REKLAMA

Spadek inflacji w UE. Polska tylko za Czechami

2020-05-20 11:35
publikacja
2020-05-20 11:35

Kwiecień przyniósł wyraźny spadek inflacji w Unii Europejskiej. Polska wciąż znajduje się w inflacyjnej czołówce wspólnoty.

/ fot. Kay Nietfeld / dpa

W ubiegłym miesiącu inflacja HICP w UE spadła do 0,7 proc. wobec 1,2 proc. w marcu. W przypadku strefy euro doszło do spadku z 0,7 proc. do 0,3 proc. Dane te były zgodne z oczekiwaniami analityków.

Za hamowanie inflacji odpowiadała przede wszystkim kategoria „energia” (-9,7 proc.), ujmująca w sobie taniejące paliwa. We wszystkich pozostałych kategoriach odnotowano wzrost cen względem ubiegłego roku – najmocniejszy w przypadku żywności, alkoholu i tytoniu (3,6 proc.; w tym żywność nieprzetworzona 7,6 proc.).

Jak co miesiąc, najciekawszą część raportu Eurostatu stanowi rozbicie danych o inflacji na poszczególne kraje. Mimo spadku dynamiki cen produktów i usług konsumpcyjnych w niemal wszystkich krajach (wyjątek stanowiły Włochy, gdzie powtórzył się wynik z marca), Unia Europejska jest wciąż niezwykle podzielona pod względem tempa wzrostu cen.

Największa inflacja wciąż panuje w Europie Środkowej. Na pierwsze miejsce wysunęły się Czechy (3,3 proc.), które wyprzedzają Polskę (2,9 proc.) oraz Węgry (2,5 proc.). Kolejne dwa miejsca zajmują Rumunia (2,3 proc.) i Słowacja (2,1 proc.).

W kwietniu aż 13 spośród 27 państw członkowskich weszło w strefę statystycznej deflacji. Najniższe wyniki odnotowano w Słowenii (-1,3 proc.), na Cyprze (-1,2 proc.) oraz w Estonii i Grecji (0,9 proc.).

/ Bankier.pl

Ważna uwaga – Eurostat do międzynarodowych porównań posługuje się wskaźnikiem inflacji HICP, który jest odmienną miarą inflacji od najpopularniejszego wskaźnika CPI, który w kwietniu GUS obliczył na 3,4 proc. O różnicach między wskaźnikami pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”.

Ponadto, na kwietniowe dane Eurostatu trzeba patrzeć z pewną rezerwą. Unijni statystycy poinformowali, że ze względu na ograniczenia związane z pandemią, niemożliwe było zebranie wszystkich danych. Luki uzupełniano za pomocą szacunków – w przypadku Polski dotyczyło to 19 proc. danych, unijna średnia wyniosła 29 proc., a maksimum odnotowano we Francji (47 proc.).

Prognozy inflacji dla UE

Polska ma wszelkie szanse utrzymać wysokie miejsce na liście państw UE o najwyższej inflacji. Jak wynika z ostatniego zestawu prognoz makroekonomicznych Komisji Europejskiej, przewidywany w tym roku wzrost cen w naszym kraju wynosi 2,5 proc. Wyższą prognozę otrzymały jedynie Węgry (3 proc.). Z kolei w przyszłym roku inflacja HICP w Polsce (2,8 proc.) ma ustępować jedynie inflacji w Rumunii (3,1 proc.).

Prognozowana inflacja HICP (r/r)
Kraj
2020 2021
Węgry 3 2,7
Polska 2,5 2,8
Rumunia 2,5 3,1
Czechy 2,3 1,9
Słowacja 1,9 1,1
Wielka Brytania 1,2 2,1
Austria 1,1 1,5
Bułgaria 1,1 1,1
Litwa 0,8 1,5
Holandia 0,8 1,3
Estonia 0,7 1,7
Luksemburg 0,7 1,6
Malta 0,7 1,1
UE 0,6 1,3
Słowenia 0,5 1,2
Finlandia 0,5 1,4
Francja 0,4 0,9
Chorwacja 0,4 0,9
Szwecja 0,4 1,1
Niemcy 0,3 1,4
Dania 0,3 1,3
Belgia 0,2 1,3
Łotwa 0,2 1,9
Strefa euro 0,2 1,1
Hiszpania 0 1
Cypr -0,2 1
Portugalia -0,2 1,2
Irlandia -0,3 0,9
Włochy -0,3 0,7
Grecja -0,6 0,5
Źródło: Komisja Europejska

Michał Żuławiński

Źródło:
Tematy

Otwórz konto sobie i dziecku i zyskaj 200 zł w promocji na zakupy u naszych partnerów.

Komentarze (42)

dodaj komentarz
antybolszewik
Jeżeli tam także mierzą jak w GUSie inflację wg koszyków z 2019 (niski udział spożywki, wysoki paliw) to nie ma nawet co komentować
iluminata
Żydowski sPiSek ładnie łoi Polaków z pieniążków...
smallsaver
Wczoraj byłem u fryzjera - 3 dychy, poprzednio 2. Żarcie coraz droższe, prąd też, czynsz w tym roku podnieśli mi o 20%. Ale podobno olej staniał. Mam dosyć tej glapińskiej deflacji.
przemoo_zg
to super cena!
Ja w dużym mieście płaciłem (porządny fryzjer, strzyżenie 20-40min, nie 10 minut maszynka)
2017 - 30 zł
2018- 40 zł
2019- 50 zł (tutaj już psychologiczna granica zaczęła wywierać presje na zamianę fryzjera, ale wole dać 50 zł niż 30 czy 40 i dojechać do fryza i jeszcze żeby mnie krzywo
to super cena!
Ja w dużym mieście płaciłem (porządny fryzjer, strzyżenie 20-40min, nie 10 minut maszynka)
2017 - 30 zł
2018- 40 zł
2019- 50 zł (tutaj już psychologiczna granica zaczęła wywierać presje na zamianę fryzjera, ale wole dać 50 zł niż 30 czy 40 i dojechać do fryza i jeszcze żeby mnie krzywo obstrzygła jakaś babcia. więc dalej chodziłem
2020- w styczniu słyszałem że ceny znowu mają rosnąć (skoro ludzie dalej chodzą a terminy trzeba rezerwować 2 tygodnie wcześniej to czemu nie?) Nie wiem czy urosły bo zamknęli zakłady. Mimo wszystko uważam, że to chore żeby płacić 50 zł za fryzjera a co dopiero jeszcze więcej!
2020 - strzygę się sam z lekką asystą kobiety, w pracy nikt nie zauważył = stałem się wolny :D
Polecam
bonvivant
Wspaniale, będzie dzietność. Wierzę wizjonerom.
fred_
PL jest zawsze pol roku za EU, u nas tez spadnie i to mocno na jesieni.
madarot
Wątpie, na jesień już ceny paliw nie będą tak zaniżać inflacji jak obecnie, a ceny usług rosną i bedą rosnąć, ceny żywności również, oczywiście buty i ubrania bedą rozdawać za darmo bo już od kilkunastu lat spadają, więc czas na rozdawanie za darmo (ironia, ale tak to wygląda wg GUS).
sammler odpowiada madarot
Nie tylko. Sprzęt telekomunikacyjny wg GUS-u nieustannie tanieje. Choć drożeje dolar (rok temu 3,85, w kwietniu nawet 4,30) i nieustannie wychodzą coraz droższe modele telefonów, które praktycznie nie zapewniają proporcjonalnego wzrostu funkcjonalności, a co najwyżej nieco wyższą wydajność). GUS MUSI brać to pod uwagę Nie tylko. Sprzęt telekomunikacyjny wg GUS-u nieustannie tanieje. Choć drożeje dolar (rok temu 3,85, w kwietniu nawet 4,30) i nieustannie wychodzą coraz droższe modele telefonów, które praktycznie nie zapewniają proporcjonalnego wzrostu funkcjonalności, a co najwyżej nieco wyższą wydajność). GUS MUSI brać to pod uwagę przy wyborze tzw. reprezentanta do badania. A wszystko na to wskazuje, że tego nie robi. Trend, który widzi każdy nabywca telefonu (z dowolnej półki) w danych GUS-u nie ma odzwierciedlenia.

Brak zmiany reprezentanta to zresztą jeden ze sposobów na najbardziej ordynarną manipulację przy pomiarze inflacji. Nie do wykrycia zresztą przez zwykłego człowieka. A działa to bardzo prosto: elektronika tanieje w tym sensie, że ten sam model po roku kosztuje np. 50-70% ceny wyjściowej, natomiast jest po tym samym roku zastępowany nowym modelem, który kosztuje w dniu premiery 120% tego, co w dniu premiery kosztował zastępowany przez niego model. Wystarczy, że GUS nie zmieni reprezentanta, bo uzna, że "stary" jest nadal reprezentatywny. Ponieważ jego cena spada, skutkować to będzie tym, co pokazuje GUS - trwałym trendem spadku urządzeń telekomunikacyjnych (w kwietniu ponoć o 10% r/r - choć sam dolar podrożał o 11%). A dlaczego jest to ordynarną manipulacją? Bo GUS ma obowiązek odzwierciedlać trendy zakupowe. A podstawowym "trendem" zakupowym jest to, że kupuje się przede wszystkim NOWE produkty, gdy zeszłoroczne są oczywiście nadal kupowane, ale jednak nie przez większość ludzi.
sammler odpowiada sammler
Zresztą to samo dotyczy żywności, nie tylko elektroniki. Weźmy pomidory. Załóżmy, że "pomidor" w koszyku reprezentuje tylko pomidory (a nie np. koncentraty pomidorowe). Kiedyś był po prostu pomidor. Teraz są pomidory papryczkowe, śliwkowe, malinowe, czereśniowe i ch*lera wie jakie jeszcze. Przypuszczam, że Zresztą to samo dotyczy żywności, nie tylko elektroniki. Weźmy pomidory. Załóżmy, że "pomidor" w koszyku reprezentuje tylko pomidory (a nie np. koncentraty pomidorowe). Kiedyś był po prostu pomidor. Teraz są pomidory papryczkowe, śliwkowe, malinowe, czereśniowe i ch*lera wie jakie jeszcze. Przypuszczam, że udział "zwykłego" pomidora w popycie na pomidory wyraźnie zmalał. Ale też jest on najtańszy. Wystarczy więc, by GUS pozostał przy nim jako reprezentancie, by wykazywać poziom cen pomidorów (a więc i ich dynamikę) niższy niż w rzeczywistości.
adam.1983 odpowiada sammler
Mało kto kupuje nowe telefony w cenach producenta, większość bierze je z abonamentem i cena rozkłada się na lata oraz często jest promocyjnie niska. Trzeba być niespełna rozumu albo nie mieć co robić z kasą żeby co rok kupować nowego srajfona za kupe szmalu.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki