REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Młodzi chcą wracać na wieś, ale mogą mieć problem z budową domu. Ekspert wskazuje paradoks

2026-09-13 13:00
publikacja
2026-09-13 13:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Współczynnik dzietności w Polsce w 2025 roku wyniósł 1,068, podczas gdy w 1990 roku było to 1,991 - wynika z danych GUS. Spadek liczby urodzeń przekłada się na ubytek ludności, również na obszarach wiejskich, gdzie mieszka ok. 41 proc. ludności kraju. Choć wieś notuje dodatnie saldo migracji, liczba zgonów nadal przewyższa tam liczbę urodzeń. Eksperci wskazują, że sytuację może dodatkowo pogarszać utrudnianie młodym osobom osiedlania się lub powrotu na wieś.

Młodzi chcą wracać na wieś, ale mogą mieć problem z budową domu. Ekspert wskazuje paradoks
Młodzi chcą wracać na wieś, ale mogą mieć problem z budową domu. Ekspert wskazuje paradoks
/ Shutterstock

- W Polsce dostrzegamy bardzo duży problem z demografią wsi. Debata jest mocno skoncentrowana na miastach, na przykład kwestiach chęci robienia kariery czy trudnościach ze znalezieniem odpowiedniego partnera przez kobiety, co często dotyczy głównie tych z wyższym wykształceniem. Natomiast wieś ma zupełnie inne problemy. Jedna z istotnych trudności dotyczy osiedlania się, budowania własnego domu - mówi agencji Newseria Mateusz Łakomy, ekspert ds. polityki demograficznej, dyrektor programu Demograficon w Polskim Towarzystwie Gospodarczym.

Jak wynika z raportu Klubu Jagiellońskiego „Wieś zniknie z planu? Jak deregulować przepisy, by Polacy wracali na obszary wiejskie”, w 10 największych miastach w Polsce mieszka 17 proc. populacji kraju, a na obszarach wiejskich 41 proc.

Dane GUS z raportu „Ludność. Stan i struktura oraz ruch naturalny w przekroju terytorialnym w 2025 roku” wskazują, że ponad 404,3 tys. osób (o 26 tys. mniej niż rok wcześniej) zmieniło miejsce stałego zamieszkania przeprowadzając się do innej gminy, a także ze wsi do miasta lub odwrotnie. Wieś ma dodatnie saldo migracji, ale jednocześnie traci ludność wskutek przewagi zgonów nad urodzeniami. W 2025 roku dodatnie saldo migracji dla wsi wyniosło ponad 36,1 tys. osób, a liczba zgonów przewyższyła tam liczbę urodzeń o 56 tys.

- Niedawno Klub Jagielloński opublikował raport, w którym stara się zmierzyć z tym tematem i opowiedzieć, jakie obecne przepisy paradoksalnie mogą utrudniać osiedlanie się osobom, które pojechały do dużego miasta, wykształciły się tam, np. w zawodach rolnych, i chciałyby wrócić do ojcowizny, do swojego miejsca zamieszkania. Nagle okazuje się, że potencjalnie mogą być trudności ze zbudowaniem własnego domu blisko rodziców czy rozbudowania gospodarstwa - podkreśla Mateusz Łakomy.

Scammingout

Autorzy raportu Klubu Jagiellońskiego zwracają uwagę na kontekst planów ogólnych gmin, które stanowią nowy instrument planistyczny wprowadzony w ramach reformy planistycznej. Zastępują one dotychczasowe studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a także wyznaczają poszczególne strefy, w których obowiązują różne zasady zabudowy. Kluczowym mechanizmem planu ogólnego jest tzw. bilans chłonności. Gmina wyznacza strefy dopuszczające zabudowę mieszkaniową - wielorodzinną, jednorodzinną i zagrodową - w takiej ilości, by chłonność terenów niezabudowanych w tych strefach mieściła się w przedziale 70-130 proc. zapotrzebowania na nową zabudowę mieszkaniową w gminie. Zapotrzebowanie to wylicza się według ujednoliconego dla całego kraju wzoru, w horyzoncie 20 lat i na podstawie prognozy demograficznej określonej na bazie danych GUS. 

- Okazuje się, że najbardziej wyludniające się gminy mają najbardziej pesymistyczne prognozy. W związku z tym są trochę związane, przynajmniej niektóre, żeby przeznaczać teren pod zabudowę mieszkaniową, również tak zwaną siedliskową, obejmującą nie tylko dom mieszkalny, ale całe gospodarstwo związane z miejscem zamieszkania. To paradoksalnie może w niektórych przypadkach utrudniać powrót młodych, wykształconych rolników, dziedziców ziemi - wyjaśnia Mateusz Łakomy.

Raport wskazuje, że nowa regulacja ma hamować niekontrolowane rozlewanie się inwestycji budowlanych. Eksperci klubu podkreślają jednak, że ma to sens w odniesieniu do obszarów aglomeracyjnych, gdzie zjawisko suburbanizacji ma negatywne skutki społeczne, ale regulacja nie uwzględnia specyfiki wyludniających się obszarów wiejskich. Strefa otwarta, do której trafiają m.in. grunty rolne, nie przewiduje w podstawowym profilu zabudowy mieszkaniowej ani zabudowy związanej z produkcją rolną. Eksperci prognozują, że efektem może być ograniczenie możliwości rozwoju obszarów wiejskich, blokujące część inwestycji.

- Trudności polegają na tym, że osoby, które nie dziedziczą wprost tego siedliska, dzięki bilansom chłonności mają ograniczone możliwości zamieszkania w innych miejscach poza wyznaczonymi strefami mieszkaniowymi, które często nie są tymi przylegającymi do domu rodziców. Problemem jest rozbudowanie danego obszaru zamieszkania czy siedliska - podkreśla ekspert ds. polityki demograficznej. - To jest zupełnie oczywiste, że kiedy wracamy, chcemy mieszkać blisko rodziców. To też sprzyja dzietności, bo mama czy teściowa mogą pomóc w opiece nad dziećmi.

Zdaniem autorów raportu wadą nowych przepisów jest jednakowe podejście do bardzo zróżnicowanych pod względem sytuacji i wielkości gmin. Mechanizmy działają tak samo w gminie bezpośrednio sąsiadującej z Warszawą, jak i w tej oddalonej o 100 km od metropolii. Pierwsza broni się przed nadmiernym napływem nowych mieszkańców, a druga walczy o przetrwanie i zatrzymanie depopulacji.

- O demografii powinniśmy zupełnie inaczej myśleć przestrzennie, w zależności od tego, czy mówimy o dużym mieście, obwarzankach, czy o tzw. peryferiach, czyli terenach oddalonych od dużych miast. Wsie oddalone od dużych miast mają zupełnie inne potrzeby, walczą o to, żeby była tam możliwość powrotu, zatrzymania osób, które chciałyby wyjechać, ale atrakcyjność tego miejsca zamieszkania jest niewystarczająca - uważa Mateusz Łakomy. - Młode osoby, które pozostaną albo które wykształciły się w mieście i powrócą, są zupełnie innym kapitałem ludzkim. Te osoby są wykształcone, przedsiębiorcze, mają znajomych, czyli są czynnikiem potencjalnie przyciągającym biznes i bardziej zaawansowane usługi niż te, które są lokalnie dostępne.

Jak podkreśla, w konsekwencji niektóre wsie zaczną szybciej znikać z mapy Polski lub będą zamieszkiwane wyłącznie przez osoby starsze.

- Tym samym nie będą źródłem podatków dla samorządów i źródłem rozwoju. Z perspektywy czysto ekonomicznej będą głównie centrum kosztów niż dochodów dla samorządów - dodaje demograf.

Obowiązek uchwalenia planu ogólnego gminy miały do 31 sierpnia 2026 roku. Jak poinformował niedawno w Sejmie Tomasz Lewandowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, według dzienników urzędowych województw zrobiło to dotąd 946 gmin, czyli 38 proc. ogółu, ale po uwzględnieniu wniosków z 31 sierpnia liczba ta może być wyższa (nawet 1,1-1,2 tys.). Większość pozostałych gmin jest na zaawansowanym etapie prac, a tylko niecałe 4 proc. w ogóle ich nie rozpoczęło.  

Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie

Komentarze (15)

dodaj komentarz
fiat126p
KPO załatwił Morawiecki m.in. za strefy czystego transportu.
"Jak deregulować przepisy, by Polacy wracali na obszary wiejskie” To po co było wprowadzać plany ogólne, które paraliżują budownictwo i powodują zakaz budowy na posiadanych działkach.
arzab
Ten pisowski jad już do reszty Ci mózg zlasował ! Wszędzie widzicie złego Niemca. Ale tego, że 1/3 tego narodu żyje bo ten zły Niemiec kupuje nasze towary to już nie chcecie widzieć ! Potraficie tylko szczuć i jątrzyć !
lebero654
Polska wieś to zasadniczo ludność dość luźno albo wcale nie związana z rolnictwem. Jest to zgodnie z trendem cywilizacyjnym, gdzie w rolnictwie pracuje 4-5% ludzi. Ci wykształceni wracający na wieś w większości nie będą pracować na roli, najwyżej dorywczo pomagając rodzicom.
Problem z planami wynika z lobbowania branży urbanizacyjno
Polska wieś to zasadniczo ludność dość luźno albo wcale nie związana z rolnictwem. Jest to zgodnie z trendem cywilizacyjnym, gdzie w rolnictwie pracuje 4-5% ludzi. Ci wykształceni wracający na wieś w większości nie będą pracować na roli, najwyżej dorywczo pomagając rodzicom.
Problem z planami wynika z lobbowania branży urbanizacyjno - geodezyjnej. Każda ekipa rządząca dziwnym trafem zaczyna działalność od uruchomienia "porządków" w zasobach geodezyjnych. Oczywiście powstaje z tego taki bałagan, że zwykły petent przychodzi na kolanach, aby się doprosić łaski urzędnika od planowania przestrzennego.
f_kruggeri
Nie chce mi się czytać tego badziewnego "artykuliku" ale jeśli w nim ęxpert się nie zająknął o oczywistej oczywistości to informuję, że za spadek wartości działki wskutek wprowadzenia na rozkaz unii-sruni tych planów należy się odszkodowanie/zadośćuczynienie/czy co tam se prawniki wymyśliły. I na to pieniądze BYŁY rezerwowane Nie chce mi się czytać tego badziewnego "artykuliku" ale jeśli w nim ęxpert się nie zająknął o oczywistej oczywistości to informuję, że za spadek wartości działki wskutek wprowadzenia na rozkaz unii-sruni tych planów należy się odszkodowanie/zadośćuczynienie/czy co tam se prawniki wymyśliły. I na to pieniądze BYŁY rezerwowane (tzw. koszty reformy czy coś tam). Tyle, że nie wiem jak teraz w PL funkcjonują urzędy sądownicze i jakie obowiązuje prawo - trójca przeklęta Tusk&Zupek&Berek takie rzeczy wymyślajo że głowa mała!
bt5
Proble, w ogóle nie istnieje bo: 1. 95% powracajacych na wieś z miasta nie wydoli la tam finanswo, nie mają żadnych oszczędności a z saksów ani tym bardziej pracy za grosze na prowincji nikt się dziś nie wybuduje. Widze co dzień na wsi co najwyżej fundamenty stojące od lat i konie hajsu i budowy. 2. Na wsiacj jest obecnie od groma Proble, w ogóle nie istnieje bo: 1. 95% powracajacych na wieś z miasta nie wydoli la tam finanswo, nie mają żadnych oszczędności a z saksów ani tym bardziej pracy za grosze na prowincji nikt się dziś nie wybuduje. Widze co dzień na wsi co najwyżej fundamenty stojące od lat i konie hajsu i budowy. 2. Na wsiacj jest obecnie od groma mini osiedli domk ow pobudowanych przez dewloperów drobnego płazu i domki 100 m2 zaczyają sie tak jak u mnie od 460 tys złza stan dewloperski. Prywatny budujacy nie mający tanich cen na towar i robocizne w życiu nie osiągnie dziś takiej ceny . Ale domki stoją bo klientów jak na lekarstwo. A jka już są to budżetówka z pobliskiego miasta. Nawiasem mówiać dzięki tej tak "biednej" budżetówce moja gmina np. jest 3-cią najbogatszą w województwie .
nierzad
dlaczego trzymaliście wcześniej mordy na kłódke,gdy morawiecki,potem tusk,na rozkaz unii wprowadzał antyspołeczne ograniczenia?Teraz też ani słowa,że nastąpiła kradzież na ogromną skale,odbierająca majątek setkom tysiecy ludzi
tomaszde11
"To jest zupełnie oczywiste, że kiedy wracamy, chcemy mieszkać blisko rodziców. To też sprzyja dzietności, bo mama czy teściowa mogą pomóc w opiece nad dziećmi"

To czasami sprzyja rozwodom
Powiedziałbym nawet ze bardzo
Szczególnie w początkowym okresie związku
zoomek
Nie zgadzam się. Problem jest jak masz wspólną kuchnię i łazienkę. Jak masz oddzielny dom (czasem wystarczy kondygnacja) to spada ten problem do zera. Jakiś spór? Mamusiu - mamusia przyjdzie jak ochłonie, do widzenia.
miketheripper
Ludziom w miastach Tusk załatwił brak taniej energii - (opóźnianie już od 20 lat elektrowni jądrowej), a teraz blokuje ludzi w miastach. A zaraz im zaoferuje benzynę po 10 zł/litr.
hylobiusnews
Wójtowie, rodzina i ich znajomi są "zatowarowani" w działki.
Dlaczego mają nie popierać przepisów ograniczających możliwości zabudowy.

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki