Pomysł dopłat do kredytów mieszkaniowych pod hasłem „pomocy dla zwalnianych” jest tak naprawdę pomysłem pomocy dla banków, żeby nie musiały robić zbyt wysokich rezerw na nie spłacane kredyty. No bo jak spłacać będzie państwo, to jaki audytor się przyczepi??? Na pewno nie ten, który „audytował” Lehman Brothers. Zresztą inni audytorzy, którzy „audytowali” inne banki, które co prawda nie upadły, ale za to zostały przejęte (bynajmniej nie „wrogo” – tego pojęcia jakoś nie słyszałem od roku) też pewnie się nie przyczepią.
Dla kogo jest pomysł dopłat do utrzymywania w pracy pracowników, jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale to się pewnie nie długo okaże. Na razie wiadomo, że dla pracowników, którzy dostawaliby dwa razy więcej niż zasiłek dla bezrobotnych, wynoszący obecnie 662 zł. Tylko taka ciekawostka: skoro „przedsiębiorstwo ma przestój” (to po co mu w ogóle są pracownicy, nawet ze zmniejszonym do 1276 zł wynagrodzeniem i do tego w połowie opłacani przez „państwo”???



























































