REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mają schrony dla niemal całego narodu. "Zasada jest prosta: to nie jest hotel"

2026-08-01 18:00
publikacja
2026-08-01 18:00
Dodaj Bankier.pl w Google

W Finlandii schrony są „dual-use”, czyli podwójnego zastosowania; na co dzień służą celom cywilnym, w czasie kryzysu pełnią funkcję ochronną. W liczącej 5,5 mln ludzi Finlandii w schronach może ukryć się 5 mln osób - powiedziała PAP ambasadorka Finlandii Paivi Laine.

Mają schrony dla niemal całego narodu. "Zasada jest prosta: to nie jest hotel"
Mają schrony dla niemal całego narodu. "Zasada jest prosta: to nie jest hotel"
fot. Leonhard Foeger / /  Reuters / Forum

Dodała, że kolejnym obszarem współpracy między naszymi państwami może być m.in. budowa schronów.

Za cztery miesiące ambasadorka Finlandii w Polsce Paivi Laine kończy swoją misję w Warszawie. Do Polski przyjeżdża od połowy lat 80. PAP zapytała dyplomatkę, jak przez te lata zmieniła się Polska i relacje polsko-fińskie.

PAP: Jest Pani na placówce w Warszawie już drugi raz, tym razem jako ambasadorka. Jak przez te kilkanaście lat zmieniła się Polska?

Paivi Laine: Zmieniła się bardzo, nie do poznania. Poprzednim razem pracowałam w ambasadzie Finlandii w Warszawie w latach 2007-2012 jako zastępca ambasadora. Polskę znam od ponad 40 lat, bo po raz pierwszy przyjechałam tu w 1984 pracować latem na warszawskich Wyścigach Konnych, gdyż kocham konie. Miałam więc okazję zobaczyć późny polski socjalizm. Z tamtych czasów pamiętam np. fury z węglem na ulicach Warszawy. I kartki na żywność, bo jako studentka też je dostawałam. Było biednie i szaro, ale pod razu polubiłam Polskę z powodu wspaniałych ludzi i koni.

Wakacje na giełdzie

PAP: Przygoda z Polską zaczęła się od koni?

P.L.: I „Czterech pancernych i psa”, bo w wieku 7 lat zakochałam się w Szariku. Serial nakręcony przez Konrada Nałęckiego był pokazywany w latach 70. fińskiej telewizji i zrobił na mnie duże wrażenie. Z polskich produkcji z tamtych czasów lubiłam jeszcze „Janosika” i „Karino”. Ponieważ jestem koniarą, ten drugi serial był dla mnie bardzo ważny. Moje inicjały to PL. Żartuję czasami, że mój związek z Polską musiał być chyba zapisany gdzieś w gwiazdach. Ale wracając do pytania, miałam okazję patrzeć z bliska na cały ten rozwój Polski i zastanawiam się, czy wy, Polacy, dostrzegacie jaką piękną jesteście historią? Byliście jednym z najbiedniejszych krajów socjalistycznych, a teraz jesteście 20. czy 21. gospodarką świata. Dokonaliście niebywałego skoku w relatywnie krótkim czasie. Jeszcze podczas mojej poprzedniej misji w ambasadzie w pierwszej dekadzie lat 2000 wielkim bólem głowy była jazda samochodem przez Polskę. Wtedy autostrada prowadziła tylko do Berlina, a cała reszta to był istny koszmar – wąskie, zatłoczone drogi. Nawet kraje bałtyckie miały wtedy lepsze drogi, a teraz Polska jest drogowym rajem: autostrady, liczne drogi szybkiego ruchu.

Finowie z uznaniem patrzą na polskie „success story” i uważają, że jego podstawą były ogromne fundusze z UE. Owszem te miliardy euro miały znaczenie, ale kluczowe było to, że Polacy mieli wielkie aspiracje. Jesteście przedsiębiorczy, pracowici i głodni sukcesu. Polska jest bardzo dynamicznym krajem, tu cały czas się dzieje. Byłam też ambasadorką Finlandii na Ukrainie, więc mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się stało, iż Polska uniknęła oligarchizacji gospodarki. Myślę, że stało się tak dlatego, że - chcąc uciec ze Wschodu - braliście przykład z Zachodu.

Procesy integracyjne związane z przystąpieniem do NATO i Unii Europejskiej stworzyły warunki oraz ramy do wdrażania reform. Jest jeszcze coś. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Polska była pierwszym krajem, który przeszedł jej z pomocą. Polacy przyjęli z otwartym sercem ukraińskich uchodźców. Ta polska solidarność była imponująca, byliście przykładem dla Finów. Dziś Polska jest znaczącym krajem w UE, z którego głosem wszyscy się liczą.

PAP: Z czego Finlandia może być dumna?

P.L.: Na przykład z niezależności energetycznej, którą osiągnęliśmy dzięki dywersyfikacji dostaw. Jest to dla nas część naszej odporności, tak jak schrony, które zaczęliśmy budować już w czasie i po zakończeniu II Wojny Światowej i obowiązkowa służba wojskowa, z której nigdy nie zrezygnowaliśmy. Wszystko z powodu sąsiada, kiedyś ZSRR - dziś Rosji, której nie mogliśmy zaufać pod żadnym względem. Mając 1343 km granicy z Rosją musimy myśleć perspektywicznie. Energetyka jest jedną z tych dziedzin, nigdy nie uzależniliśmy się od Rosji, choć w czasach pokoju moglibyśmy przecież kupować od Rosjan tanią energię…

PAP: Pierwszą elektrownię atomową w Loviisa Finlandia zbudowała w oparciu o radziecką technologię reaktorów ciśnieniowych VVER…

P.L.: To prawda, ale zdecydowaliśmy się na to z powodów politycznych (budowa rozpoczęła się w 1972 roku, Finlandia utrzymywała wówczas przyjazne relacje z ZSRR z powodu przegranej wojny – przyp. PAP). Co więcej, bardzo ją usprawniliśmy, bo STUK - czyli Fiński Urząd ds. Bezpieczeństwa Radiacyjnego i Jądrowego - jako instytucja nadzorująca bezpieczeństwem elektrowni jądrowych zawsze był bardzo rygorystycznym organem. Dwa lata później zaczęliśmy budować elektrownię jądrową oparciu o amerykańską technologię firmy Westinghouse. Kolejną elektrownię atomową zbudowaliśmy korzystając z kolei z francuskiej technologii. Budowa trzeciego bloku elektrowni Olkiluoto 3 znacznie się opóźniała. Ma największy pojedynczy reaktor w Europie z mocą ok 1600 MW, więc dostarcza znaczą część energii. Najważniejsze, że zaczęła działać w najlepszym momencie - w 2023 roku, rok po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, kiedy kraje UE musiały przestawiać swą energetykę. Jako pierwsi na świecie zbudowaliśmy podziemny magazyn na zużyte paliwo jądrowe – Onkalo która znajduje się w 400-450 metrów pod ziemią na podłożu granitowym. W sumie 40 proc. energii elektrycznej w Finlandii pochodzi z energii atomowych.

PAP: Możecie być przykładem dla Polski?

P.L.: Nie chcemy być dla nikogo przykładem, bo każdy kraj ma swoją specyfikę, ale możemy służyć doświadczeniem i współpracować. Finlandia wytwarza już ponad 90 proc. swojej energii elektrycznej ze źródeł bezemisyjnych i niskoemisyjnych, więc mamy czym się dzielić. Sieci energetyczne krajów nordyckich są połączone, mamy wspólny rynek energii i najtańszy prąd w Europie, głównie dzięki zielonej energii.

PAP: Jak przez te kilkanaście lat zmieniła się współpraca polsko-fińska?

P.L.: Zmieniła się na korzyść. I cały czas się rozwija, fińskie firmy znalazły się w Polsce już na początku lat 90. Szacujemy, że dziś na polskim rynku działa ok. 250 przedsiębiorstw z Finlandii, które zainwestowały w sumie ponad 2 mld euro i produkują różne rzeczy – przemyśle maszyny, windy, wyroby drewniane, karton. Działają w energetyce, ICT i zbrojeniówce.

PAP: Chodzi o fiński koncern Patria, prawda?

P.L.: Tak, PGZ produkuje w Polsce na fińskiej licencji Rosomaki od 2003 roku (produkowany w Polsce Rosomak opiera się na licencji pojazdu Patria AMV - PAP). Wzorcowym wręcz przykładem współpracy polsko-fińskiej jest ICEYE, firma technologiczna, która posiada największą na świecie konstelację mikrosatelitów radarowych SAR. Swoją drogą ICEYE to niesamowita historia ludzka, która pokazuje, jak ważny jest unijny program wymiany studenckiej. Gdyby nie to, że Rafał Modrzewski pojechał na Erasmusa na Uniwersytet Aalto w Espoo, nie poznałby tam Pekki Laurila i ICEYE pewnie by nie powstał. Nazwa wzięła się stąd, że na samym początku partnerzy myśleli, że ich satelity będą badały stan lodu w Arktyce, ale agresja Rosji na Ukrainę zmieniła profil firmy. To znakomita technologia, kupuje ją coraz więcej krajów. Było bardzo miło, że dostałam od nich w prezencie pożegnalnym zdjęcie satelitarne Śródmieścia z zaznaczonym budynkiem ambasady.

Jeśli chodzi o współpracę technologiczną, to pierwszy polski komputer kwantowy Odra 5 powstał dzięki technologii fińskiego lidera w tej dziedzinie IQM Quantum Computers. Polacy nie wiedzą, że Nokia zatrudnia w Polsce tyle samo pracowników, co w Finlandii – 7 tysięcy – we Wrocławiu, Krakowie, Bydgoszczy i Warszawie, większość w R&D, czyli sektorze zajmującym się tworzeniem innowacji i nowych technologii.

PAP: Finlandia jest schronową potęgą. Jak wygląda współpraca z Polską w tej dziedzinie?

P.L.: Bardzo dobrze. Delegacje polskich samorządów - bo to one będą odpowiedzialne za budowę schronów w Polsce - jeżdżą regularnie do Finlandii, żeby zobaczyć, jak to u nas wygląda i które z rozwiązań można przenieść do siebie. Na początku lipca gościliśmy wojewodę mazowieckiego Mariusza Frankowskiego. Oglądał on obiekty w Helsinkach i Kuopio, gdzie w 2024 roku oddano do użytku najnowocześniejszy w Europie schron cywilny, który w razie kryzysu może pomieścić 7 tys. osób.

W Finlandii wszystkie schrony są „dual-use”, czyli podwójnego zastosowania - na co dzień służą celom cywilnym, mieszczą się w nich parkingi czy obiekty sportowe, a w czasie wojny lub kryzysu pełnią funkcję ochronną. To sprawdzony model, do powielenia w Polsce. Chciałabym przypomnieć, że dzięki tym rozwiązaniem w liczącej 5,5 mln ludzi Finlandii w schronach może ukryć się 5 mln osób. Jeszcze lepiej wygląda sytuacja w Helsinkach, które liczą 600 tys. mieszkańców, a mają schrony na 900 tys. ludzi. Moi polscy znajomi żartują, że w razie co, pojadą do Helsinek. Żarty żartami, ale w Finlandii, zgodnie z ustawą, każdy budynek, który liczy więcej niż 1200 m kw. powierzchni musi mieć schron. Za ich budowę odpowiedzialny jest deweloper, a nie samorząd czy państwo. Mieszkania są, owszem, droższe, ale nieznacznie – szacuje się, że o 2-3 proc. Bezpieczeństwo, jak wiadomo, jest bezcenne.

W czasie pokoju schrony w blokach wykorzystuje się jako pomieszczenia lokatorskie np. do przechowywania rowerów czy wózków. Zbudowane i wyposażone są tak, by w ciągu 72 godzin mogły stać się pełnowartościowym schronami. Wojewoda mazowiecki był zaskoczony tym, że 97 proc. schronów w Finlandii to obiekty prywatne. I że fińska ustawa przewiduje mniejszą powierzchnię na jedną osobę – 0,75 metra kw. niż polskie przepisy – 1,5 metra kw. Otóż wychodzimy z założenia, że schron to nie hotel. Oczywiście byłoby fajnie, gdyby było w nich więcej miejsca, ale kosztowałoby to znacznie więcej.

PAP: Czy fińskie firmy budujące schrony są obecne w Polsce?

P.L.: Tak, np. Temet Group i Verona Shelter Group są zaangażowane w programy partnerskie, ale to na barki polskich firm budowlanych spadnie wyzwanie budowy schronów. To one będą lać beton. Fińskie firmy mogą zaaferować doświadczenie i niezbędne wyposażenie: wzmocnione drzwi, systemy wentylacyjne, higieniczne, itd.

Rozmawiał: Jacek Pawlicki (PAP)

jap/ sdd/ amac/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Finlandia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki