40 tys. kredytobiorców może czekać niemiła niespodzianka

analityk Bankier.pl

W 2018 r. ponad 40 tys. kredytobiorców hipotecznych czeka pewna podwyżka rat. Osoby, które zaciągnęły w 2010 r. zobowiązanie w programie „Rodzina na swoim”, przestaną otrzymywać dopłaty. Zmiana może zbiec się z pierwszą od lat podwyżką stóp, co dodatkowo zwiększy comiesięczne obciążenia.

Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych mogli zaoszczędzić kredytobiorcy, którzy kilka lat temu skorzystali ze schematu „Rodzina na swoim”. Klienci, którzy spełnili wymagania (m.in. dotyczące powierzchni i ceny nieruchomości), przez 8 lat otrzymywali dopłaty do odsetek wliczanych do raty. Program rozpoczął się w 2007 roku, ale początkowo nie cieszył się popularnością. Dopiero w 2009 roku liczba zaakceptowanych wniosków skokowo wzrosła z kilku do 30 tysięcy.

Wygaśnięcie dopłat w programie "Rodzina na swoim" może zbiec się z podwyżką stóp procentowych
Wygaśnięcie dopłat w programie "Rodzina na swoim" może zbiec się z podwyżką stóp procentowych (YAY Foto)

Okres szczytowej popularności „Rodziny na swoim” przypadał na lata 2010-12. W tym czasie liczba podpisanych umów sięgnęła łącznie niemal 100 tys. sztuk. W 2018 r. „kredytowy reset”, czyli zmiana harmonogramu spłaty spowodowana zakończeniem dopłat, dotknie generację kredytobiorców z 2010 r. – ponad 43 tys. kontraktów.

Liczba kredytów "Rodzina na swoim" udzielonych w poszczególnych latach
Liczba kredytów "Rodzina na swoim" udzielonych w poszczególnych latach (Bank Gospodarstwa Krajowego)

Warto przypomnieć, że banki oferujące kredyty „Rodzina na swoim” nierzadko stosowały wobec produktów z dopłatą inne cenniki. Kredytodawcy dostrzegli okazję do łatwego zarobku i narzucali klientom wyższe marże niż w przypadku klasycznych zobowiązań (nawet powyżej 5 pp.). Niektóre banki poszły o krok dalej – w „promocyjnym” 8-letnim okresie stosowały niższą stawkę, by po wygaśnięciu dopłat podwyższyć wskaźnik. Takie praktyki sprawiają, że koniec dofinansowania może być jeszcze mocniej odczuwalny w domowym budżecie.

Niekorzystny splot wydarzeń

Załóżmy, że w sierpniu 2010 r. skorzystaliśmy z kredytu „Rodzina na swoim” i pożyczyliśmy 250 tys. zł na 30 lat. Marża kredytu wyniosła 2,8 pp., a długiem sfinansowaliśmy zakup 70-metrowego mieszkania. Przez 8 lat spłacimy około 40 tys zł.

Rata równa przy dzisiejszym poziomie WIBOR 3M (1,73 proc.) oraz stopy referencyjnej ustalanej dla programu „Rodzina na swoim” (3,73 proc.) wynosiłaby około 1020 zł. W momencie zakończenia dopłat obciążenie skoczy do niemal 1260 zł, czyli o ponad 20 proc.

Na kredytobiorców może czekać jednak nie tylko spodziewany wzrost rat, ale także niespodzianka w postaci wzrostu stóp procentowych. Od kilku lat stopa referencyjna NBP jest na rekordowo niskim poziomie, a wskaźnik WIBOR3M, będący podstawą ustalania oprocentowania większości kredytów hipotecznych, oscyluje w granicach 1,6-1,7 proc.

Niewykluczone, że w 2018 r. będziemy świadkami końca epoki taniego kredytu. Podwyżka stóp o 0,25 pp. oznaczałaby dla naszych przykładowych kredytobiorców wzrost raty do 1290 zł, a o 0,5 pp. – do ok. 1315 zł. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu, gdy nałożą się efekty wyraźnego wzrostu ceny pieniądza i wygaśnięcia dopłat, klienci musieliby poradzić sobie ze wzrostem wysokości raty o ok. 300 zł, a więc o prawie 30 proc.

Kupujący mniejsze mieszkania bardziej odczują zmianę

Konstrukcja programu „Rodzina na swoim” opierała się na limicie metrażu, od którego obliczane były dopłaty do otrzymywanych przez kredytobiorców dopłat od odsetek. W przypadku mieszkań granicę stanowiło 50 mkw. Klienci, którzy nabyli mniejsze lokale, otrzymywali dofinansowanie około połowy odsetek w racie równej. Kupujący większe mieszkania (w dopuszczalnych przez schemat granicach) – nieco mniej.

Ten szczegół mechanizmu sprawia, że posiadacze mniejszych nieruchomości wyraźniej odczują skok raty. W naszym przykładzie, gdyby lokal mierzył 50 mkw., a pozostałe warunki pozostały takie same, rata z dopłatą wyniosłaby dziś ok. 800 zł, a po ustaniu dofinansowania – 1060 zł. Comiesięczne obciążenie wzrosłoby zatem o blisko jedną trzecią. Jeśli dodatkowo stopy wzrosłyby o 0,25 pp., rata osiągnęłaby poziom 1100 zł, a przy wzroście o 0,5 pp. – 1130 zł (37 proc. więcej niż dziś).

Czy będzie problem?

Skokowy wzrost rat klientów korzystających z dopłat „Rodzina na swoim” był od początku wbudowany w program rządowego wsparcia. Banki, badając zdolność kredytową wnioskodawców, musiały brać pod uwagę wysokość raty bez dopłaty do odsetek. Można zatem powiedzieć, że jeśli sytuacja finansowa kredytobiorców przez 8 lat nie uległa pogorszeniu, powinni być gotowi na czekające na nich zwiększone obciążenia. Klienci z 2010 r. zaciągali kredyty, gdy wskaźnik WIBOR 3M znajdował się na poziomie zbliżonym do 4 proc., a więc znacznie wyższym niż dziś.

Jeszcze 3 lata temu Komisja Nadzoru Finansowego w corocznym raporcie o sytuacji banków wspominała, że wygaśnięcie dopłat może pogorszyć jakość portfela kredytów mieszkaniowych. W ostatniej edycji, podsumowującej 2016 r., takiej wzmianki już jednak nie znajdziemy. Kredyty z dopłatami (w badanych przez KNF bankach ujmowane łącznie z objętymi programem „Mieszkanie dla młodych”) są spłacane doskonale. Zobowiązania opóźnione powyżej 30 dni stanowią wartościowo 0,5 proc. portfela. Nie oznacza to, że na kredytobiorców nie czyhają niebezpieczeństwa w dalszej przyszłości. Znaczący wzrost stóp procentowych za kilka lat może wywindować raty wszystkich korzystających z długoterminowych zobowiązań o zmiennym oprocentowaniu. Fakt, że ryzyko to dzielą z klientami „Rodziny na swoim” również pozostali kredytobiorcy trudno uznać jednak za pocieszenie.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 18 znajomy

Jestem posiadaczem kredytu RNS w Citi Banku Handlowym. Wyobraźcie sobie, że nie widzę kredytu w aplikacji internetowej mojego konta bankowego. Przez pierwsze dwa lata pracownicy Citi Banku kontaktowali się ze mną telefonicznie proponując kredyt hipoteczny!!! Na początku tłumaczono, że kredyt i rachunek są na osobnych kartach. Ok, po 1,5 roku udało się połączyć karty, jednak nadal nie widziałem chociażby salda bieżącego mojego kredytu. Po dłuższym czasie bank przyznał, ze nie ma takiej możliwości technicznej dla kredytów RNS. Śmieszne!!! Wielki bank w XXI wieku nie ma takiej możliwości!!! W takim razie dlaczego KNF pozwala na udzielanie kredytu bankowi, który uznaje kredyt klienta za anonimowy - nie ma w sieci - nie istniejesz!!! Klient płaci - bank się bogaci!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 70 dzyszla

Jaka, kurde, "niespodzianka"?! Jak podpisywałem umowę to wiedziałem, że tak będzie. Ale może by tak wzorem frankowców wyjść na ulicę?! No bo przecież "jak to nie jest tyle, ile na początku?!"

! Odpowiedz
1 3 po_co

Wiesz dlaczego Frankowcy wychodzili na ulicę ? Po poziomie Twojego komentarza wnoszę, że kompletnie nie ale musisz coś napisać bo Cię w środku zawiść strawi.

Wiele banków mimo jasnych zapisów, stosowało fałszywe praktyki, a kiedy ludzie zaczęli upominać się o swoje banki albo odwracały głowę albo po prostu zwracały tyle ile UKRADŁY. I ta ostatnia część dotyczy również Ciebie i mnie.

Tak banki kiedy okradają klienta to zwracają mu tyle ile nie udało im się mu ukraść ale nic ponad to natomiast kiedy Ty spóźnisz się z ratą dostaniesz pismo za 50 zł, nowy harmonogram za 150 zł i dodatkowe procenty. Nierzadko też podwyższoną marżę, o to właśnie bili się frankowcy.

W wielu umowach spread był regulowany przez bank w sposób dowolny i różnice kursowe osiągały 10pp, przy kwotach na poziomie 1000 zł bank zyskiwał do kieszeni 100 zł tylko na samym spreadzie. To samo tyczyło się stosowania ujemnego wskaźnika LIBOR. Banki starały się usprawiedliwiać, że chodzi o WIBOR - a przecież w umowie to tylko błąd jednej litery (blisko na klawiaturze są...).

Nie życzę, Ci tak miłego kontaktu z bankiem jaki sam przetrenowałem na własnej skórze. Bank okradł mnie na kilkadziesiąt złotych, po czym po 3 miesięcznej batalii do której włączył się (na szczęście dla sportu) znajomy prawnik otrzymałem swoje pieniądze z powrotem. W kwocie... uwaga dokładnie takiej na jaką mnie okradli.
Chciałem iść z tym do sądu ale zastanów się sam, czy za 300-400 zł warto się pakować w wieloletni spór ?
Dowiedziałem się później, że na podobną kwotę zostało naciągniętych sporo osób, zastanów się teraz na taką sprawą: Z konta znika Ci 200 zł z dnia na dzień (Tobie i 5 tysiącom innych osób), po trzech miesiącach bank zwraca Ci 200 zł bez słowa przepraszam itd. W tym czasie zarabia na tych pieniądzach ponad 4 tys. zł z samych odsetek, jednocześnie zyskując zdolność kredytową na 10 mln złotych. To nie jest dla Ciebie powód żeby wyjść na ulicę ?

Powiesz mi teraz, że przecież 4 tys. zł to żadne pieniądze dla takiej instytucji - fakt. To dlaczego przy kredytach na kilkaset złotych biją się o każdy grosz skoro to pomijalny pieniądz ?

SKALA proszę kolegi, SKALA. Przy frankowcach nic by się nie stało gdyby oszukanych było 100-200 osób ale tutaj mówimy o skali na poziomie setek tysięcy w całej Europie. To był gruby przekręt na którym oszukano ludzi na grube miliardy €. Poza tym, straciłeś na tym również Ty bo spread to zysk banku który ucieka z publicznych pieniędzy i na zawsze opuszcza nasz kraj pod postacią opłat dla spółek matek zlokalizowanych na Cyprze itd.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 po_co

Jeszcze jedno, też wkurza mnie fakt podkasującej raty ale gdyby się okazało że za dwa lata upada Twój bank i przychodzi do Ciebie komornik ale zamiast zażądać 100 tys. zł na które wziąłeś kredyt, wystawi Ci kwitek na 170 tys. zł na które się zdeklarowałeś to przyjmiesz to spokojnie na klatę i powiesz "no taką miałem umowę" ?

Nie bo to jest zwykłe oszustwo, wszyscy wiedzą że nie wyciągniesz z kieszeni gotówki na spłatę więc sprzedadzą Twój dług dalej w pełnej kwocie i zgłoszą się do Ciebie odpowiednie firemki z propozycjami. Wszyscy wiemy, że jest prawo i "tak nie wolno" ale myślisz, że los jednej płotki z dwójką dzieci na utrzymaniu kogoś interesuje ?
Nie.
A teraz idź z tym do telewizji i nagle okazuje się, że prawo zaczyna działać.

To jest właśnie całe drugie dno tej sprawy, że prawo działa ale tylko wtedy kiedy musi bo zależy od tego wizerunek władzy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
35 26 jendreka

Niezależny od PiS KNF i NBP nie dopuści do podwyżki stóp procentowych choćby inflacją wynosiła 50%. Takie jest zarzadzenie parti

! Odpowiedz
8 39 jacek-19

Akurat te instytucje nie maja nic wspolnego z podwyżkami stóp procentowych

! Odpowiedz
15 68 jacek-19

Nowi frankowicze ? Znowu nie wiedzieli , nikt nie powiedzial ? Przeciez kazdy wiedzial i musial sie nastawic i przygotowac na tą chwile .

! Odpowiedz
5 8 mjwhite

nie, niskie limity za metr i ograniczenia liczby metrów powodują że dopłata nie jest duża. Ja dostaję około 140zł przy 155tyś kredytu.

! Odpowiedz
0 17 jacek-19 odpowiada mjwhite

ciesze sie , ze nie bedzie to dla ciebie wielkim problemem .

! Odpowiedz
6 62 fred_

Nie robcie tragedii, 200zl nie zrobi zadnej roznicy.

! Odpowiedz
Rozlicz PIT za 2017
szybko i bez błędów

Darmowy program
PIT 2017

e-pity logo
Copyright 2009-2017 e-file sp. z o.o. sp. k.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl