Państwa członkowskie zachęcane są do jak największych inwestycji w badania i rozwój. Teoretycznie do 2020 roku wydatki na ten cel powinny w całej UE osiągnąć minimum 3% PKB. Z tego 1% pochodzić ma ze środków publicznych, a 2% z sektora prywatnego. W zeszłym roku prawie udało nam się osiągnąć średnią UE w zakresie wydatków ze środków publicznych, ale stało się tak tylko dzięki wsparciu finansowym z różnego typu unijnych programów.
Na badania z zakresu nauk technicznych wydano 7 mld zł, a na badania nauk eksperymentalnych – 4 mld zł. W 2011 roku wartość zakontraktowanych projektów inwestycyjnych na badania i rozwój wyniosły ponad 18 mld zł.
Unia daje wsparcie
Gdyby nie środki UE to najprawdopodobniej nigdy nie udałoby się osiągnąć tego poziomu. Naturalnie wydane pieniądze nie przekładają się od razu na wynalazki i technologie, które przynoszą miliardy złotych dochodu. Można zbudować komputer metodą garażową, ale o wiele łatwiej jest to osiągnąć, gdy ma się zaplecze finansowe.
W B+R nie tylko chodzi o „wynalazki”, ale o tworzenie nowych technologii praktycznie z każdej dziedziny, które np. wpływają np. na obniżenie kosztów produkcji lub pozytywnie wpływają na wydajność.
Przedsiębiorstwa chętnie inwestowałyby na B+R, ale jak powszechnie wiadomo – potrzebne są na to olbrzymie pieniądze, a przyszłe korzyści są bardzo niepewne. Stąd duże zainteresowanie projektami unijnymi. Innymi słowy, państwo woli wydawać pieniądze obywateli niż ułatwiać przedsiębiorcom samodzielne inwestowanie. Za przykład służyć może „ulga na zakup nowych technologii”, z której skorzystało tylko kilkuset podatników.
Czego moglibyśmy się spodziewać?
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa, chce by firmy mogły oddawać 1% CIT jednostkom naukowo-badawczym. Podobne rozwiązanie funkcjonuje w przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych. W 2010 roku swój 1% przekazało 38% podatników co przełożyło się na ok 400 mln zł. Najprawdopodobniej w przypadku firm odsetek ten byłby bliski 100%, co przełożyłoby się na ponad 350 mln zł.
Pomysł jest ciekawy, ale jedyne czego moglibyśmy się spodziewać to wysypu jednostek naukowo-badawczych, których jedynym celem byłoby otrzymywanie pieniędzy w ramach 1% CIT. Czy przełożyłoby się to na liczbę nowych patentów? Trudno powiedzieć, ale warto spróbować.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl



























































