REKLAMA

Trump broni swych ludzi i oskarża media o fabrykowanie wiadomości

2017-02-16 23:41
publikacja
2017-02-16 23:41

Prezydent - USA Donald Trump podczas konferencji prasowej w czwartek stanął w obronie pracowników swej administracji, która, jak ocenia, pracuje znakomicie, skrytykował natomiast - media głównego nurtu za przedstawianie fałszywego obrazu jego działalności.

Trump broni swych ludzi i oskarża media o fabrykowanie wiadomości
Trump broni swych ludzi i oskarża media o fabrykowanie wiadomości
fot. Mike Carlson / / FORUM

Czwartkowa, półtoragodzinna konferencja prasowa była najdłuższym spotkaniem prezydenta Trumpa z przedstawicielami w ciągu pierwszych 27 dni sprawowania przez niego urzędu. Spotkanie miało charakter raczej konfrontacji.

Niecały miesiąc prezydentury Trumpa w amerykańskich mediach głównego nurtu zdominowały doniesienia o intrygach w Białym Domu, konfliktach z Meksykiem, a nawet z sojusznikami Ameryki takimi jak Australia; batalie prawne po wydaniu przez Trumpa antyimigracyjnego rozporządzenia wykonawczego, dymisja Michaela Flynna ze stanowiska doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego i rewelacje dziennika "The New York Times" o częstych kontaktach osób z najbliższego otoczenia prezydenta Donalda Trumpa z przedstawicielami władz Rosji.

"Włączam telewizję i widzę materiały pokazujące chaos i jeszcze raz chaos!" zauważył, nie kryjąc oburzenia prezydent Trump. "Tymczasem moja administracja działa jak świetnie naoliwiony mechanizm" - podkreślił. Po poprzedniku "odziedziczyłem bałagan. Bałagan w kraju i na świecie - narzekał.

Prezydent zaskoczył dziennikarzy swym atakiem na media, ponieważ czwartkowa konferencja prasowa formalnie została zwołana w celu przedstawienia nowego kandydata na stanowisko ministra pracy. Pierwszy kandydat Trumpa na to stanowisko - Andrew Puzder, szef sieci jadłodajni szybkiej obsługi, wycofał swoją kandydaturę po tym, gdy kilku Republikanów zapowiedziało, iż nie mają zamiaru głosować za zatwierdzeniem tej nominacji.

Prezydent Trump rozpoczął konferencję od krótkiego przedstawienia nowego kandydata na stanowisko ministra pracy, po czym przez 30 minut - wyliczał osiągnięcia swej administracji, by następnie napiętnować media i "autorów przecieków", którzy wyrządzili, jak ocenił, wielkie szkody społeczeństwu amerykańskiemu.

Odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy o przecieki dotyczące kontaktów jego doradców z władzami Rosji, Trump stwierdził, że przecieki jako takie były prawdziwe, jednak informacje w nich zawarte fałszywe", co dało powód do dalszych spekulacji w mediach.

Utyskiwania na mijanie się z prawdą w przypadku dziennikarzy, nie przeszkodziło Donaldowi Trumpawi w kilkakrotnym podaniu niezgodnej z prawdą informacji, że jego zwycięstwo wyborcze w kolegium elektorskim było największe od czasów Ronalda Reagana. W rzeczywistości, Demokraci: Bill Clinton, Barack Obama, a także Republikanin George H. Bush otrzymali w istocie więcej głosów elektorskich niż Donald Trump w 2016 r.

Filipika Trumpa i jego oskarżenia wobec środków społecznego przekazu wywołała protesty nawet mediów z reguły przychylnych Trumpowi, jak chociażby konserwatywna sieć telewizyjna Fox News.

W swoim monologu, który John Bussey, zastępca redaktora naczelnego dziennika "The Wall Street Journal" nazwał "strumieniem świadomości", Trump nie szczędził ostrych słów takim mediom głównego nurtu, jak - sieć telewizyjna CNN, dziennik "The New York Times", a nawet uchodząca "za probierz dziennikarskiej rzetelności" BBC. Dostało się nawet konserwatywnemu dziennikowi "The Wall Street Journal" wydawanemu przez sojusznika Trumpa, magnata medialnego Rupperta Murdocha.

Trump nazwał "skandalicznymi" i "hańbiącymi" doniesienia tego dziennika o tym, że szefowie amerykańskich agencji wywiadowczych nie przekazują prezydentowi wszystkich informacji w obawie, by nie przedostały się one w niepowołane ręce. Taka informacja została opublikowana przez "WSJ" w czwartek.

Zdaniem prezydenta fabrykowanie newsów i rozpowszechnianie "fałszywych informacji" jest inicjowane przez jego przeciwników politycznych, którzy nie mogą pogodzić się ze swą przegraną w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich.

Trump poskarżył się także, że cokolwiek zrobi, jest to przedstawiane w krzywym zwierciadle przez - media. Źle, gdy chce dogadać się z Rosją, tak jak postulowała Hillary Clinton, i źle także, gdy zdecydowanie zareaguje na prowokacje Rosji. "Nie mam żadnych kontaktów z Rosją, nie mam żadnych inwestycji w Rosji, ani nie pożyczałem od nich żadnych pieniędzy" zadeklarował Trump podczas konferencji. "Cała ta sprawa z Rosją, to podstęp!" podkreślił dwukrotnie.

Jak argumentował, takie sfabrykowane wiadomości paraliżują go i powodują, że nie jest w stanie podjąć właściwych działań wobec Rosji. Zapytany o ostatnie prowokacje rosyjskie: obecność rosyjskiego okrętu szpiegowskiego na wodach międzynarodowych przy wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych czy też rozmieszczenie rakiet samosterujących krótkiego zasięgu, co jest pogwałceniem układu o likwidacji pocisków rakietowych średniego i krótszego zasięgu z 1987 r. (INF), Trump odparł: "przyjrzyjcie się w jakim momencie Rosja to robi".

Trump poskarżył się także, że cokolwiek zrobi, jest to przedstawiane w krzywym zwierciadle przez - media. Źle, gdy chce dogadać się z Rosją, tak jak postulowała Hillary Clinton, i źle także, gdy zdecydowanie zareaguje na prowokacje Rosji.

Trump po raz pierwszy przyznał, że to on sam zażądał rezygnacji swojego doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, którego nazwał przy tym "wspaniałym człowiekiem. "Kontaktując się z rosyjskim ambasadorem w Waszyngtonie, Flynn nie robił niczego złego" zaznaczył Trump. Rezygnacja stała się nieuchronna - wskazał ponieważ gen. Flynn wprowadził w błąd wiceprezydenta-elekta, a potem nawet o tym nie pamiętał". "Dla mnie to jest nie do przyjęcia" wyjaśnił Trump.

Opinię prezydenta o szkodliwości przecieków podziela przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan. Podczas spotkania z dziennikarzami w czwartek, wyraził on opinię, że liczne, nękające administrację Trumpa przecieki, w szczególności zaś przecieki ze źródeł tajnych, powinny być przedmiotem śledztwa kryminalnego, a osoby odpowiedzialne za ujawnienie takich informacji ukarane.

Trump: W przyszłym tygodniu nowy dekret, by chronić Amerykanów

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartek, że w przyszłym tygodniu wyda nowy dekret, aby "w pełni chronić nasz kraj". Nie zdradził jego szczegółów. Antyimigracyjny dekret, jaki Trump podpisał w styczniu, został zawieszony przez sąd federalny.

Szef państwa podkreślił, że nowe rozporządzenie będzie uwzględniało ostatnie decyzje wymiaru sprawiedliwości.

Ocenił, że poprzedni dekret w sprawie imigracji, który zakazywał wjazdu do USA obywatelom siedmiu państw z muzułmańską większością, był realizowany "bardzo sprawnie", i skrytykował decyzję amerykańskiego sądu, który doprowadził do tymczasowego zawieszenia wykonywania tego rozporządzenia.

Zaznaczył, że dekret miał w pierwotnym zamierzeniu zacząć obowiązywać dopiero po około miesiącu od ogłoszenia, ale zamiast tego wprowadził go w życie szybko, aby "osoby z wrogimi zamiarami" nie miały czasu na wjazd na terytorium USA. W przeciwnym razie "stracilibyśmy wiele czasu i może też wiele istnień ludzkich" - dodał.

Zadeklarował również, że będzie "bardzo wspaniałomyślny" wobec tzw. dreamers, czyli osób, które jako dzieci zostały nielegalnie przewiezione do USA. Obecnie ich status prawny reguluje ustawa wydana przez poprzednią administrację; na jej podstawie takie osoby mają pozwolenie na pobyt i pracę.

Trump ogłosił również, że nowym nominatem na stanowisko ministra pracy jest Alexander Acosta, dziekan szkoły prawniczej Florida International University i były prokurator federalny Florydy. W przeszłości był członkiem krajowej rady pracowniczej (National Labor Relations Board).

Dzień wcześniej pierwszy zgłoszony przez prezydenta kandydat na to stanowisko Andrew Puzder wycofał się, gdy stało się jasne, że nie ma szans na zdobycie niezbędnego poparcia wśród republikańskich senatorów. Na jaw wyszło bowiem, że Puzder w przeszłości zatrudniał pomoc domową, która nie miała pozwolenia na pobyt w USA.

Prezydent USA skrytykował prasę za "niekontrolowany brak uczciwości" i dokonywanie wypaczeń. Zapowiedział, że będzie komunikował się "bezpośrednio z ludźmi". Wyraził nadzieję na dobre relacje z mediami, ale dodał, że jeśli tak się nie stanie, "to też będzie w porządku".

Trump podkreślił, że wbrew medialnym doniesieniom jego administracja działa "jak dobrze naoliwiona maszyna".

Wypowiedział się też w sprawie byłego już doradcy ds. bezpieczeństwa państwa Michaela Flynna, zdymisjonowanego za to, że w rozmowie z ówczesnym wiceprezydentem elektem Mike'iem Pence'em przedstawił "niekompletne informacje" w sprawie rozmów telefonicznych, jakie odbył z rosyjskim ambasadorem w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem.

Kontaktując się z rosyjskimi przedstawicielami, Flynn "tylko wykonywał swoją pracę" i "nie zrobił nic złego" - powiedział Trump. "Nie zlecałem mu tego (rozmowy z przedstawicielami rosyjskich władz w sprawie sankcji wobec Rosji - PAP), ale zrobiłbym to, bo na tym polegała jego praca" - dodał.

Zaznaczył jednak, że poprosił Flynna o dymisję, ponieważ "nie był zadowolony" ze sposobu, w jaki informacje o rozmowie z Kislakiem przekazał Pence'owi. Prezydent zapowiedział, że ma już dobrego kandydata w miejsce Flynna, nie zdradził jednak jego nazwiska.

Trump powiedział, że nikt z jego sztabu wyborczego przed wyborami prezydenckimi w listopadzie 2016 roku nie kontaktował się z przedstawicielami władz Rosji. Oświadczył, że sam również nie ma kontaktu ani powiązań z Rosją. "Nie mam nic wspólnego z Rosją, nie mam tam żadnych biznesów, nic nie wiem" - powiedział.

Zaznaczył, że w interesie USA jest poprawa relacji z Rosją, ponieważ oba państwa to państwa atomowe, a ryzyko konfliktu z Moskwą jest znaczące. Jednak jego zdaniem doniesienia amerykańskich mediów o powiązaniach między jego administracją a Rosją mogą utrudnić poprawę stosunków.

"(Rosyjski prezydent Władimir) Putin prawdopodobnie zakłada, że nie dogada się już ze mną, bo dla (amerykańskiego) polityka byłaby to niepopularna decyzja" - ocenił Trump.

Zastrzegł, że aby zachować element zaskoczenia, nie będzie przedstawiał z wyprzedzeniem, jak zamierza odpowiadać na prowokacje ze strony Rosji, Korei Północnej czy Iranu.

Prezydent zapowiedział też, że na początku lub w połowie marca złoży projekt zmian do ustawy o opiece zdrowotnej, potocznie zwanej Obamacare. W kampanii wyborczej Trump zapowiadał, że doprowadzi do zniesienia i zastąpienia tej ustawy, sztandarowego projektu jego poprzednika, Demokraty Baracka Obamy.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski (PAP)

tzach/ mars/

Źródło:PAP
Tematy
Znajdź pracownika na Pracuj.pl już od 41,70 zł!

Znajdź pracownika na Pracuj.pl już od 41,70 zł!

Advertisement

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~Sgg
Ktoś z bankiera przeczytał ten artykuł przed publikacją? Zauważył powtarzające się akapity? Totalna amatorszczyzna.

Nie wspominam, że od samej treści można dostać raka. Ile można straszyć tą Rosją. Rosja wpływa na wyniki wyborcze w Polsce, Rosja wpływa na BREXIT, Rosja wpływa na wybory w Francji, Rosja wpływa na Trumpa...Jaka
Ktoś z bankiera przeczytał ten artykuł przed publikacją? Zauważył powtarzające się akapity? Totalna amatorszczyzna.

Nie wspominam, że od samej treści można dostać raka. Ile można straszyć tą Rosją. Rosja wpływa na wyniki wyborcze w Polsce, Rosja wpływa na BREXIT, Rosja wpływa na wybory w Francji, Rosja wpływa na Trumpa...Jaka ta Rosja jest potężna! Pogrywa całym światem z tej Syberii!

Uwaga. Jutro w: PAP Bankier.pl GW BBC WSJ: Rosja wpływa na wybory na Marsie!
~foka
tak zwane media "demokratyczne" trzeba likwidowac
juz dlugo nic nie maja wspolnego z przekazywaniem wiadomosci
WSZYSTKIE sa upolitycznione mam odruchy wymiotne ogladajac cnn
~Domomo
Trzeba ich sadzic za wprowadzanie w blad i celowe wielokrotne proby manipulowania ludnoscia. Pare, paredziesiat miliardow kar i sie skonczy klamstwo.
~Polak
Pani Trump, u nas jest to samo tylko że od roku. Media tzw głównego ścieku zajmują się praktycznie tylko szczuciem i pluciem na obecny rząd. Przez wcześniejsze 8 lat było tylko lukrowanie, więc teraz sobie odbijają. Tak działają właśnie lewackie media - kłamstwo jest och główną bronią.
~hehehe
ten sam sponsor - p. Soros jest gl. "widzialnym" wrogiem Trumpa

ciekawe kto wygra
~sorry
Ma 100% racji. We Francji od tygodnia rozruchy, w Paryżu nawalanki z policją, a mediach cisza jak makiem zasiał.
~lolopindolo
Za to w Polsce pani Merkel podczas zeszłotygodniowej wizyty, upomniała J.Kaczyńskiego, że nie reaguje on na "zalecenia" Komisji Europejskiej wydane Polsce, w sprawie zagrożenia demokracji. Takie to lewackie kryteria, że we Francji, bandy zasiłkowych muzułmanów, mogą palić żywcem policjantów w samochodach, a w Polsce podtrzymuje Za to w Polsce pani Merkel podczas zeszłotygodniowej wizyty, upomniała J.Kaczyńskiego, że nie reaguje on na "zalecenia" Komisji Europejskiej wydane Polsce, w sprawie zagrożenia demokracji. Takie to lewackie kryteria, że we Francji, bandy zasiłkowych muzułmanów, mogą palić żywcem policjantów w samochodach, a w Polsce podtrzymuje się sztucznie, lokalne wydumane piekiełko...
~tyle
Według dostępnych badań ponad 80% dziennikarzy czy to w USA czy w Europie Zach ma poglądy lewicowe lub lewackie. To tyle na temat obiektywizmu i rzetelności zachodnich mediów.
~przemol
nie dziennikarze - a wlasciciele mediów
i nie lewackie, a uzywaja lewactwa dla kasiory
~Hmmm
Te zdjęcie,to tak z dziennikarskiego obiektywizmu a la Superstacja,nie?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki