Wtorkowa sesja przyniosła pogłębienie spadów na warszawskim parkiecie. Najmocniej taniały największe spółki, co wskazuje na aktywność kapitału zagranicznego. Owa aktywność nie była jednak przesadnie imponująca, jeśli zmierzyć ją wartością dziennego obrotu.


WIG20 we wtorek stracił 0,91% i zameldował się na poziomie 2 978,38 pkt. Była to czwarta z ostatnich pięciu sesji zakończona pod kreską po tym, jak jeszcze w ubiegłą środę WIG20 świętował nowy szczyt hossy. Nadal jednak flagowy benchmark GPW znajduje się blisko 14-letniego minimum zlokalizowanego na wysokości 3060 punktów.
Wśród 20 największych spółek kursy tylko czterech zdołały obronić się przed spadkiem. Były to walory PGE, PZU oraz Pekao i Santandera, które zyskiwały w granicach 0,9%. Pozostała 16-stka kończyła dzień na czerwono. Najmocniej oberwało się papierom CCC, które przeceniono o 3%. Ponad 2% oddały jeszcze walory Kęt, LPP i KGHM
WIG20 poszedł w dół o 0,61% przy niezbyt imponujących obrotach podliczonych na 1,23 mld złotych. Warto przy tym odnotować, że już w poniedziałek aktywność inwestorów na GPW była wyraźnie niższa – wczorajsza wartość giełdowego obrotu wyniosła ledwie 1,15 mld zł i była najniższa od 4 lutego. Wyraźnie lepiej radziła sobie giełdowa „druga linia”: mWIG40 zdołał nawet zyskać 0,28%, podczas gdy sWIG80 oddał ledwie 0,12%. Niemniej jednak na szerokim rynku była to sesja jednoznacznie spadkowa: walorów zniżkujących było przeszło dwukrotnie więcej niż rosnących.
- Widać, że listopad zaczyna się słabo. Co ciekawe, statystycznie od wielu lat do zeszłego roku, to właśnie listopad, oprócz kwietnia, był jednym z lepszych miesięcy. Można powiedzieć, że w 2025 r. jest na opak. Miał być słabszy okres od maja do października, a tymczasem tamte miesiące były dobre czy bardzo dobre, jeżeli chodzi o S&P, Nasdaq czy WIG20, natomiast koniec października przyniósł początek przeceny, czy też inaczej mówiąc, koniec rajdu na złocie, srebrze, miedzi, Bitcoinie oraz na Nasdaq i przecenę w ujęciu globalnym" - powiedział PAP Biznes Sobiesław Kozłowski.

Nastrojów na GPW nie poprawiał słabszy sentyment na rynkach zagranicznych. Niemiecki DAX kończył wtorkowy handel prawie 0,8% pod kreską, a francuski CAC40 zniżkował o 0,6%. Na czerwono zabarwiły się także indeksy amerykańskie, gdzie straty Nasdaqa przekraczały 1%. Drugi dzień z rzędu mocno rósł też indeks zmienności VIX. Polskim aktywom szkodziło też umocnienie dolara oraz osłabienie złotego w relacji do euro.
- Dolar jest na ten moment języczkiem u wagi. Mocniejszy dolar to presja na osłabienie euro, osłabienie złotego oraz presja na MSCI Poland - wyjaśnił Sobiesław Kozłowski. - Warto też zauważyć, że impuls kredytowy w Chinach ma symptomy słabości, czy punktu przegięcia. W sumie, kilka rzeczy składa się na tą przynajmniej przejściową realizację zysków, czy też zmniejszenie optymizmu –dodał analityk.
W ujęciu sektorowym najmocniejszymi punktami rynku były spółki deweloperskie oraz energetyczne. Te ostatnie są jednymi z liderów tegorocznej hossy na GPW. Od początku roku WIG-Energia zyskał 87,5%. W tym walory PGE od stycznia zyskały ponad 84%, a Tauronu aż 167%.



























































