Od wczoraj rynki finansowe coraz mocniej obawiają się fali niewypłacalności europejskich rządów. Obligacje Grecji w oczach tracą na wartości – dziś rentowność papierów dwuletnich wzrosła do 26%, by jednak później spaść do 17,35%. Podobno szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego powiedział niemieckim politykom, że Grecja będzie potrzebowała aż 120 mld euro pożyczki wobec obiecanych 45 mld €.
Tymczasem coraz więcej zamieszania sieją decyzje agencji Standard & Poor’s. Wczoraj S&P usankcjonowała stan faktyczny, obniżając rating Grecji do poziomu śmieciowego oraz obniżając o dwa stopnie ocenę Portugalii. Dziś po południu S&P ścięła o jedno oczko rating Hiszpanii (do poziomu AA). Patrząc na zachowanie cen obligacji, rynek na kolejnego eurobankruta typuje teraz Portugalię, której dwuletnie papiery osiągnęły rentowność 5,3%. Następne w kolejce mogą być Włochy i Hiszpania.
Niepewność na rynku długu od razu przełożyła się na spadki cen akcji. Wzmożona wyprzedaż trwała do południa, gdy główne europejskie indeksy traciły po przeszło 1%. Później jednak w inwestorów wstąpiła nadzieja, że politykom jeszcze raz uda się zamieść problemy pod dywan. Jednakże na wspólnej konferencji prasowej niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, szefa MFW oraz prezesa EBC nie padły żadne konkretne obietnice. Decydenci stwierdzili jedynie, że negocjacje w sprawie pomocy dla Grecji należy przyspieszyć.
Narastająca niepewność oraz obniżka ratingu Hiszpanii ostatecznie przekonała inwestorów do sprzedawani akcji. W Londynie indeks FTSE100 stracił 0,3%, niemiecki DAX spadł o 1,2%, zaś paryski CAC40 zniżkował o 1,5%. W Atenach indeks ASE po wczorajszym 6-procentowym tąpnięciu zyskał 0,6%. Lizboński PSI20 spadł o 1,9%, zaś w Madrycie skala spadków sięgnęła 3%.
K.K.































































