Już nie tylko samorządy, lecz także posłowie PiS zasiadający w komisji zdrowia chcą, by rządowy projekt ustawy o modernizacji szpitali wyrzucić do kosza - pisze w piątek "Gazeta Wyborcza".


"Minister Adam Niedzielski nazywa projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa +konstytucją dla szpitali+. Ma powstać Agencja Rozwoju Szpitali, która podzieli je na cztery kategorie - od najlepszej do najgorszej. Jedynym kryterium ma być sytuacja finansowa. ARS będzie przygotowywać plany naprawcze, rozdzielać miliardy na inwestycje, decydować, gdzie zamknąć oddział, a nawet cały szpital, a także gdzie zwalniać lub przenosić personel" - pisze "GW".
Wskazuje, że do lecznic kategorii D, czyli właśnie najgorszej, oraz kategorii C Agencja wyśle nadzorcę (w przypadku szpitali przekształconych w spółki będzie to zarządca). Jeśli dyrektor nie będzie wypełniać jego poleceń, Agencja będzie go mogła odwołać bez pytania samorządu o zdanie. Nadzorca będzie też mógł zaciągać zobowiązania w imieniu szpitali, ale nie będzie za nie odpowiadać, a od jego decyzji nie będzie się można odwołać.
"Dyrektorzy już od dawna mówią o ARS +Agencja Dobijania Szpitali+. Jeśli ustawa wejdzie w życie, pozbawi dyrektorów samodzielności w podejmowaniu decyzji, a samorządy - realnej władzy nad szpitalami. Nawet szpitale z kategorią A i B będą się musiały podporządkować agencji, żeby otrzymać pieniądze na inwestycje. Jak się dowiadujemy, ustawa budzi duży niepokój w PiS - zwłaszcza tam, gdzie dotychczas partia ma najwięcej zwolenników, czyli na przykład na Podkarpaciu" - podaje "GW".
"W Ministerstwie Zdrowia wykonano symulację kategoryzacji. Na 574 szpitale 30 otrzymało kategorię D, z czego trzy właśnie na Podkarpaciu: w Lesku, Sanoku i Ustrzykach Dolnych. To i tak jeszcze nie najgorzej. Aż dziewięć szpitali z 30, którym nadano kategorię D, jest w województwie śląskim. A na Mazowszu takich szpitali jest pięć: Powiatowe Centrum Zdrowia w Otwocku, szpital w Pruszkowie, Wojewódzki Zespół Publicznych Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej w Warszawie, Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji oraz Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, czyli szpital na Banacha. Dla dwóch ostatnich placówek zagrożenie likwidacją jest jednak iluzoryczne - to duże i zbyt znaczące placówki. Co innego szpital gdzieś na +krańcu świata+, na przykład w Ustrzykach Dolnych" - dodaje gazeta. (PAP)

wni/ mk/


























































