REKLAMA

Rada Polityki Pieniężnej uderza w polską walutę. NBP będzie osłabiał złotego?

Krzysztof Kolany2020-06-17 09:16główny analityk Bankier.pl
publikacja
2020-06-17 09:16
fot. Krystian Maj / FORUM

W najnowszym komunikacie Rady Polityki Pieniężnej znalazła się sugestia, że kierownictwo banku centralnego jest niezadowolone z obecnego kursu złotego. Według części ekonomistów to aluzja, że Narodowy Bank Polski może interweniować na rynku w celu osłabienia polskiej waluty.

Tym razem RPP nie zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych. Być może dlatego, że już w maju sprowadziła je w pobliże zera i w zasadzie wyczerpała możliwości tego podstawowego narzędzia polityki monetarnej. Ale w czerwcowym komunikacie Rady pojawiły się bardzo niepokojące nuty.

- Tempo ożywienia gospodarczego może być także ograniczane przez brak wyraźnego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP – napisano w czerwcowym komunikacie RPP.

Słaby złoty nie jest dość słaby?

Część ekonomistów potraktowało to zdanie jako sugestię, że Radzie nie podoba się obecny kurs złotego. Przypomnijmy, że po głównym uderzeniu koronawirusowego kryzysu w marcu kurs euro podskoczył z ok. 4,30 zł do 4,63 zł, osiągając najwyższy poziom od 11 lat. Ale potem złoty odrobił część strat – kurs EUR/PLN obniżył się do 4,40 zł na początku czerwca.

Zbyt mocny złoty? Wolne żarty! / Bankier.pl

Jednakże monetarni decydenci z reguły nie patrzą na kursy nominalne, lecz na skalę osłabienia krajowej waluty. A ta jest tylko umiarkowanie wysoka. Złoty jest obecnie o niespełna 5 proc. słabszy, niż był na początku roku oraz o 2,4 proc. mocniejszy niż miesiąc temu. A to w opinii Rady jest za mało, aby poprzez deprecjację waluty wesprzeć konkurencyjność cenową polskiego eksportu i w ten sposób podpompować wskaźnik produktu krajowego brutto.

- Zawarte w komunikacie stwierdzenie […] odbieramy jako wyraźną sugestię, że Rada preferuje nieco słabszy od obecnego poziom kursu PLN względem walut obcych. W przypadku umocnienia PLN z obecnych poziomów nie można wykluczyć interwencji słownych ze strony członków RPP, a nawet działań NBP na rynku walutowym nakierowanych na ograniczenie nadmiernego umocnienia krajowe waluty” – napisali we wtorkowym komentarzu ekonomiści Banku Pekao.

Polski pieniądz złożony na ołtarzu walki o „stabilność makroekonomiczną”

- RPP jest zawiedziona brakiem dostosowania kursu złotego do globalnego szoku i obniżek stóp NBP. Stabilność krajowej waluty w obliczu kryzysu to „koszt” krajowej stabilności makroekonomicznej i ultrałagodnej polityki pieniężnej na świecie – napisał na Twitterze Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Tyle że teza o rzekomej „nadmiernej sile” złotego kontrastuje z tym, co od tygodni widzimy na wykresach. Kurs EUR/PLN oscylujący obecnie w przedziale 4,40-4,50 zł w dalszym ciągu utrzymuje się blisko najwyższych poziomów z ostatniej dekady. Co więcej, przez poprzednie 15 lat złoty rzadko kiedy bywał słabszy niż obecnie.

Stopy procentowe w Polsce chyba już nie mogą być niższe. / Bankier.pl na podstawie danych NBP.

Jeśli RPP faktycznie chciałaby widzieć jeszcze słabszego złotego, byłaby to istotna zmiana filozofii w polskiej polityce monetarnej. W XXI wieku Narodowy Bank Polski prowadził politykę zasadniczego nieingerowania w kurs złotego, utrzymując reżim płynnego kursu walutowego. Sporadyczne interwencje przydarzyły się pod koniec 2011 roku, gdy NBP i Bank Gospodarstwa Krajowego sprzedawały waluty obce, aby zatrzymać osłabienie złotego grożące przekroczeniem przez dług publiczny drugiego progu ostrożnościowego (55 proc. PKB). Euro było wówczas wyceniane na ok. 4,50 zł. A więc niewiele wyżej niż obecnie. Jedyna ujawniona interwencja NBP osłabiająca złotego miała miejsce w kwietniu 2010 roku, ale wtedy niepokój decydentów budził spadek kursu euro poniżej 4 zł.

RPP zwalcza złotego

Można odnieść wrażenie, że to nie pierwszy raz, gdy większość członków obecnej Rady Polityki Pieniężnej chciałaby doprowadzić do osłabienia krajowej waluty. Już kwietniowa obniżka stóp (zaskakujące rynek cięcie z 1,00 proc. do 0,50 proc.) mogła mieć na celu zatrzymanie umocnienia złotego. Taki cel mogła też mieć kompletnie niezrozumiała obniżka z 28 maja, gdy Rada znów zaskoczyła rynek sprowadzając stopę referencyjną w pobliże zera.

Rynek jednak nie zrozumiał aluzji i zarówno po kwietniowym, jak i po majowym posiedzeniu RPP złoty usiłował odrabiać marcowe straty, niesiony na fali entuzjazmu płynącego ze światowych rynków finansowych. Stąd też w czerwcu Rada postanowiła zagrać w otwarte karty i niemal wprost powiedzieć, że dalsza gra na umocnienie złotego może spotkać się z interwencją walutową NBP.

Słabszy złoty na krótką metę wspiera eksporterów, prowadząc do obniżenia kosztów produkcji wyrażonych w euro i dolarze. W ten sposób wytworzone w Polsce towary i usługi stają się bardziej konkurencyjne na rynkach zagranicznych. Korzystają na tym właściciele firm wytwarzających dobra, które można sprzedać także poza Polską. Równocześnie polityka osłabiania krajowej waluty obniża realne dochody Polaków, ponieważ zmniejsza siłę nabywczą złotego. Objawia się to poprzez wyższe koszty życia i wyższych cen całego wachlarza dóbr: od paliwa i żywności przez sprzęt RTV/AGD i samochody po usługi turystyczne.

Kliknij, żeby zapisać się na webinar / Bankier.pl

Na dłuższą metę deprecjacja krajowej waluty nie poprawia konkurencyjności gospodarki i nie prowadzi do trwałego wzrostu gospodarczego. Skutkuje jedynie podwyższoną inflacją cenową i nieuczciwym transferem dochodu od pracowników do właścicieli przedsiębiorstw wytwarzających „eksportowalne” towary i usługi.

Sytuacji nie poprawia fatalna komunikacja (a raczej jej brak) RPP z rynkiem i opinię publiczną. Od marca komunikatom Rady nie towarzyszy zwyczajowa konferencja prasowa, na której prezes Adam Glapiński i dwóch innych członków RPP odpowiadają na pytania dziennikarzy. Nie znamy więc motywacji "władców złotego" i możemy się ich tylko domyślać, czytając między wierszami oficjalnych komunikatów.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (62)

dodaj komentarz
jas2
Jeśli ktoś trzyma pieniądze w banku lub w skarpecie w domu to znaczy, że:
1. Za dużo zarabia.
2. Pieniądze nie są mu potrzebne.
3. Nie ma pomysłu na ich wydanie.

Dlatego trzeba go zmobilizować i dzięki inflacji:
1. Będzie zarabiał jeszcze więcej.
2. Zacznie więcej wydawać (póki wszystko jest
Jeśli ktoś trzyma pieniądze w banku lub w skarpecie w domu to znaczy, że:
1. Za dużo zarabia.
2. Pieniądze nie są mu potrzebne.
3. Nie ma pomysłu na ich wydanie.

Dlatego trzeba go zmobilizować i dzięki inflacji:
1. Będzie zarabiał jeszcze więcej.
2. Zacznie więcej wydawać (póki wszystko jest tańsze).
3. Zacznie mieć coraz więcej pomysłów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. (własna firma, akcje, waluty obce, obligacje, nieruchomości albo po prostu nowy dom, telewizor czy samochód)
tbielik
Ten system już nie potrzebuje ani naszych oszczędności (te już dawno przejął) ani naszych długów (długi państw są prostsze do wyegzekwowania). Ten system przejmuje własność na całej planecie za pomocą drukarek i przy aplauzie polityków, którzy oczekują “pomocy” sektora bankowego w rozwiązaniu kryzysu. Hiperinflacja Ten system już nie potrzebuje ani naszych oszczędności (te już dawno przejął) ani naszych długów (długi państw są prostsze do wyegzekwowania). Ten system przejmuje własność na całej planecie za pomocą drukarek i przy aplauzie polityków, którzy oczekują “pomocy” sektora bankowego w rozwiązaniu kryzysu. Hiperinflacja rozpocznie się w momencie, w którym własność przejdzie już we właściwe ręce. Wybuch hiperinflacji jest konieczny, aby uniemożliwić w późniejszym momencie odkupienie za bezwartościowe papierki sprzedawanych właśnie środków produkcji. (2016-02-28 15:59)
henk54
Nie podoba mi się to co oni robią. W Polsce jest najwyższa inflacja w Europie. A oni chcą jeszcze bardziej niszczyć złotego. Chcecie być drugą Turcją? Gdzie jest permanentna inflacja i brak stabilności. I jest łatwym celem do ataków walutowych przez spekulantów oraz przeciwników politycznych. Wysoka inflacja tworzy Nie podoba mi się to co oni robią. W Polsce jest najwyższa inflacja w Europie. A oni chcą jeszcze bardziej niszczyć złotego. Chcecie być drugą Turcją? Gdzie jest permanentna inflacja i brak stabilności. I jest łatwym celem do ataków walutowych przez spekulantów oraz przeciwników politycznych. Wysoka inflacja tworzy niestabilność ekonomiczną co hamuje wzrost gospodarczy.
lampeduza
słaba waluta to wyższa inflacja , a inflacja to ukryty i do tego skuteczny podatek. ;).
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
tak_sobie_pisze
bylem tu od lat, niestety Bankier.pl juz nie da sie czytac, polaczcie sie z onet.pl; polecam stooq.pl
mirekfranek
Na zdjęciu nowa blondyna. Ale tylko jedna ; )
harrytracz
Za co powiem mogą u mnie zdiagnozować choroby współistniejące:
NBP celowo osłabia złotego z powodu ujemnie oprocentowanych obligacji które wyemitowano na przełomie stycznia/ lutego. Warto dodać że były wyemitowane w euro na ujemne -0,1%
Przy obecnych kursach EURPLN realne oprocentowanie sięga w zależności +3
Za co powiem mogą u mnie zdiagnozować choroby współistniejące:
NBP celowo osłabia złotego z powodu ujemnie oprocentowanych obligacji które wyemitowano na przełomie stycznia/ lutego. Warto dodać że były wyemitowane w euro na ujemne -0,1%
Przy obecnych kursach EURPLN realne oprocentowanie sięga w zależności +3 do 4,5%
Warto zauważyć że te dziwne obniżanie stóp procentowych miało miejsce po lokalnych umocnieniach złotówki tak jak gdyby komuś na siłę zależało na słabej walucie.
Bardzo prosiłbym o info gdzie mogę znaleźć dane dotyczące kolejnych transz i w którym momencie będą wykupione. Chodzi głównie o te w euro bo chciałbym wiedzieć ile realnie zapłaciliśmy za ten "ujemny" dług?
wtomek


"Na dłuższą metę deprecjacja krajowej waluty nie poprawia konkurencyjności gospodarki i nie prowadzi do trwałego wzrostu gospodarczego". Może autor tego wywodu potrafi przekonać szefów pozostałych banków centralnych do tego stwierdzenia. Polecam w szczególności "partnerów" z USA. Jako zwykły


"Na dłuższą metę deprecjacja krajowej waluty nie poprawia konkurencyjności gospodarki i nie prowadzi do trwałego wzrostu gospodarczego". Może autor tego wywodu potrafi przekonać szefów pozostałych banków centralnych do tego stwierdzenia. Polecam w szczególności "partnerów" z USA. Jako zwykły Kowalski zastanawiam się co w końcu jest lepsze dla "ekonomistów" -inflacja czy deflacji?. Bo ...- jak mamy deflację jest źle , a jak inflacje to sam nie wiem czy jest jeszcze gorzej czy trochę lepiej?. Mój postulat to zlikwidować ręczne sterowanie, "ekonomistów" wysłać na księżyc i przestać coś takiego kształcić, doprowadzić do urynkowienie wszystkiego, tylko pytanie: czy to w ogóle się da?. Globalizacja i monopolizacja to są te elementy, które niszczą rynek. Rynek to tylko idea.
jag63
Pis będzie osłabiał złotówkę !

No, frankowicze, marny wasz los.

Pamiętacie na kogo głosowaliście i kto was oszukał ?
Drugi raz tego błędu się nie popełnia.

Nadzieja na lepsze jutro tylko z Trzaskowskim.

.

Powiązane: RPP obniża stopy procentowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki