REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rafalska: Emerytury matczyne to dostrzeżenie trudu wychowania

2018-09-07 17:40
publikacja
2018-09-07 17:40
Dodaj Bankier.pl w Google
Rafalska: Emerytury matczyne to dostrzeżenie trudu wychowania
Rafalska: Emerytury matczyne to dostrzeżenie trudu wychowania
fot. Michał Dyjuk / / FORUM

Emerytury matczyne to ważny element polityki rodzinnej, dostrzeżenie trudu wychowania - powiedziała w piątek w Poznaniu minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Podkreśliła, że świadczenie jest "potrzebne i oczekiwane".

Projekt ustawy o tzw. matczynych emeryturach, zakładający przyznanie minimalnej emerytury (1029,80 zł) osobom w wieku emerytalnym, które urodziły i wychowały przynajmniej czwórkę dzieci trafił do konsultacji społecznych. Według wyliczeń resortu, programem może zostać objętych ok. 85,8 tys. osób.

Elżbieta Rafalska powiedziała w piątek na konferencji prasowej w Poznaniu, że zapowiedź wprowadzenia tego świadczenia została odebrana bardzo pozytywnie.

"W naszej ocenie jest to docenienie tego trudu wychowawczego, także dostrzeżenie poważnego problemu społecznego. W badaniach opinii społecznej zostało to odebrane jako bardzo potrzebne i oczekiwane świadczenie dla osób, które podjęły decyzję o wychowaniu dzieci i które nie mogły godzić obowiązków rodzinnych z zawodowymi z powodów różnych ograniczeń. Mamy osoby, które wychowały wiele dzieci, być może już nawet osiągnęły wiek emerytalny, nie mają żadnego świadczenia, pozbawione są źródeł utrzymania" - powiedziała.

Wakacje na giełdzie

Rafalska zauważyła, że problem braku prawa do najniższej emerytury dotyczy w dużej mierze osób, które wychowywały dzieci w okresie transformacji. "Setki tysięcy Polaków pracowały w szarej strefie. Mieliśmy też okres, kiedy nie pracowały ponad 3 miliony Polaków, więc trudno było wypracować sobie staż" - powiedziała.

Minister oceniła, że możliwość otrzymania matczynej emerytury "nie jest raczej marzeniem kobiety, która chciałaby się zabezpieczyć na przyszłość". W ten sposób nawiązała do zarzutów o ewentualnym przyczynianiu się świadczenia do dezaktywizacji zawodowej kobiet. "Ja nie mam obaw, że dzisiaj młoda kobieta, która ma 30 lat, pomyśli o tym, że jak urodzi czwórkę dzieci i nie będzie pracować, to doczeka się emerytury 1029 zł" - powiedziała.

O świadczenie będą mogły się ubiegać matki, które osiągnęły wiek emerytalny 60 lat oraz ojcowie po osiągnieciu 65 lat. Zgodnie z projektem, program ma zacząć obowiązywać od stycznia 2019 roku. Realizować go będzie ZUS oraz KRUS. Koszt realizacji programu szacowany jest na ok. 900 mln zł rocznie.

Minister Elżbieta Rafalska przyjechała do Poznania na posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego.(PAP)

autor: Rafał Pogrzebny

rpo/ mark/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
iwonka50
"....Ja nie mam obaw, że dzisiaj młoda kobieta, która ma 30 lat, pomyśli o tym, że jak urodzi czwórkę dzieci i nie będzie pracować, to doczeka się emerytury 1029 zł" - powiedziała...."
A ja myślę, że pracując dajmy na to 30 lat za płacę wysokości dzisiejszej dominanty otrzyma za 20 lat tyle samo co nie pracując
"....Ja nie mam obaw, że dzisiaj młoda kobieta, która ma 30 lat, pomyśli o tym, że jak urodzi czwórkę dzieci i nie będzie pracować, to doczeka się emerytury 1029 zł" - powiedziała...."
A ja myślę, że pracując dajmy na to 30 lat za płacę wysokości dzisiejszej dominanty otrzyma za 20 lat tyle samo co nie pracując i rodząc 4 dzieci.
silvio_gesell
Gdyby uzależnić wysokość emerytury rodzica od wysokości składek ZUS opłacanych przez dzieci to byłoby to zupełnie naturalne.
r4k
To byłoby naturalne? Chyba tak samo jak gruszki na wierzbie.
Emerytura jest po to aby zrekompensować utratę zarobków a nie fakt wyprowadzenia się dzieci z domu.
Jeśli emerytura miałaby być uzależniona od liczby dzieci to i składki na ZUS musiałyby być pobierane od liczby posiadanych dzieci.

PS
A dlaczego od liczby
To byłoby naturalne? Chyba tak samo jak gruszki na wierzbie.
Emerytura jest po to aby zrekompensować utratę zarobków a nie fakt wyprowadzenia się dzieci z domu.
Jeśli emerytura miałaby być uzależniona od liczby dzieci to i składki na ZUS musiałyby być pobierane od liczby posiadanych dzieci.

PS
A dlaczego od liczby dzieci a nie od liczby wnuków, prawnuków itp ?
silvio_gesell odpowiada r4k
Emerytury zależą od składek kolejnego pokolenia. Płacąc ZUS nie zbierasz na swoją emeryturę tylko płacisz na swoich rodziców. Nawet oszczędzając na własną rękę siła nabywcza tych oszczędności za 30 lat będzie uzależniona od liczebności kolejnego pokolenia, które będzie konkurować o te oszczędności na rynku pracy. Jeśli kolejne pokolenie Emerytury zależą od składek kolejnego pokolenia. Płacąc ZUS nie zbierasz na swoją emeryturę tylko płacisz na swoich rodziców. Nawet oszczędzając na własną rękę siła nabywcza tych oszczędności za 30 lat będzie uzależniona od liczebności kolejnego pokolenia, które będzie konkurować o te oszczędności na rynku pracy. Jeśli kolejne pokolenie będzie mniej liczne wtedy oszczędności zostaną zjedzone przez ujemne realne stopy. Jeśli każdy odłoży na starość milion, a nie będzie w ogóle dzieci, to siła nabywcza tych milionów spadnie do okrągłego zera.

Powiązane: Polityka rodzinna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki