Środowa sesja na nowojorskich parkietach przyniosła najcięższe spadki od lutowego załamania. I tak naprawdę nie wiadomo, co je wywołało. Na rynek nie napłynęły bowiem przełomowe informacje.


Spadki pogłębiały się od pierwszych do ostatnich minut środowej sesji, rysując niemal prosty odcinek między punktem otwarcia i zamknięcia. Ostatecznie średnia przemysłowa Dow Jonesa straciła przeszło 830 punktów, czyli 3,15 proc.
S&P 500 zanotował spadek o 3,29 proc., zaliczając najdłuższą (trwającą pięć sesji) spadkową serię od listopada 2016 roku – czyli od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA. Tak silną przecenę ostatni raz widzieliśmy w lutym. Nasdaq Composite zaliczył tąpnięcie o 4,08 proc., co było najsilniejszym dziennym spadkiem od brexitu. Szczególnie mocno wyprzedawanymi sektorami rynku były akcje spółek technologicznych oraz motoryzacyjnych.
Przed otwarciem nowojorskich giełd nic nie zapowiadało tak gwałtownej przeceny akcji. Stąd też większość wytłumaczeń wygląda, jakby na siłę były dopasowywane do zaskakującej rzeczywistości. Wielu komentatorów zwracało uwagę na fakt, że rentowności amerykańskich obligacji skarbowych osiągnęły najwyższe poziomy od lat, zwiększając swą atrakcyjność względem przewartościowanego amerykańskiego rynku akcji. Ale to było wiadome już w ubiegłym tygodniu.
Inni szukali wyjaśnień na wykresach, argumentując, że przecena nasiliła się, gdy trzy główne indeksy przełamały od góry swe 50-sesyjne średnie kroczące. Na gruncie analizy technicznej to dość prymitywny, ale też jednoznaczny sygnał sprzedaży. Przypomnijmy też, że pomiędzy końcówką sierpnia a początkiem października Nasdaq, S&P 500 i DJIA osiągnęły historyczne rekordy. Mamy zatem ostrą korektę z najwyższych poziomów w dziejach.
Dodajmy jeszcze, że w piątek zaczyna się
w Ameryce sezon publikacji raportów za trzeci kwartał. Analitycy spodziewają
się, że podobnie jak w pierwszym półroczu zyski spółek tworzących indeks
S&P 500 zwiększyły się o ponad 20 proc. rdr. Przy czym pomimo dynamicznego
wzrostu zysków giełdowych spółek wskaźnik c/z
dla S&P500 nadal sięga niemal 23, co jest wynikiem wyraźnie wyższym od
wieloletniej średniej.
Potencjalnych powodów do przeceny akcji zatem nie brakuje. Bardzo wysokie wyceny, rosnące stopy procentowe, wojna handlowa z Chinami oraz coraz bardziej niebezpieczny deficyt budżetowy Stanów Zjednoczonych - to tylko kilka źródeł możliwych kłopotów.


























































