczędności wymieniane są w dyskusji o powodach do podnoszenia cen tak samo często, jak problemy z niedoborem rąk do pracy. Czasy, które cieszą pracownika, spędzają sen z powiek wielu pracodawcom. – W II połowie 2017 roku wyraźnie wzrosły koszty wykonawstwa, co w głównej mierze spowodowane jest trudnościami w pozyskiwaniu pracowników budów – mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny PZFD.
Sytuację częściowo ratują coraz liczniejsi na rodzimym rynku pracownicy z Ukrainy, ale i te zasoby mogą okazać się niewystarczające. – Oni też nie przyjeżdżają tutaj pracować za najniższą pensję, cena ich pracy rośnie – mówił podczas ostatnich Dni Dewelopera Edward Laufer, członek zarządu PZFD. Zdaniem Konrada Płochockiego pomóc mogłoby aktywne pozyskiwanie pracowników nie tylko z Ukrainy czy Białorusi, ale także dalej ze Wschodu. Deweloperzy wciąż oczekują też zmian w zakresie wydawania decyzji administracyjnych, w tym decyzji WZ oraz środowiskowych. Póki co, branża nastawia klientów na podwyżki. – W 2018 roku ceny mieszkań będą wzrastać i będzie to wzrost o ok. 5 proc. – zapowiada dyrektor generalny związku deweloperów.



























































