Tania praca szybko drożeje

Jednostkowe koszty pracy w Polsce wciąż należą do jednych z najniższych w Unii Europejskiej, ale równocześnie w ostatnich kwartałach szybko rosną. Ten sam proces obserwujemy także w pozostałych krajach naszego regionu.

W sam środek przedwyborczej dyskusji o płacy minimalnej wpadły cyklicznie publikowane dane Eurostatu – czyli unijnego urzędu statystycznego. W drugim kwartale jednostkowe koszty pracy w Polsce były o 7,8% wyższe niż rok wcześniej – wyliczył Eurostat. Dwucyfrową dynamikę płac odnotowano także w innych krajach Europy Środkowej: w Czechach (o 8% rdr), Estonii (8,3%), na Węgrzech (10,1%), Słowacji (10,6%), Bułgarii (11%) i Rumunii (12,4%).

(Eurostat.)

Dla porównania, w strefie euro koszty pracy zwiększyły się tylko o 2,7% rdr, a w całej Unii Europejskiej o 3,1%. To „zasługa” niskiego wzrostu płac w bogatych krajach UE oraz wciąż utrzymującego się ekonomicznego marazmu na europejskim Południu. Na przykład w Portugalii jednostkowe koszty pracy zwiększyły się ledwie o 0,9%, we Włoszech o 1,6%, Francji o 2%, a w Niemczech i Hiszpanii po 3,2%.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Pierwszym wyjaśnieniem są różnice w tempie wzrostu gospodarczego. Gospodarki naszego regionu wciąż rosną w tempie 4-5% rocznie, podczas gdy do Niemiec prawdopodobnie zawitała recesja, a dynamika PKB Włoch pozostaje zerowa.

Po drugie, w UE mamy do czynienia z dużą rozbieżnością w poziomie inflacji cenowej. Zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych (HICP) w lipcu był w Rumunii aż o 4,1% wyższy niż przed rokiem. Na Węgrzech inflacja HICP wyniosła 3,3%, w Słowacji i Łotwie 3%, a w Polsce i Czechach odpowiednio 2,5% i 2,6%. W strefie euro statystyczny wzrost cen wyniósł tylko 1%.

Po trzecie, Europa Środkowa w dalszym ciągu korzysta na przenoszeniu produkcji oraz centrów usług wspólnych z Zachodu. Praca w naszym regionie wciąż jest znacznie tańsza niż w bogatych krajach „starej UE”. Po prostu „nadganiamy” kraje bogatsze, wciąż jednak pozostając na bardzo niskim poziomie.

Według danych Eurostatu w 2018 roku przeciętny koszt godziny pracy w Polsce wynosił 10,1 euro. To nieco więcej niż na Łotwie (9,3 euro), na Węgrzech (9,2 euro) i Litwie (9,0 euro) oraz wyraźnie więcej niż w Rumunii (6,9 euro) oraz Bułgarii (5,4 euro). Wyżej przytoczone stawki to tzw. duże brutto - czyli płaca brutto powiększona o „składki” na ubezpieczenia społeczne płacone po stronie pracodawcy. Dane dotyczą tylko przedsiębiorstw zatrudniających przynajmniej 10 pracowników i nie obejmują rolnictwa i administracji publicznej.

(Eurostat.)

Mimo ostatnich wzrostów płace w Polsce wciąż stanowią zaledwie 25-35% płac w Europie Zachodniej. Przeciętny koszt godziny pracy w Wielkiej Brytanii wynosił bowiem (w przeliczeniu) 27,4 euro, we Włoszech 28,2 euro, w Niemczech 34,6 euro, a we Francji 35,8 euro. Raz jeszcze przypomnijmy, że w skład kosztów pracy wchodzą same płace oraz podatki na nie narzucane (te w postaci różnorakich „składek” w Europie nierzadko potrafią stanowić 40% ceny pracy).

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 15 dr_zweig

Brytyjczyk płaci minimalną na poziomie 5500 zł netto plus ok 1000 zł reszty narzutów. Niewiele bo kwoty wole są od podatku i zwolnienia od składek. W sumie taki pracownik kosztuje ok. 6500 zl
W Polsce płacisz 2500 zł brutto czyli 3000 zł w rzeczywistości. Ale dolicz, że w Polsce pierwsze 33 dni chorobowego płaci pracodawca, szkolenie BHP, obowiązkowe badania medycyny pracy
Narzuty w Polsce są tak wielkie, że pracownik zarabia CZTERY razy mniej NETTO niż na zachodzie ale kosztuje pracodawcę tylko DWA razy mniej
Jak sie do tego doliczy koszty energii elektrycznej to nie dziwi, że produkcja zaczęła sie wynosić z Polski, nawet wraca na Zachód.
Poprzez absurdalnie wysokie ubruttowienie wprowadzone przez Buzka 20 lat temu, nikłą kwote wolną od podatku, brak kwoty wolnej od składek społecznych każde podniesienie stawek netto o 1 zł podwaja koszt zatrudnienia w Polsce.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 10 bt5

Do Pluto 85md. W krajach skandynawskich zarobki ze stanów niskich płacą 28-36 % podatku, ale w tym jest zus. To u Nas Rzońca chce aby całosc narzutów nie przekraczała 35%. Na razie głupie ludzie nie wiedzą że płacą w Polsce podatki wyższe niż w skandynawi. Tam wysokie podatki płacą tylko wysoko zarabiający.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 1 degrengolada

co z tego jak podniosą najniższą krajową jak pracodawca da śmieciówkę i zaproponuje głodową stawkę godzinową ?

! Odpowiedz
4 24 hfjdj

No to wtedy sam zostaniesz pracodawcą i zaproponujesz sobie i współpracownikom lepszą pensje.

! Odpowiedz
5 23 pluto85md

Jezeli miara sukcesu maja byc koszty pracy, to widze wspaniale perspektywy. Tyle ze koszty pracy to co innego niz same wynagrodzenia netto. Spojrzcie na tabelke, o ile tansza jest od nas Rumunia, a teraz przyjmijcie do wiadomosci, ze Rumuni zarabiaja tyle samo co Polacy (netto), w granicach 5% bledu statystycznego. To sa oczywiscie skrajne przypadki, wysokoopodatkowanej placy w Polsce na poziomie krajow skandynawskich, z najnizej obok Estonii opodatkowanym krajem. W PL kwota wolna od podatku to 3 tys z groszem, w Rumunii od 2020 35 tys Lei ( okolo 32 tys zl). Do tego nieco nizsze skladki i mamy przepasc w kosztach i niemal rownowage w zarobkach.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 5 and00

Jesteś pewien że Rumunia jest tańsza niż Polska?
Bo ja nie koniecznie

! Odpowiedz
8 11 hfjdj odpowiada and00

A co za różnica. Obydwoje nic nie wiecie i na niczym się nie znacie. Przecież widać jak ludzie żyją nie trzeba się gnębić danymi. Ja widzę poprawę z roku na rok. A w porównaniu do lat 90' to niebo a ziemia.

! Odpowiedz
5 24 specjalnie_zarejestrowany2

Zawód przyszłości to pobieracz zasiłków.

! Odpowiedz
10 4 hfjdj

Możesz przecież równie dobrze żebrać.

! Odpowiedz
5 33 grzegorzkubik

Słucham tych różnych ekonomistów to tu to tam jak biadolą o podwyżkach wynagrodzeń. Jaskie to złe i niedobre. A czy któryś z tych cwaniaczków przewidziało, że w tym roku S&P 500 skoczy ponad 3000 punktów, czy przypadkiem nie pomylili się w swych prognozach cen złota. Nikt z nich nie przewidział ceny ponad 1500USD za uncję złota a od rana do wieczora zwijają głodne kawałki. Gdyby taki inwestor giełdowy kierował się ich opiniami to by zbankrutował. Ich analizy prezentują się jak mowa przeciętnego pijaczka z ławeczki a bywa, że taki pijaczek lepiej potrafi analizować stan gospodarki.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.