Korekta 2018. Dlaczego giełdy spadają i co to oznacza? [Analiza]

Spadki na giełdach to obecnie temat numer jeden w świecie finansów. Przedstawiamy szczegółowy przewodnik po trwającej korekcie.

1. Co się stało?

Od dwóch tygodni na światowych rynkach akcji trwają spadki, które w ostatnich dniach przybrały na sile. Przecenę zainicjowali Amerykanie, gdzie indeks Dow Jones od szczytu wszech czasów z 26 stycznia (26 616,71 punktów) stracił ponad 10 proc., osiągając najniższy poziom od listopada. Czyli zasadniczo nie stało się jeszcze nic poważnego – póki co wygląda to na korektę wcześniejszych, nazbyt wybujałych wzrostów.

Zaprenumeruj nasznewsletter o rynku złota
Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Niektóre media alarmują o krachu (więcej w punkcie 4.), a na potwierdzenie tej tezy przywołują wyrażoną w punktach skalę spadków (nawet ponad 1000 pkt. w czasie jednej sesji). To jednak pusta sensacja - wystarczy prosta matematyka, by stwierdzić, że skoro sam indeks jest o wiele wyżej niż w przeszłości, to i spadki o taki sam procent będą oznaczały większy spadek punktowy.

W reakcji na wydarzenia na Wall Street, kurs w dół obrały także indeksy w innych częściach świata. Giełdowa przecena w ostatnich dniach trwała w Azji, Europie Zachodniej oraz w naszym regionie. Stan polskich i światowych indeksów giełdowych sprawdzisz w sekcji Giełda. Więcej o polskiej giełdzie w punkcie 7.

2. Co działo się wcześniej?

Zacznijmy od tego, że obecna hossa, której początek datuje się na 9 marca 2009 r., jest wyjątkowo długa. Dłuższy wzrost indeksów bez wejścia w bessę na Wall Street notowano tylko w latach 1987-2000.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Obecna gwałtowna korekta (jak zwykle) zaskoczyła większość inwestorów i analityków. Przez ostatnie dwa lata amerykańska giełda przyzwyczaiła nas do regularnego bicia historycznych rekordów przy bardzo niskiej zmienności. Od wyborów prezydenckich w USA (listopad 2016) do styczniowego szczytu Dow Jones urósł o 43 proc., po drodze nie zaliczając praktycznie żadnych poważnych spadków. Indeks S&P500 odnotował bezprecedensową serię przeszło 400 sesji bez cofnięcia o choćby 5 proc. względem poprzedniego szczytu.

Powiedzmy sobie szczerze, że taka sytuacja na giełdzie jest anormalna. W roku 2017 zmienność praktycznie umarła – indeks zmienności VIX szorował po historycznie niskich poziomach. Równocześnie wycena amerykańskich akcji w relacji do przypadających nań zysków spółek (wskaźnik c/z) osiągnęła poziomy widziane tylko podczas bańki internetowej na przełomie XX i XXI wieku.

Reasumując, lutowe spadki rozpoczęły się przy skrajnie wysokich wycenach akcji na Wall Street, rekordowo optymistycznych nastrojach inwestorów i przy absolutnie niskiej zmienności.

3. Dlaczego właściwie giełdy spadają?

Rynki finansowe kochają regresję do średniej. Po okresach silnych wzrostów prędzej czy później przychodzą spadki. Nienaturalnie niska zmienność wystrzeliła w górę, przeganiając z rynku akcji fundusze stosujące strategię uzyskiwania jak najwyższych stóp zwrotu przy określonym poziomie ryzyka (w świecie finansów na ogół utożsamianego ze zmiennością).

W opinii analityków bezpośrednią przyczyną giełdowej korekty był wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych w otoczeniu bardzo wysokich wycen akcji. Przez ostatnie 9 lat hossa w Ameryce była napędzana przez zerowe stopy procentowe i „drukowanie pieniądza” (QE) przez Rezerwę Federalną. Ale w ostatnich miesiącach rentowności amerykańskich obligacji skarbowych mocno wzrosły: papierów 2-letnich z nieco ponad 1 proc. do przeszło 2 proc. - czyli najwyższego poziomu od jesieni 2008 roku. Dochodowość 10-letnich obligacji rządu USA zbliżyła się do 3 proc. - najwyższego poziomu od 4 lat. Ponadto, od kilku miesięcy Rezerwa Federalna redukuje swój portfel obligacji, co wywiera dodatkową presję na spadek cen (czyli wzrost rentowności) amerykańskich papierów skarbowych.

(fot. G. Lacz / / FORUM)

Przez poprzednią dekadę inwestorzy z Wall Street praktycznie nie mieli alternatywy dla akcji – obligacje czy lokaty bankowe przynosiły bowiem śmiesznie niskie odsetki. Ale to się powoli zmienia. W świecie choćby nieco wyższych stóp procentowych (rzędu 2 proc. w Ameryce) trzymanie akcji przynoszących mniej niż 2 proc. dywidendy powoli traci sens. To właśnie inwestorzy uświadomili sobie w ostatnich dniach i po prostu dostosowują wyceny akcji do wyższych stóp procentowych.

4. Czy to już krach?

Nie! Ostatniej przeceny akcji w żaden sposób nie można nazwać krachem. O „krachu” piszą tylko dziennikarze niemający większego pojęcia o giełdzie i rynku finansowym, ale za to wyspecjalizowani w tworzeniu sztucznej sensacji i straszeniu Czytelników. Póki co nie jest to krach. To zwykła, zdrowa i wręcz potrzebna korekta napompowanych akcji. Co nie wyklucza możliwości, że obecna korekta może przeistoczyć się w regularną bessę lub nawet krach.

(fot. Shannon Stapleton / )

Inwestorzy, analitycy i komentatorzy przez ostatnie dwa lata przyzwyczaili się, że ceny akcji mają tylko jeden kierunek: w górę. I może dlatego obserwujemy tak paniczne wypowiedzi i nagłówki w mediach. Nawet bardzo doświadczeni inwestorzy czasami przebąkują o podobieństwie lutowych spadków do pamiętnego krachu z października 1987. Mają w tym trochę racji, ponieważ podobnie jak trzy dekady temu objawił się nowy rodzaj ryzyka związany z innowacjami na froncie inżynierii finansowej.

Podczas „czarnego poniedziałku” z 1987 za gwałtowną przecenę akcji (S&P500 w ciągu jednego dnia stracił rekordowe 20 proc.!) obwiniano wykorzystanie ówczesnej nowinki – opcji na akcje i indeksy. Teraz wiele się mówi o roli produktów pozwalających zarabiać na spadku zmienności – czyli o funduszach typu ETN grę na spadek indeksu VIX. We wtorek inwestorzy zaangażowani w jeden z tego typu produktów (VelocityShares Daily Inverse VIX Short Term ETN – w skrócie XIV) stracili ponad 90 proc. kapitału.

5. Kiedy ostatnio przerabialiśmy coś takiego?

Ostatnia hossa kilkukrotnie przerywana była mniej lub bardziej widowiskowymi korektami. Brexit (czerwiec 2016 r.) czy wybór Donalda Trumpa (listopad 2016 r.) tylko przez dzień lub dwa martwiły inwestorów. Dłużej utrzymywały się obawy o kondycję chińskiej gospodarki (2015 r. i początek 2016 r.), zapowiedź zmiany polityki Rezerwy Federalnej (m.in. maj 2012 r., wrzesień 2015 r.) czy obniżenie ratingu Stanów Zjednoczonych (sierpień 2011 r.).

Mimo przejściowych korekt, trend pozostawał jasny, a droga wiodła w górę i w górę. W styczniu tego roku tempo wzrostów przyspieszyło jeszcze mocniej, przez co zaczęły nasilać się głosy o potrzebie "zdrowej korekty", po której rynek będzie mógł rosnąć nadal. Korektę już mamy, przyszłe wzrosty to natomiast sprawa wciąż niepewna.

6. Co na to władze?

Nic. Owszem, spadki na giełdach są komentowane (przykłady niżej), ale rządom daleko do zwoływania sztabów kryzysowych, które miałyby opanować sytuację na rynkach.

Donald Trump (07.02): „Kiedyś, gdy podawano dobre wiadomości, to rynek akcji rósł. Dzisiaj, gdy podawane są dobre wiadomości, rynek akcji idzie w dół. Duży błąd, a przecież mamy tyle dobrych (świetnych) wiadomości dotyczących gospodarki”.

Steven Mnuchin (06.02), sekretarz skarbu USA: „To normalna, choć silna rynkowa korekta. Fundamenty są silne. Monitorujemy sytuację, ale widzimy, że rynki funkcjonują normalnie”.

7. Jak zachowuje się polska giełda?

W nowym roku na GPW obserwowaliśmy historyczny rekord indeksu WIG oraz solidny wzrost WIG20, do najwyższego poziomu od 2011 r. Po maksimach tych nie ma już śladu, a wszystko przez to, że na sytuację na warszawskiej giełdzie mocno wpływa zagranica.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Amerykańskie spadki znalazły przełożenie na polską giełdę z prostego powodu – powiązania na rynkach są na tyle duże, że niepewność na jednym szybko przelewa się na inne. Szczególnie jeżeli owa niepewność dotyczy tak istotnego rynku jak Wall Street. Wystarczy spojrzeć na statystyki obrotów, by to zrozumieć. Według ostatnich dostępnych danych zagraniczni inwestorzy na głównym rynku warszawskiej giełdy odpowiadali w pierwszym półroczu 2017 roku za 52 proc. obrotów. Tacy gracze patrzą na rynki globalnie. Dla porównania, inwestorzy indywidualni to ledwie 18 proc. obrotu.

Dodatkowo Polska jest klasyfikowana jako rynek wschodzący, a przy rosnącym ryzyku to rynki wschodzące, przynajmniej w teorii, są bardziej podatne na ucieczkę kapitału. Przykładowo pokazujący ich kondycję indeks MSCI Emerging Markets spadł od 26 stycznia o 12,3 proc.

Dodatkowym ciosem dla polskiej giełdy były turbulencje polityczne dotyczące drugiej najważniejszej spółki z GPW – Orlenu. Koncern ma 12,1-proc. udział w indeksie WIG20 oraz 8,4-proc. udział w indeksie WIG. Wpływ Orlenu na te wskaźniki jest więc spory. Tymczasem Orlen najpierw rozczarował wynikami za czwarty kwartał, następnie poinformował o zaangażowaniu w atom, by na końcu paść ofiarą politycznych roszad. Niestety polska giełda jest bardzo podatna na wszelakie roszady polityczne. Notowania WIG20 zależą w 77,4 proc. od spółek zależnych od Skarbu Państwa. W WIG-u ten procent wynosi 54.

8. Co dzieje się na innych rynkach?

Niewiele. Dość spokojnie jest na rynku walutowym, gdzie dolar tylko nieznacznie zyskiwał względem euro. Straty względem euro odrabiał także frank szwajcarski. Na polskim rynku cena helweckiej waluty osiągnęła najwyższy poziom od listopada (3,65 zł). Złoty jak dotąd trzymał się całkiem nieźle – euro podrożało tylko o sześć groszy względem 2,5-letniego minimum z końcówki stycznia. Aktualne kursy walut znajdziesz w sekcji Forex.

Kurs złota początkowo reagował lekko pozytywnie na giełdowe spadki. Później jednak umocnienie dolara pociągnęło w dół notowania kruszcu podawane w USD. W czwartek dolarowe ceny złota były najniższe od miesiąca. Natomiast cena złota wyrażona w polskim złotym pozostaje stabilna, od kilku tygodni wahając się w przedziale 4400-4600 zł za uncję. 

Dobrą wiadomością jest 10-procentowy spadek cen ropy naftowej (Brent), która niedawno po raz pierwszy od ponad 4 lat osiągnęła pułap 70 dolarów za baryłkę. Także z najwyższych poziomów od 4 lat spadły notowania miedzi. Sporą przecenę zaliczył pallad, który w styczniu był najdroższy w historii. Notowania surowców znajdziesz w sekcji Surowce.

9. Co to wszystko znaczy dla gospodarki

Na razie nic. Krótkoterminowe spadki cen akcji nie mają bezpośredniego przełożenia na realną gospodarkę zarówno amerykańską jak i światową. Gdyby jednak obecna korekta przeistoczyła się w regularną bessę, to prawdopodobnie sygnalizowałoby to nadejście recesji w Stanach Zjednoczonych.

Bardziej niepokojący dla nas może być wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Trudno sobie wyobrazić, aby na dłuższą metę oprocentowanie polskiego długu było niższe niż amerykańskiego, jak to ma miejsce obecnie. Ewentualny wzrost rentowności polskich obligacji skutkowałby wyższymi kosztami obsługi długu publicznego. Istnieje też ryzyko osłabienia złotego (zwłaszcza względem dolara), co stwarzałoby ryzyko wzrostu cen paliw i żywności – czyli wyższą inflację cenową w Polsce.

(fot. jarek78 / )

10. Co to znaczy dla Smitha, Schmidta i Kowalskiego?

Rosnące stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych teoretycznie powinny wspierać dolara. Ale na razie tak się nie dzieje. „Zielony” jest stosunkowo słaby wobec euro. Gdyby jednak powróciła tradycyjna „ucieczka do dolara”, to polski konsument powinien liczyć się ze wzrostem cen paliw czy elektroniki.

Po drugie, presja ze strony Rezerwy Federalnej może skłonić Europejski Bank Centralny do wcześniejszego porzucenia ultra luźnej polityki monetarnej. A to z kolei mogłoby zmusić polską Radę Polityki Pieniężnej do wcześniejszego podniesienia stóp procentowych. Wtedy wzrosłaby atrakcyjność lokat bankowych, a dłużnicy zapłaciliby wyższe odsetki od kredytów i pożyczek.

To ostatnie odczuwają już Amerykanie, którzy planują zaciągnięcie kredytu hipotecznego. W USA pieniądze na zakup domu pożycza się na ogół po stałej stopie procentowej uzależnionej od rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Wzrost kosztów kredytowania może doprowadzić do spadku cen nieruchomości, czyli do ujemnego efektu majątkowego. W ten sam sposób na portfele Amerykanów działa spadek cen akcji – topnieje wartość ich planów emerytalnych (401k).

11. Czy polski inwestor powinien panikować?

Absolutnie nie! Panikowanie na rynku finansowym zazwyczaj kończy się bolesnymi i często niepotrzebnymi stratami. Każdy inwestor powinien mieć w głowie (a najlepiej na kartce!) plan transakcji, zanim w ogóle złoży zlecenie. Jeśli ostatnie spadki przekroczyły Twój próg bólu (tj. akceptowalnej straty), to pozycję powinieneś zamknąć automatycznie i bez zastanowienia. Jeśli jednak Twoja strategia zakłada „siedzenie” w rynku długoterminowo, to pozycję powinieneś trzymać niezależnie od zawirowań. Przy czym warto pamiętać, że trzymanie długiej pozycji w taniejącym walorze (czyli brak cięcia strat) to jeden z fundamentalnych błędów inwestycyjnych.

(Bankier.pl na podstawie SII)

A jeśli już spanikowałeś, to możesz się pocieszać, że nie ty jeden. Na przełomie stycznia i lutego  polski Indeks Nastrojów Inwestorów (INI) sporządzany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) przeżył prawdziwe załamanie. Polscy inwestorzy indywidualni masowo spanikowali. Odsetek giełdowych byków (czyli inwestorów obstawiających wzrosty) 8 lutego stopniał do 35,4 proc. z 55,9 proc. w połowie stycznia. Frakcja niedźwiedzi rozrosła się z 30,2 proc. do 47,4 proc. Zatem, kto miał sprzedać akcje, ten prawdopodobnie już to uczynił i na bazie wskaźnika INI polski rynek akcji można uznać za wyprzedany.

Krzysztof Kolany, Adam Torchała, Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 jendreka

A się napocił. A wystarczy napisać.... jedni rolują drugich, potem zmiana. I tak w kółko. Taka jest giełda.

! Odpowiedz
0 4 rekin1986

Ceny akcji są zwłaszcza na rynkach zachodnich tak napompowane , że tylko czekać aż to wszystko walnie z wielkim hukiem

Jeżeli cena za papier jest nie rzadko zysk x 50 to tylko czekać aż to walnie z wielkim hukiem przy 2 procentach zysku na dywidendę trzeba by czekać 50 lat aż papier się zwróci nie patrząc na kurs

Mankament taki , że inflacja wyższa niż dywidenda nie wspominając o podatku Belki

Nieruchomości nie rzadko na współczynnik 120 wypłat ceny papierów wartościowych 50 letnia dywidenda obligacje rządowe na zero a depozyt ujemny tylko czekać aż to wszystko chlaśnie

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 25 konra74

Obawiam się, że najgorzej wyjdą na tym ci, którzy się łudzą że nastąpi odbicie.
Po takich dzikich rajdach jakie miały miejsce przez osiem lat w USA to 50% korekta byłaby jak najbardziej na miejscu. Współczynniki C/Z na poziomie 26, a powyżej 20 to już bańka...
Jeśli ktoś sądzi że nie będzie to miało wpływu na polską giełdę to gratuluję optymizmu.
Rentowność obligacji rośnie, stopy procentowe są podnoszone dobrze to nie prognozuje.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 13 bamboocza2

Jest korekta bo niedługo będą wyniki spółek a zapowiada się że będą dobre dywidendy więc ...trza obniżyć cenę przed zakupami:)

! Odpowiedz
11 17 open_mind

Przestaję pisać na Polskich stronach komentarze, bo wszystkie odsłaniające prawdę o świecie i ekonomi FAKTY są usuwane. Co za siła stoi za tym? Np. Największa afera wszech czasów tak też o biznesie (sprzedaż uranu Do Rosji) w stadium rozwoju w USA tak zwana FISA memo (United States Foreign Intelligence Surveillance Court (FISC, also called the FISA Court) Jest zręcznie przemilczana a komentarze usuwane. A to nie żadne plotki. Efektem tego ludzie ze świecznika zostaną wkrótce oskarżeni. Ale jak ktoś coś napisze u nas to wsuwają. Co to ma znaczyć i do czego to ma prowadzić? Zapraszam na zerohedge.com ja tam piszę pod nickiem „Truther”

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 17 open_mind

A na Onet.pl biznes w ogóle wykasowali możliwości komentarzy

! Odpowiedz
0 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 6 open_mind

W rządowe – narodowe aktywa złota można tylko uwierzyć jeśli widzimy sztabki z wybitym na trwale napisem Np. Property of Poland i numerem seryjnym generowanym przez dany kraj i potwierdzone przez rządowego eksperta że to nie podróby - wszystkie inne to tak zwane złoto dyżurne różnej maści pokazywane na żądanie naiwniakom. .Tak to obecnie działa, prawda? USA i Londyn!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
12 15 sel

Właściciele obligacji USA zwalą kurs akcji o połowę, dopiero wtedy wymienią obligacje na akcje..

! Odpowiedz
Rozlicz PIT za 2017
szybko i bez błędów

lub uruchom online teraz

WIG -0,17% 62 750,82
2018-02-21 11:38:00
WIG20 -0,21% 2 408,22
2018-02-21 11:53:45
WIG30 -0,18% 2 771,43
2018-02-21 11:53:00
MWIG40 -0,16% 4 798,53
2018-02-21 11:38:00
DAX -0,74% 12 395,93
2018-02-21 11:51:00
NASDAQ -0,07% 7 234,31
2018-02-20 22:02:00
SP500 -0,58% 2 716,26
2018-02-20 21:59:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Czy otrzymałeś już PIT‑11 od swojego pracodawcy?

Bardzo dziękujemy za udział w naszej ankiecie!
Polecamy nasz program e‑pity 2017. Rozlicz PIT‑a kompleksowo i bezpiecznie w kilka minut! Pobierz Program

lub uruchom online

Bardzo dziękujemy za udział w naszej ankiecie!
W naszym programie e‑pity 2017 możesz bezpiecznie rozliczyć wszystkie dostępne deklaracje. Pobierz Program

lub uruchom online