Pierwsza sesja września przyniosła wyraźne spadki cen akcji na Wall Street. Inwestorów niepokoiły coraz wyższe rentowności obligacji skarbowych oraz nowa fala wojskowej przemocy w cieśninie Ormuz. Statystycznie wrzesień jest najsłabszym miesiącem na nowojorskich giełdach.


Średnia wrześniowa stopa zwrotu dla indeksu S&P500 w latach 1928-2025wynosi blisko -1,1% i jest to zdecydowanie najgorszy wynik ze wszystkich miesięcy roku. Stąd też spadki na pierwszej sesji września nie powinny budzić większego zaskoczenia. Tym razem S&P500 oddał 0,79% i zakończył dzień na poziomie 7 631,47 pkt. Była to trzecia spadkowa sesja w wykonaniu tego indeksu. Ale od sierpniowego rekordu wszech czasów wciąż dzieli go zaledwie 2,4%.
Nasdaq Composite zaliczył regres o przeszło 1%, finiszując z wynikiem 26 099,77 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa zniżkowała 0,79%, kończąc na wysokości 52 766,88 pkt.
Ale to nie akcje, lecz obligacje skarbowe były we wtorek w centrum uwagi rynku. Od kilku dni trwa wyprzedaż długu państwowego, objawiająca się coraz niższymi cenami papierów skarbowych i ich rosnącą rentownością. Ta w przypadku 10-letnich obligacji rządu USA sięga już 4,8% i jest najwyższa od stycznia 2025 roku. Niewiele też brakuje do granicy 5%, która zatrzymała wzrost rentowności z lat 2000-23.

Tendencja jest jednak globalna. Rentowność 10-letnich obligacji Japonii po raz pierwszy od 30 lat przekroczyła 3%. W przypadku analogicznych papierów niemieckich było to 3,36% - najwięcej od 15 lat. Brytyjskie 10-latki płacą już 5,25% - ostatni raz było tak w roku 2008. W przypadku niemal wszystkich dużych gospodarek rozwiniętych inwestorzy niepokoją się o stan finansów publicznych, gdzie potężnemu zadłużeniu (zwykle ponad 100% PKB) towarzyszą permanentnie wysokie deficyty fiskalne. A do tego dochodzi presja inflacyjna wywołana szokiem paliwowym.
Wszystko to składa się inwestorom na to, że za 10, 20 czy 30 lat rządy oddadzą pożyczone im pieniądze o znacznie niższej od obecnej sile nabywczej. I właśnie ten czynnik – czyli trwale i strukturalnie podwyższoną inflację – mają im zrekompensować wyższe rentowności. To spory problem dla polityków, którzy w pewnym momencie zostaną zmuszeni do obniżenia wydatków, podwyższenia podatków lub obu tych rzeczy na raz.
Ale to też problem dla posiadaczy aktywów finansowych. Modelowa wycena akcji czy obligacji korporacyjnych zależna jest bowiem od tzw. stopy wolnej od ryzyka. A tą wyznaczają rentowności długoterminowych (zwykle przyjmuje się 10-letnich) obligacji skarbowych. Gdy owa stopa rośnie tak, jak to ma teraz miejsce, to rośnie koszt alternatywny inwestowania w ryzykowne instrumenty finansowe.
Sentymentu na Wall Street nie poprawiały doniesienia z cieśniny Ormuz, gdzie doszło do ostrzelania dwóch saudyjskich supertankowców. W odwecie armia Stanów Zjednoczonych rozpoczęła nową falę ataków na cele wojskowe Iranu - podało Dowództwo Centralne (CENTCOM). Celem miały stać się irańskie porty oraz Gwardia Rewolucyjna (IRGC). Według danych Kpler ruch statków w cieśninie Ormuz prawie zamarł, co oznacza jeszcze słabsze zaopatrzenie w ropę naftową i LNG. Kurs ropy Brent podskoczył we wtorek o 7,6%, dochodząc do 95 USD za baryłkę. To najwięcej od ponad miesiąca.
W rezultacie rynek terminowy wrócił do antycypowania wrześniowej podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Szanse na 25-punktowy ruch w górę są obecnie wyceniane na 68%. Tydzień temu było to niespełna 40%, a miesiąc temu 67%.

































































