REKLAMA

OPINIADeficyt na poziomie 7 proc. i groźba obniżki ratingu. „Polska jedzie na kredycie zaufania”

2026-09-01 14:50, akt.2026-09-01 20:50
publikacja
2026-09-01 14:50
aktualizacja
2026-09-01 20:50
Dodaj Bankier.pl w Google

Deficyt sektora gg w Polsce pozostaje na bardzo wysokim poziomie jak na obecne warunki makroekonomiczne; trudno liczyć na wyrastanie z długu – ocenia główny ekonomista Citi Handlowego, Piotr Kalisz. Choć rynki dostrzegają problem wysokiego deficytu, Polska na razie dostaje kredyt zaufania od inwestorów.

Deficyt na poziomie 7 proc. i groźba obniżki ratingu. „Polska jedzie na kredycie zaufania”
Deficyt na poziomie 7 proc. i groźba obniżki ratingu. „Polska jedzie na kredycie zaufania”
fot. Arkadiusz Fajer / / Shutterstock

"Deficyt sektora gg założony w ustawie budżetowej na 2027 r. nie jest dramatycznie różny od oczekiwań, rynek raczej zakładał, że pozostanie wysoki. Niemniej na pewno zaskoczeniem jest fakt, że przyszły rok ma być trzecim rokiem z kolei z deficytem w okolicy 7 proc. PKB, co jest obiektywnie bardzo wysokim poziomem, również w porównaniu z innymi krajami. Najważniejsze jest jednak to, że deficyt pozostaje na bardzo wysokim poziomie jak na obecne warunki makroekonomiczne, czyli gdy gospodarka szybko się rozwija" - powiedział PAP Biznes Kalisz.

"Nie mamy obecnie do czynienia z jakimkolwiek załamaniem albo szokiem, który mógłby windować deficyt do takich poziomów. Oczywiście wojna na Bliskim Wschód nieco go podbiła, ale to kwestia maksymalnie kilku dziesiętnych punktu procentowego. Mamy zatem sytuację, w której deficyt jest na poziomie 7 proc., pomimo że w gospodarce dzieje się dobrze. Jeśli wyobrazimy sobie scenariusz, że np. w przyszłym roku gospodarkę dotknie jakiś szok i deficyt miał dalej rosnąć z poziomu 7 proc., byłoby to duże wyzwanie" - dodał.

Wybory zabetonują dziurę w budżecie? Ekonomista: Gospodarka musiałaby rosnąć dwa razy szybciej

Ekonomista wskazuje, że przy deficycie na poziomie 7 proc. PKB trudno liczyć na "wyrastanie z długu".

"Strategia Polski przez dziesięciolecia była taka, że faktycznie wzrost nominalnego PKB załatwiał część problemu – powodował, że dług w relacji do PKB się kurczył. Natomiast w tym przypadku, przy deficycie na poziomie 7 proc. i raczej wysokich stopach procentowych, gospodarka musiałaby rosnąć pewnie dwukrotnie szybciej niż dotychczas, żebyśmy mogli wyrastać" - ocenił Kalisz.

Wakacje na giełdzie

"Dług publiczny rośnie i przy obecnych danych pewnie w przyszłym roku ponownie wzrośnie – i to wyraźnie. Trzeba jednak zaznaczyć, że raczej nie jest to zaskoczeniem. Wydaje mi się, że było takie przeświadczenie na rynku – że trudno spodziewać się zacieśniania fiskalnego w jakiejś przewidywalnej przyszłości" - dodał.

Kalisz wskazuje, że choć budżet na 2027 jest budżetem na rok wyborczy, kolejny plan finansowy - na 2028 r. - również będzie przygotowywany bezpośrednio przed wyborami, co rodzi ryzyko, że deficyt pozostanie na wysokim poziomie na dłużej.

"Dużo mówi się o budżecie na przyszły rok jako o 'budżecie roku wyborczego'. Niemniej wybory odbędą się dopiero jesienią 2027 r., więc będziemy mieli jeszcze jeden budżet, który będzie pod znakiem wyborów i to być może w zdecydowanie większym stopniu, niż ten obecny. Może się okazać, że planowany deficyt na 2028 r. wciąż będzie bliski 7 proc., czyli nie będziemy mieli jakiejś diametralnej zmiany, jeśli chodzi o konsolidację fiskalną przez 4 lata" - wskazał ekonomista.

Wydaje się, że przynajmniej do 2028 r. scenariuszem bazowym jest wyższy deficyt, ale chyba nie jest to kontrowersyjny pogląd. Rozmawiając z inwestorami wydaje się, że większość z nich zdaje sobie sprawę, że tak może potoczyć się sytuacja - dodał.

Dwa oblicza polskiego zadłużenia. Limit konstytucyjny ocalony, ale unijne statystyki biją na alarm

Główny ekonomista Citi prognozuje, że dług general government według metodologii unijnej w przyszłym roku może zbliżyć się do 70 proc. PKB.

"W przypadku długu wg polskiej metodologii zakładam, że raczej utrzymamy się poniżej konstytucyjnego progu na poziomie 60 proc. PKB. Będziemy zapewne powyżej 55 proc., ale wciąż poniżej 60 proc. Natomiast jeżeli chodzi o dług general government według metodologii unijnej, to jesteśmy nawet w zasięgu 70 proc. PKB w przyszłym roku. Tutaj statystyka wygląda niestety nieco gorzej" - powiedział PAP Biznes Kalisz.

Ekonomista wskazuje, że choć rynki dostrzegają problem wysokiego deficytu, Polska na razie dostaje kredyt zaufania od inwestorów.

"Z jednej strony większość inwestorów na rynku faktycznie dostrzega problem wysokiego deficytu, ale z drugiej strony – Polska wypracowała sobie reputację, że jakoś sobie z tymi problemami radzi. Ewidentnie wydaje się, że Polska na razie dostaje kredyt zaufania. Jak będzie wyglądać sytuacja dalej – trudno powiedzieć, bo nastroje rynkowe są bardzo zmienne i w dużym stopniu nie zależą tylko od nas" - powiedział Kalisz.

"W pewnych warunkach rynkowych, np. takich, jak obecnie, inwestorzy mogą czuć się komfortowo z posiadaniem polskich obligacji przy deficycie na poziomie 7 proc., ale gdy zmieni się coś w otoczeniu zewnętrznym, pojawi się awersja do ryzyka, coś co nawet nie będzie związane z Polską, wówczas rynki zaczną bliżej przyglądać się liczbom fiskalnym i redukować ekspozycję na dany kraj" - dodał.

Kalisz zaznacza jednak, że nie jest to scenariusz bazowy. "Takie ryzyko istnieje, natomiast nie jest to element podstawowego scenariusza – bazowe scenariusze zazwyczaj nie zakładają szoków tego typu. Natomiast przy zarządzaniu ryzykiem, myśleniu o tym, co dalej, wydaje się, że nie można zupełnie przejść do porządku dziennego nad scenariuszem z tak wysokim deficytem" - wskazuje ekonomista.

Widmo obniżki ratingu przez Moody’s i S&P. Piotr Kalisz tłumaczy, dlaczego rynki nie wpadną w panikę

Zdaniem głównego ekonomisty Citi, nie można wykluczyć, że przynajmniej jedna z agencji ratingowych zdecyduje się na obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Polski.

"Zakładam, że przy obecnej trajektorii fiskalnej niektóre z agencji mogą zdecydować się na obniżkę. Najbliższe przeglądy przez Moody’s i S&P będą bardzo ciekawe pod tym względem. Trzeba jednak pamiętać, że – patrząc na przedział inwestycyjny ratingu – Polska jest mniej więcej w jego połowie. Więc obniżenie ratingu o jeden czy nawet dwa stopnie dla wielu inwestorów praktycznie nic nie zmieni" - powiedział PAP Biznes Kalisz.

"Tym bardziej, że tego typu scenariusz – czyli scenariusz, w którym mamy wysoki deficyt, wysokie potrzeby pożyczkowe – jest częściowo już wyceniony przez rynki finansowe i obecny poziom rentowności SPW" - dodał.

W ocenie Kalisza, choć Rada Polityki Pieniężnej może wskazywać luźną politykę fiskalną jako argument przeciwko obniżkom, to głównym argumentem pozostaje podwyższona inflacja.

"Patrząc na wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego w ciągu ostatnich kilku lat, widać, że zazwyczaj, szczególnie w okolicach jesieni, pojawiają się argumenty dotyczące polityki fiskalnej – jako luźnej polityki, która tworzy ryzyka inflacyjne. Stąd tego typu argument może pojawić się również we wrześniu. Niekoniecznie oznacza to jednak, że polityka fiskalna ma rzeczywiście bezpośredni wpływ na inflację, natomiast na pewno ma wpływ na wzrost gospodarczy i na potencjalne ryzyka inflacyjne" - ocenił Kalisz.

"Stąd Rada może używać tego argumentu. Nie sądzę jednak, żeby był to główny argument przeciwko cięciom – głównym argumentem za większą ostrożnością Rady pozostaje inflacja. W świetle ostatnich danych obniżki stóp – o których mówiono jeszcze w lipcu – wydają się obecnie nieuzasadnione" - dodał.

Patrycja Długołęcka (PAP Biznes)

pat/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budżet 2027

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki