Stało się. Frank tańszy niż przed „czarnym czwartkiem” z 2015 r.

analityk Bankier.pl

Frankowcy mają powody do zadowolenia. Niespełna trzy lata po „frankogeddonie”, kurs szwajcarskiej waluty wrócił do punktu wyjścia. Niewykluczone, że w 2018 r. ciężar zainteresowania przeniesie się na osoby spłacające kredyty złotowe.

Prosimy nie regulować odbiorników. Frank szwajcarski kosztuje już tylko 3,534 zł.

[Aktualizacja: w czwartkowy poranek frank jest jeszcze tańszy i kosztuje mniej niż 3,53 zł]

To poziom niższy od kursu z przedednia słynnego frankogeddonu (15.01.2015 r.), kiedy w wyniku decyzji banku centralnego kurs helweckiej waluty poszybował wysoko ponad 4 złote. 14 stycznia 2015 r. szwajcarska waluta kosztowała bowiem 3,54 zł.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Statystycznie rzecz ujmując, po pamiętnym 15 stycznia 2015 r. kurs CHF/PLN rósł przez 373 dni i spadał przez 392 dni – frankowcy sprawdzający codziennie kurs nie zawsze byli więc w euforii. Najważniejsze jednak, że skala spadków w tym okresie wyniosła aż blisko 18 proc. (przyjmując kurs zamknięcia z 15.01.2015 r. na poziomie 4,30 zł – w trakcie feralnego dnia rynek szalał na tyle mocno, że różne źródła podawały odmienne wskazania).

Oczywiście, kurs sprzed rynkowego załamania nie jest wymarzonym kursem dla wszystkich. Dość powiedzieć, że w jeszcze z 2008 r. frank kosztował mniej niż 2 złote. Aby na przełomie lipca i sierpnia, kiedy obchodzić będziemy dziesiątą rocznicę dołku na szwajcarskiej walucie, frank mógł kosztować znów mniej niż 2 zł, potrzebna byłaby gigantyczna, ponad 40-procentowa korekta. Takiej w najbliższej przyszłości nie zapowiadają nawet najwięksi optymiści (choć z drugiej strony warto oczywiście pamiętać, ile warte są prognozy dla franka szwajcarskiego).

Spadek kursu franka to wynik ostatniej siły złotego (w 2017 r. nasza waluta wspólnie z koroną czeską zyskała najwięcej na świecie wśród głównych walut), jak i pewnej słabości franka. To nie przypadek, że również dziś EUR/CHF atakuje kolejne maksima (1,176 franka za 1 euro) i wydaje się, że w jego zasięgu leży zbliżenie się do poziomu 1,20 CHF - tego samego poziomu, którego przez lata bronił Szwajcarski Bank Narodowy, a którego porzucenie spowodowało popłoch na rynkach.

Od frankowców do złotowców?

W ciągu ostatnich trzech lat sprawa kredytów frankowych urosła w Polsce do rangi jednego z najważniejszych problemów ekonomicznych, nad którym pochylali się przedstawiciele niemal wszystkich sił politycznych. W ostatnich miesiącach jak na dłoni widać było jednak, że wraz ze stopniowym spadkiem kursu franka, temat przestał przyciągać polityków. W efekcie ubiegły rok można nazwać rokiem końca złudzeń w tej sprawie.

- Miękkie rozwiązania zwyciężyły – tak można podsumować najważniejsze zmiany w podejściu do problemu kredytów „walutowych”, jakie zaszły w 2017 r. Ustawa spreadowa trafiła do legislacyjnej zamrażarki, a zasady konwersji zobowiązań mają wypracować banki pod finansowym naciskiem przygotowywanych regulacji. Na politycznym froncie nadzieje frankowców poległy, ale w sądowych sporach sytuacja wygląda nieco inaczej – pisał niedawno Michał Kisiel, analityk Bankier.pl. Więcej na temat obecnego stanu gry w sprawie kredytów frankowych przeczytasz w jego artykule „Kredyty frankowe – rok końca złudzeń”.

Na koniec warto przypomnieć, że wartość wszystkich kredytów udzielonych we frankach szwajcarskich stanowi 24,3 proc. wszystkich kredytów w Polsce, choć sami frankowcy stanowią jedynie 5,7 proc. polskich kredytobiorców (ok. 870 tys.). Jak wynika z ostatniego raportu Biura Informacji Kredytowej, opóźnienia w spłacie odnotowano jedynie 1,1 proc. kredytów frankowych (10 225 osób).

Niewykluczone, że w 2018 r. ciężar uwagi przeniesie się z frankowców na osoby spłacające kredyty denominowane w złotych. Najwięcej w tym względzie zależy od Rady Polityki Pieniężnej. Chociaż niektórzy członkowie Rady z prezesem Glapińskim na czele sugerują, że stopy powinny pozostać bez zmian aż do 2019 r., to jednak większość analityków jest zdania, że pierwszej od sześciu lat podwyżki stóp doświadczyć możemy już w drugiej połowie tego roku.

Poza kwestią stóp procentowych, problemem dla wielu gospodarstw domowych może okazać się zakończenie dopłat z programu "Rodzina na swoim". Więcej na ten temat przeczytasz w artykule "40 tys. kredytobiorców może czekać niemiła niespodzianka".

Michał Żuławiński

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj więcej na temat: Życie z frankiem

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 2 karnychf

wg Art. 69. Umowa kredytu
Dz.U.2017.0.1876 t.j. - Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. - Prawo bankowe
"1. Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu" - DLACZEGO NAGLE WSZYSCY ZAPOMNIELI O TYM PRZEPISIE PRAWA i dyskutują o kwocie raty, a nie o kwocie kredytu pozostającej do zwrotu? Jest przeciez wyraźnie napisane w w/w przepisie PRAWA, iż kredytobiorca zobowiązany jest do ZWROTU KWOTY WYKORZYSTANEGO KREDYTU, a nie do zwrotu kwoty przeliconego na CHF kredytu jak twierdza banki. Proste? Proste! Wystarczy przestrzegac prawa. Więcej na: karnychf.com

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
19 11 gornikspekulant

juz nie protestuja bo frank niski!!!!!!! to jak stopy procentowe NBP podniesie kredyt mi wzrosnie to ja tez moge isc protestowac bo mam do tego moralne prawo......

! Odpowiedz
3 19 marekrz

Dlaczego niewielki spadek kursu franka nie rozwiązuje problemu?

Średni kurs wypłaty kredytu wg Komisji Nadzoru Finansowego wynosi 2,25. Wg ankiety wykonanej przez SBB kurs ten wynosi ok 2,35. Ciągle jest więc on znacznie wyższy od kursu wypłaty.
Niższy kurs franka nie rozwiązuje problemu obecności w umowach od chwili ich zawarcia niezgodnych z prawem zapisów dotyczących waloryzacji kursem CHF.
Niższy kurs franka nie sprawi, że z banków odejdą ludzie, którzy dopuścili się nieuczciwości. Cały czas będą oni trwać na swoich stanowiskach i szkodzić kolejnym klientom oferując kolejne nieuczciwe produkty.
Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów już wkrótce czeka nas podwyżka stóp procentowych, co oznacza, że od podwyższonego nieuczciwą waloryzacją do waluty kapitału, kredytobiorcy zapłacą dużo wyższe odsetki niż obecnie. Problem wyższych stóp procentowych i wysokich, w porównaniu do innych europejskich krajów kosztów kredytu w Polsce, dotyczyć będzie także kredytobiorców złotowych. Innymi słowy - pan Glapiński i cała Rada Polityki Pieniężnej będzie tak tańczyć jak im zagrają inne banki centralne w Stanach i Europie.
Niższy kurs franka nie zadośćuczyni strat kilkudziesięciu tysiącom rodzin, które już utraciły dorobek życia, a czasem życie na skutek nieuczciwych działań banków w przeszłości.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
55 26 czytacz

Pozwy zupełnie bezsensowne-widziały bowiem gały i głowy wiedziały co brały.cwaniacy chcieli byc lepsi od innych to dostali nauczkę i tyle.

! Odpowiedz
20 48 rubikk

Frank kosztuje tylko 3.53... Jakie tylko? To jest nadal kosmiczna cena. Ale w sumie dobrze się stało trzy lata temu. Wróciliśmy do kursu sprzed fatalnej decyzji SNB, ale dzięki tej właśnie decyzji posypały się pozwy przeciwko bankow w dużej mierze wygrane. Społeczeństwu otworzyły się oczy jak bardzo jesteśmy oszukiwani. Swojego pozwu oczywiście nie zamierzam wycofywać z powodu niskiego kursu. Idziemy po was banksterzy!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
27 16 cest_la_vie

Cwaniactwo do samego konca

! Odpowiedz
11 13 hfjdj

Czyli wszystko jasne. Innymi słowy problemu nie widziano dopóki kurs był odpowiednio niski :) Czy ktoś jeszcze będzie mówił że deszcz pada gdy na niego sikają i dalej twierdził że chodziło tylko o jakieś klauzule?

! Odpowiedz
0 1 rudy_g odpowiada hfjdj

Co jest dla Ciebie jasne?

! Odpowiedz
2 36 szogun1987

Państwo oczywiście wtrąciło się w najgorszym momencie. Zalecenie KNF aby nie udzielać kredytu w walucie innej niż ta w której się zarabia, zostało wdrożone gdy kurs był na szczycie. Jeżeli komuś udałoby się wtedy wziąć kredyt we Frankach dzisiaj opłaciłoby mu się wziąć kredyt, kupić franki i zrobić nadpłatę na kredycie hipotecznym.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 18 hfjdj

A gdyby ryby. A gdybym jak wczoraj w kasynie postawił na ruletce na nr 18 to byłbym taki bogacz że i to KNF by się mną interesowało :)

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl